Nowy trend w gospodarce, który może sprawić, że będziemy bogatsi

Gdy w sobotnią noc w największych polskich miastach tysiące młodych ludzi wyrusza do modnych klubów, lub z tych klubów zmęczeni wracają do domu, robią jedną rzecz. Sięgają do kieszeni po jeden z nowszych modeli smartfona, uruchamiają mobilną aplikację i po kilku minutach są przewożeni za niską opłatą przez innego młodego człowieka, który zamiast tej nocy imprezować, postanowił trochę dorobić, a przy okazji spędzić tę noc jeżdżąc po mieście i prowadząc small talki z innymi młodymi ludźmi. Gdyby nie ta aplikacja, a o Uberze mowa, zapewne wielu z nich pozostałoby tej nocy w swoich akademikach, stancjach czy mieszkaniach.

Ekonomiści, kulturoznawcy, czy osoby zajmujące się nowymi technologiami, są zgodni. Zyskujące na popularności platformy takie jak Airbnb, Kickstarter czy Uber, w sposób niezwykle dynamiczny zmieniają każdy z elementów życia gospodarczego. Rozwiązania te mają wpływ na społeczeństwo, ekonomię, środowisko naturalne, prawo czy wtórnie na technologie. Mamy do czynienia z fenomenem tak znaczącym, że jego badania coraz częściej podejmują się kulturoznawcy, czy ekonomiści zaznaczając jak istotny wpływ na nasze życie może mieć ten trend.

Klaruje się definicja

W Polsce zwykło się powyższe rozwiązania nazywać zbiorczym pojęciem ekonomii współpracy (ang. sharing economy).  W raporcie „Ekonomia współpracy w Polsce 2016” zdefiniowano je w następujący sposób „to gospodarka zbudowana na rozproszonych sieciach połączonych ze sobą jednostek i społeczności, które w swoim działaniu zdecydowanie różnią się od scentralizowanych instytucji. (…) W swojej esencji jest to zmiana modeli organizacyjnych i dystrybucyjnych, w których ludzie mogą bezpośrednio wymieniać się dobrami i usługami z pominięciem firm oraz pośredników. (…) W uproszczeniu można powiedzieć, że jest to zmiana modelu z „jeden-do-wielu” na model „wielu-do-wielu”.”

Z uwagi, że ekonomia współpracy jest zjawiskiem relatywnie nowym, wielowątkowym i bardzo szybko rozwijającym się, to w tekstach poświęconych temu zagadnieniu można znaleźć również inne pojęcia określające to zjawisko, np.: ekonomia na żądanie (ang. on demand economy), nie posiadająca dobrego odpowiednika w języku polskim peer-to-peer economy, czy ekonomia dostępu (ang. access economy).

Wydaje się, że podczas gdy w Polsce największą popularnością cieszy się pojęcie „ekonomii współpracy”, to badacze tego zjawiska zauważają, że pojęcie to nie do końca może być trafne. Brytyjskie badaczki Giana M. Eckhardt i Fleura Bardhi na łamach Harvard Business Review proponują, aby pojęcie ekonomii współdzielenia zastąpić pojęciem ekonomii dostępu. Zmianę tę motywują w następujący sposób: dzielenie jest formą wymiany społecznej między osobami, które się znają i następuje ono na zasadzie non-profit. Jeśli natomiast „dzielenie” odbywa się poprzez rynek, nie jest już w zasadzie dzieleniem. To raczej konsumenci płacą za otrzymywanie dostępu do dóbr i usług będących własnością kogoś innego na określony czas. Opierając się na tej argumentacji, coraz więcej zwolenników zyskuje zatem praktyka, by ekonomię współpracy określać mianem „ekonomii dostępu”.

Millenialsi wolą elastyczność

Jak wspomniano wyżej, trend rozwija się bardzo dynamicznie. Zdaniem firmy doradczej PWC, obroty firm operujących w ramach ekonomii dostępu w obszarach: podróże, car sharing, usługi finansowe, rynek pracy, streaming treści muzycznych i wideo mogą osiągnąć do 2025 roku wysokość 335 mld dolarów. Warto zaznaczyć, że w 2015 roku wysokość tego wskaźnika szacowano na 15 mld dolarów.

Rozwojowi ekonomii dostępu sprzyjają trzy zasadnicze czynniki. Po pierwsze jest to rozwój technologii, a w szczególności rozwój aplikacji mobilnych. Następnie zmianie ulegają trendy społeczne jak np. modele zachowań konsumentów. Steve Denning w artykule „Three Strategies For Managing The Economy Of Access” zauważa, że  obecna generacja ludzi młodych preferuje dostęp do dóbr zamiast ich posiadania. Pokolenie millenialsów bardziej woli mieć dostęp do roweru, elektronicznego samochodu, czy plików muzycznych na portalu streamingowym, niż dobra te posiadać w swoim garażu czy na półce w postaci płyt CD. Trend ten obejmuje także Polskę. W ankiecie dotyczącej access economy, aż 63 proc. Polaków zgodziło się ze stwierdzeniem: „wolę współużytkować rzeczy niż je posiadać”. Trzeci czynnik sprzyjający ekonomii dostępu to… biznes. Rosnący trend zachęca do wejścia w rynek czy to poprzez założenie własnego start-upu czy wejściu kapitałowym inwestorów do już istniejących i prosperujących firm opierających swoją działalność na modelu ekonomii dostępu.

Zakazywać czy rozwijać

Dynamicznie rozwijają się ekonomia dostępu staje się jednocześnie wyzwaniem dla prawodawców. Kontrowersje może budzić np. problem opodatkowania dochodów od osób oferujących swoje usługi na platformach peer-to-peer. Brak przygotowania prawa na takie rozwiązania, powoduje, że w niektórych krajach platformy z zakresu ekonomii dostępu natrafiają na opór, zarówno ze strony instytucji publicznych, jak i innych biznesów (np. protestujący w Polsce taksówkarze).

Niemniej jednak, trend ten zaczyna być przez instytucje publiczne dostrzegany. I tutaj pojawia się dwojakie podejście prawodawców. Skrajne przykłady pochodzą z Niemiec, gdzie np. lokalne władze w Berlinie zakazały procederu wynajmu mieszkań przez Internet, za co grozi grzywna nawet do 100 tys. Euro. Również w Niemczech na opór natrafił Uber, który został u naszych zachodnich sąsiadów literalnie zakazany. Inne podejście obrała Komisja Europejska, która w czerwcu 2016 r. zajęła stanowisko w tej sprawie. W dokumencie „A European agenda for the collaborative economy” Komisja podkreśliła pozytywne oddziaływanie ekonomii dostępu na gospodarkę europejską w tym na rynek pracy i rozwój gospodarczy i przestrzegła poszczególne kraje członkowskie przed przeregulowaniem tego obszaru. Inne kraje również patrzą na ekonomię dostępu bardziej przychylnym okiem. Już wcześniej w raporcie budżetowym na rok 2015, rząd Wielkiej Brytanii np. wskazuje, że jednym z kierunków działania prowadzącym do osiągnięcia wysokiego wzrostu gospodarczego, jest właśnie wspieranie ekonomii współdzielenia. Trend ten dostrzegły także polskie instytucje publiczne i zjawisko ekonomii dostępu zostało dostrzeżone m.in. w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju zwanej potocznie Planem Morawieckiego.

Jak polski rząd patrzy na ekonomię dostępu

W Planie Ministerstwa Rozwoju zauważono, że mimo osiągnięcia niewątpliwie pewnych sukcesów, dotychczasowy model rozwoju polskiej gospodarki wymaga korekty. Za najważniejsze czynniki mogące w przyszłości osłabiać wzrost gospodarczy w naszym kraju uznaje się m.in. starzenie się społeczeństwa; niski poziom oszczędności; zbyt małą ilość dobrze płatnych i stabilnych miejsc pracy; niskie i niezbyt efektywne wykorzystanie kapitału ludzkiego i fizycznego; niską innowacyjność gospodarki; niską jakość kapitału społecznego (niski poziom zaufania społecznego); przybierające na sile rozwarstwienie dochodowe; czy niekorzystną strukturę gospodarki, ze zbyt dużym udziałem tradycyjnych sektorów, wytwarzających produkty o niskiej wartości dodanej.

 

W strategii gospodarczej rządu wskazuje się również na szersze trendy, które mogą być dodatkowym wyzwaniem nie tylko dla polskiej, ale też i światowej gospodarki. Plan wymienia tutaj m.in. konieczność odejścia od dotychczasowego paradygmatu konkurowania niskimi kosztami na rzecz konkurowania jakością w wielu krajach świata; niekorzystne trendy demograficzne w wielu krajach, które mogą łączyć się ze spadkiem wydajności w gospodarce i być jednocześnie przyczyną dodatkowego obciążenia budżetów państw;  cyfryzację i robotyzację wielu dziedzin życia i wiążącą się z tym niską pracochłonność nowoczesnych gospodarek; wpływ nowych technologii na wiele aspektów życia społecznego, w tym na sposób funkcjonowania przedsiębiorstw; problem ograniczonych zasobów naturalnych; rosnący wpływ działalności gospodarczej na środowisko naturalne; postępującą wraz ze zmianą generacyjną (pojawienie się tzw. millenialsów) i w związku z tym przemodelowanie wielu dziedzin życia społecznego, czy nowe modele w sferze gospodarowania – pojawienie się na przykład finansowania społecznościowego oraz ekonomii dostępu.

Równocześnie Plan Morawieckiego wymienia rozwiązania, które należy podjąć, aby Polska gospodarka wyszła z pułapek rozwojowych w których zdaniem rządzących znalazł się nasz kraj. Za konieczne podaje się m.in. następujące działania: konieczność zwiększenia poziomu innowacyjności gospodarki, ułatwienia dla rozwoju przedsiębiorstw, budowę kapitału dla rozwoju oraz oszczędności Polaków, rozwój kapitału ludzkiego, czy infrastruktury, czy troskę o środowisko naturalne i zrównoważony rozwój społeczno-gospodarczy.

Skoro Strategia na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju zauważa ekonomię dostępu, to warto przeanalizować, czy i jak ekonomia dostępu mogłaby się przyczynić do realizacji powyższych celów gospodarczych Rządu.

Kwestia budowy kapitału

Rozpowszechnienie się ekonomii dostępu można postrzegać jako czynnik sprzyjający budowie oszczędności obywateli w postaci zarówno kapitału pieniężnego, jak i innych zasobów (surowców naturalnych oraz kapitału ludzkiego). Możliwość ograniczenia zapotrzebowania na zasoby dostępne w gospodarce dzięki ekonomii dostępu można rozpatrywać na dwa sposoby. Po pierwsze współdzielenie (dostęp zamiast posiadania) np. przedmiotów, czy maszyn, które często nie są w pełni wykorzystane, oznacza oszczędności w skali makro. Wystarczy wyprodukować jeden samochód, który jest następnie używany przez wielu konsumentów. Po drugie, zauważa się, że ekonomia dostępu sprzyja redukcji zużycia zasobów ekonomicznych oraz zmniejszeniu zapotrzebowania na nie. Dochodzi także do pogłębiającej się specjalizacji producentów dóbr i dostarczycieli usług, a większa specjalizacja prowadzi zazwyczaj do większej wydajności i tym samym do mniejszego zapotrzebowania na zasoby.

Kwestia innowacyjności

Rozpowszechnienie się ekonomii dostępu może przyczynić się również do zwiększenia poziomu innowacyjności w polskiej gospodarce. Z jednej strony firmy tworzące ekonomię dostępu wprowadzają nowatorskie koncepcje biznesowe i mogą stać się rozsadnikami innowacji w Polsce – mając w szczególności na uwadze postępującą cyfryzację wielu dziedzin życia społecznego. Z drugiej strony platformy ekonomii dostępu stwarzają warunki do rozwoju innowacji. Koncepcje takie jak: coworking, co-design, open knowledge, open innovation sprzyjają bezpośrednio szybszej i wydajniejszej pracy nad innowacyjnymi rozwiązaniami. Ponadto, ich dyfuzja w gospodarce – jako, że powstają przy współudziale rożnych podmiotów – może być dużo bardziej dynamiczna.

Kwestia rozwoju kapitału społecznego

Kolejnym pozytywnym aspektem ekonomii dostępu może być wspieranie rozwoju kapitału społecznego. Podczas gdy badania pokazują bardzo niski poziom zaufania społecznego w Polsce, ekonomia dostępu sprzyja zwiększeniu tego poziomu. Platformy access economy bazują na zaufaniu: powierzenie nieznanej przez nas osobie dóbr, których jesteśmy właścicielami, bądź skorzystanie z transportu np. przez platformę BlaBlaCar, czy Uber, wymaga od nas zaufania do innych. Pozytywne doświadczenia, które zdobywamy korzystając z serwisów access economy, wspierają budowę zaufania społecznego.

Ponadto, ekonomia dostępu skłania nas do nawiązywania ściślejszych relacji społecznych. Korzystając z noclegu oferowanego przez konkretną, nie anonimową osobę – gospodarza – np. przez portal Airbnb, możemy poczuć się jak jego gość, co stwarza podwaliny do powstania zupełnie innej relacji, niż w przypadku kontaktu z personelem hotelu sieciowego. Dzięki pracy w przestrzeni coworkingowej nie tylko możemy zyskać biznesowo – ucząc się od innych przedsiębiorców/freelancerów – ale też społecznie, nawiązując ciekawe, prywatne relacje.

Kwestia wpływu rynek pracy

Nowe koncepcje i platformy dla freelancerów, zwiększają także elastyczność rynku pracy. Dla firm, szczególnie tych mniejszych o mniej stabilnej pozycji na rynku i mniej przewidywalnym poziomie zamówień, korzystanie z usług osób pracujących na własny rachunek oznacza redukcję ryzyka działalności gospodarczej.

Dla pracobiorców z kolei praca na własny rachunek oznacza często dużo większą swobodę i większe zarobki. Badania przeprowadzone przez firmę doradczą McKinsey w USA i w Europie pokazują, że niezależni pracownicy często świadomie decydują się na taką formę zatrudnienia: aż 70 – 75 proc. z nich przyznaje, że freelancing jest ich dobrowolnym wyborem.

Kwestia wpływu na sektor MŚP

Omówione powyżej aspekty w zasadzie w największym stopniu dotyczą podmiotów sektora MSP. To najmniejsze firmy nie mogą często zrealizować innowacyjnych projektów, gdyż brakuje im do tego odpowiednich środków finansowych. Małe przedsiębiorstwa, jak już zostało wspomniane, mogą również najbardziej skorzystać na rozpowszechnieniu się pracy na własny rachunek.

W tym miejscu warto jeszcze podkreślić dwa zagadnienia, związane z ekonomią dostępu, mające szczególne znaczenie dla małych firm. Jest to crowdfunding, czyli nowy sposób finansowania, który ma szczególne znaczenie dla podmiotów z sektora MSP, gdyż to właśnie one mają największe problemy z pozyskaniem finansowania w tradycyjnych instytucjach finansowych. Co więcej ekonomia dostępu jest szansą na przełamanie monopolu tradycyjnych graczy na rynku. Małe i zwinne start-upy, jak pokazują liczne doświadczenia, potrafią się często dużo lepiej dopasować do nowej rzeczywistości. Access economy stwarza zatem szansę na przełamanie dotychczasowej hegemonii koncernów i korporacji w wielu obszarach.

Z drugiej strony należy dostrzec, że pojawienie się nowego modelu biznesowego wypiera z rynku podmioty wykorzystujące dotychczasowe ugruntowane formy działania. Prowadzi to naturalnie do protestów i próby oddziałania na prawodawcę w celu ograniczenia rozwoju nowych modeli.

Kwestia inkluzywności ekonomicznej

Ekonomia dostępu stwarza również okazję dla wielu osób do wygenerowania dodatkowego dochodu. Ponadto, praca przez platformy access economy może być źródłem głównego dochodu: jak pokazują wyniki ankiety z raportu Instytutu Sobieskiego, aż 20 proc. kierowców, którzy korzystają z Ubera, było wcześniej bezrobotnymi.

Fakt ten ma szczególne znaczenie w obliczu opisanych wcześniej i zidentyfikowanych w Planie Morawieckiego problemów polskiej gospodarki, tj. niskiego poziomu oszczędności gospodarstw domowych oraz niskiej ilości dobrze płatnych i stabilnych miejsc pracy. Warto dodać, że w badaniu Instytutu Sobieskiego, aż 70 proc. kierowców Ubera wskazało na znaczące poprawienie się domowej sytuacji finansowej po podjęciu dodatkowego zajęcia poprzez amerykańską aplikację.

Kwestia wpływu środowiska naturalnego

Naturalna konsekwencja faktu, że ekonomia dostępu przyczynia się do ograniczenia zużycia zasobów jest jej pozytywny wpływ na środowisko naturalne.

Wspomniany wcześniej Denning w artykule „Three Strategies For Managing The Economy Of Access”, który ukazał się na łamach Forbes, bardzo precyzyjnie opisał tą zależność. Dennign twierdzi, że ekonomia dostęp w sposób znaczący poprawia efektywność w użyciu dóbr, zmniejsza poziom wytwarzanych odpadów oraz zachęca producentów do kreowania lepszych i bardziej oszczędnych i efektywnych produktów.

Kwestia wpływu na rozwój infrastruktury publicznej

Strategia gospodarcza nowego rządu kładzie duży nacisk i zauważa liczne niedociągnięcia w rozwoju krajowej infrastruktury. Usługi oferowane przez platformy ekonomii dostępu mogą stać się idealnym substytutem dla usług publicznych.

Bardzo dobrze obrazują ten fakt badania z raportu Instytutu Sobieskiego. Autorzy opracowania przeanalizowali, w jakim stopniu przejazdy oferowane przez platformę Uber, uzupełniają środki transportu publicznego w największych polskich miastach. W podsumowaniu wyników analizy stwierdzają, że „platforma Uber uzupełnia siatki połączeń PTZ [publicznego transportu zbiorowego], w szczególności w lokalizacjach gorzej skomunikowanych, a stanowiących generator ruchu. Przykładem mogą być lotniska, które w większości przypadków połączone są z centrum miasta 1-2 liniami, na których kursy realizowane są z częstotliwością co 20, a nawet co 60 minut (np. Wrocław, Kraków). W przypadku Warszawy, analiza porównawcza liczby zgłoszeń z siatką połączeń PTZ wskazuje silne zagęszczenie zgłoszeń wzdłuż linii metra, co może sugerować, że platforma Uber uzupełnia usługi metra na trasie dojazdowej dom – przystanek metra. W drugiej kolejności, liczne zgłoszenia pojawiają się w odległych dzielnicach (np. Ursus, Bemowo) oraz w lokalizacjach wykraczających poza granice administracyjne miasta. Obszary te są zdecydowanie gorzej skomunikowane z centrum miasta (np. wyłącznie komunikacja autobusowa, o ograniczonej częstotliwości).”

Trend nie do powstrzymania?

Ekonomia dostępu jest coraz bardziej znaczącym zjawiskiem w gospodarce. Jak pokazują powyższe argumenty i dane, fenomen ten oddziałuje pozytywnie zarówno na całą gospodarkę w skali makro, jak i na sytuację ekonomiczną pojedynczych konsumentów, zarówno tych którzy z ekonomii dostępu korzystają, jak i tych którzy swoje usługi na tym rynku oferują. Jednocześnie trend ten zyskuje bardzo szybko na popularności, często wypierając usługi czy produkty dotychczas oferowane, co budzi protesty podmiotów działających według tradycyjnych modeli biznesowych.

Należy jednak wziąć pod uwagę, że korzystanie z ekonomii dostępu stało się zjawiskiem tak powszechnym, że dla wielu (szczególnie młodych ludzi) jest już ich stylem życia. Próby powstrzymania tego trendu mogą zakończyć się protestem millenialsów. Pocieszające jest, że tym razem prawodawca zarówno polski jak i europejski dostrzegł pozytywne aspekty access economy i zachęca poszczególne rynki do jego rozwoju.

Młodzi ludzie podróżujący w weekendowy wieczór Uberem mogą zatem czuć się spokojni. Ich modny styl konsumpcji wydaje się być niezagrożony, a przy okazji.. oszczędzają swoje pieniądze, zużycie zasobów i sprzyjają innowacyjności, a w konsekwencji współuczestniczą w rozwoju całej gospodarki.

 

Piotr Palutkiewicz
Piotr Palutkiewicz