Złe, niepolskie banki

Program 500+ i obniżenie wieku emerytalnego to kanoniczne elementy programu PiS. Koszty nie będą małe, dlatego po stronie finansowania przewidziano nie tylko poprawę ściągalności podatków ale także nowe pozycje, takie jak podatek bankowy i podatek od supermarketów. Okazało się, podatki te dotkną też inne podmioty ale także ujawniło się trochę środków ubocznych. Na wynik wprowadzenia podatku handlowego musimy poczekać, o bankowym trochę już wiemy.

bank Fot Flickr (CC BY 2.0)

Znamy już wyniki realizacji budżetu państwa za pierwsze półrocze. Z danych opublikowanych przez Ministerstwo Finansów wynika, że jest nieźle. Po sześciu miesiącach tego roku deficyt budżetowy wyniósł 18,7 mld zł czyli niewiele ponad 34% planu (54,7mld zł). W 2015 i 2014 w czerwcu deficyt był wykonany już w ponad 50%. Tak dobry wynik budżet zawdzięcza niespotykanie wysokim wpływom z podatku PIT i VAT w maju a także temu, że w ustawie budżetowej przewidziano wzrost deficytu o prawie 20% w stosunku do ubiegłego roku. O ile w przypadku podatku PIT wytłumaczeniem jest bardzo wysoka dynamika wynagrodzeń i zatrudnienia, a w samym maju przesunięcie na ten miesiąc ostatniego dnia rozliczenia PIT za 2015 o tyle wzrost dochodów z VAT trudniej zrozumieć. Być może jakiejś odpowiedzi dostarczają napływające z firm informacje o opóźnieniach zwrotu podatku od wartości dodanej.

Analizując dochody budżetu warto też rzucić okiem na jeden ze sztandarowych projektów PiS czyli podatek bankowy. Według założeń, miał on przez 10 miesięcy tego roku (pobierany jest od marca) przynieść 5,5 mld zł. Czyli powinno to być do czerwca 2,2 mld zł. Tymczasem wpływy z tytułu tej daniny wyniosły 1,4 mld zł czyli przeciętnie 350 mld zł. To znacznie poniżej oczekiwań ustawodawców, przy utrzymaniu się takich liczb w budżecie zabraknie 2 mld zł tylko z uwagi na niższe wpływy z tego podatku. Może być jeszcze gorzej, gdyż z miesiąca na miesiąc wpływy systematycznie maleją. W marcu było to 364,2 mln zł, w czerwcu już tylko 336,4 mln zł. To oczywiście efekt optymalizacji bilansów przez banki, które maksymalizują portfele obligacji skarbowych nie będących podstawą opodatkowania. Widać to w statystykach dotyczących struktury inwestorów. Banki są obecnie w posiadaniu 39,5% wszystkich obligacji skarbowych wyemitowanych na rynek polski, podczas gdy w styczniu było to 35,2%. W tym czasie wartość bankowego portfela obligacji SP wzrosła o 41,5 mld zł, zaś polskie banki stały się inwestorem numer jeden na tym rynku wyprzedzając podmioty zagraniczne. Można złośliwie zauważyć, że repolonizacja już się dokonuje, choć dotyczy na razie długu i jak zauważą ortodoksi, większość banków polskich i tak nie jest polska. Gdyby były polskie, pewnie chętniej płaciłyby podatek.

podatek bankowy

Dochody budżetu z podatku bankowego

Źródło: Ministerstwo Finansów

Zwiększenie zaangażowania w obligacje skarbowe to nie jedyny sposób na ograniczenie podstawy opodatkowania daniną od niektórych instytucji finansowych. Ponieważ podatek naliczany jest od stanu aktywów na ostatni dzień miesiąca, banki starają aby tego dnia bilans był optymalny pod tym względem. Jednym ze sposobów jest ograniczanie przyjmowania depozytów. Dotyczy to przede wszystkim środków z rynku hurtowego, na przykład depozytów od funduszy inwestycyjnych. W stawki oprocentowania depozytów przechodzących przez przełom miesiąca wliczane są koszty podatku bankowego, co powoduje, że stają się skrajnie nieatrakcyjne. Dotyczy to także transakcji Buy-sell-back i Sell-buy-back. W rezultacie znacznemu ograniczeniu dla funduszy inwestycyjnych uległa możliwość korzystania z dźwigni finansowej. Transakcje Sell-buy-back umożliwiają bowiem pozyskiwanie środków pod zastaw posiadanych w portfelu papierów, przede wszystkim obligacji skarbowych. Absurdalnie wysoki koszt pieniądza związany z doliczeniem kosztu podatku bankowego w przypadku transakcji przechodzących przez przełom miesiąca praktycznie wyeliminował ten instrument z arsenału funduszy inwestycyjnych. Można znowu winić za to banki, są to jednak podmioty, których celem istnienia jest przynoszenie zysków akcjonariuszom a nie finansowanie państwa. Koszt podatku wliczać muszą i od samego początku było to oczywiste. Ograniczenie możliwości zarabiania pieniędzy dla klientów przez fundusze inwestycyjne jest po prostu kolejnym skutkiem ubocznym nie przemyślanej do końca regulacji. A z tego co wiem, jeszcze wiele nowych regulacji przed nami.

Grzegorz Zatryb
Grzegorz Zatryb