Moje dwa życzenia noworoczne

Mój pierwszy wpis powinienem rozpocząć zdaniem: sektor nowoczesnych usług biznesowych, w którym pracuję od ponad 10 lat, to najszybciej rozwijająca się branża w Polsce. Za tym powinno iść trochę robiących wrażenie statystyk np. o stworzeniu ok. 160 tys. miejsc pracy w trochę ponad 10 lat.

Gminne budżety na kruchym lodzie

Ale pomyślałem, że skoro mam regularnie pisać bloga, to jeszcze zdążę wystawić laurkę tej gałęzi gospodarki. A dzisiaj podzielę się moimi wrażeniami ze spotkań z potencjalnymi zagranicznymi inwestorami i klientami, z którymi mam okazję często rozmawiać z racji pełnionych przeze mnie ról. (I przy okazji głośno wypowiem dwa noworoczne życzenia; na złotą rybką nie liczę, więc ograniczę się do dwóch).

Slajd „Why Poland?” zwykle rozpoczyna moją prezentację dla zagranicznych gości. I muszę przyznać, że sprawia mi ogromna frajdę. Bo mogę się poczuć przez chwilę ambasadorem mojego kraju. Bo jestem dumny z tego, co nam się udało osiągnąć przez ostatnie 25 lat, a czego byłem świadkiem. Bo zwykle widzę podziw w oczach moich słuchaczy, kiedy opowiadam, im jak bardzo Polska się zmieniła i co może im dzisiaj zaoferować. Jakże miło ich zaskoczyć informacjami o poprawiającej się infrastrukturze, o dobrze wykształconych i głodnych sukcesu młodych ludziach, o gospodarczym wzroście. Koncept „zielonej wyspy” nie działa? Nic bardziej błędnego. Przypomnienie faktu, że Polska przeszła przez kryzys bez recesji (dla niektórych jest to nowość), sprawia, że zagraniczni potencjalni inwestorzy mocniej kiwają głowami. Oni po prostu chcą usłyszeć, że miejsce, w którym ulokują swoje pieniądze jest STABILNE. Stabilne politycznie, gospodarczo i z punktu widzenia stanowienia prawa. Bezpieczne w granicach NATO, UE i znanych im międzynarodowych standardów. Niepodatne na polityczne burze, które mogłyby zagrozić ich interesom. Jeszcze do niedawna z czystym sumieniem zapewniałem o tym wszystkim moich gości, a oni mi wierzyli. A że byłem jednym z wielu adwokatów Polski STABILNEJ, to przekładało się na to na nowe inwestycje czy kontrakty z klientami.

Pewnie łatwo domyślić się dlaczego o tym wszystkim piszę. Od kilku miesięcy przez Polskę przetacza się polityczna burza, która odbija się echem poza granicami naszego kraju. Polityka to ostatni temat, jaki chciałem poruszać na moim blogu, ale nie da się od niej uciec, kiedy atakuje nas ona ze wszystkich stron. Piszę o tym również dlatego, że już usłyszałem pierwsze pytanie od lekko skonfudowanego potencjalnego klienta o to, jak to będzie z tą Polską pod nowymi rządami. Zapewniałem, że nic wielkiego się nie powinno wydarzyć i że biznes sobie, jak zawsze do tej pory, poradzi. Tu pojawia się moje życzenie noworoczne numer 1 – poproszę dla nas wszystkich o stabilność! Nie psujmy czegoś, co dobrze działa, co jest doceniane poza naszym krajem i co przynosi kapitał nad Wisłę.

Moje drugie życzenie to efekt wczorajszego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (piszę w poniedziałek rano). Mój 12-letni syn był jednym z wolontariuszy, zbierając wraz z kolegą datki do puszki, a ja przez kilka godzin pełniłem rolę anioła stróża. Z bezpiecznej odległosci kilkunastu metrów obserwowałem reakcje ludzi na dwójkę chłopaków zbierających pieniądze i rozdających czerwone serduszka. I wróciłem bardzo podbudowany. Zdecydowana większość osób usmiechała się i była najzwyczajniej w świecie życzliwa. Stąd moje drugie życzenie noworoczne: życzliwości rodacy! Jak gdyby finał WOŚP był codziennie … albo chociaż co drugi dzień. J

Patrząc pozytywnie w 2016, jeszcze raz powtórzę – życzę Państwu i sobie stabilności i życzliwości!

Marek Grodziński
Marek Grodziński