O czym trzeba pamiętać 8 marca

Za chwilę dzień kobiet. Znów na moment wszyscy zaczną liczyć, ile to pań jest prezeskami i menadżerkami, kolejny raz okaże się, że do Skandynawii nam daleko. Ci, którzy podjęli tę odważną decyzję i zatrudnili panie na kierowniczych stanowiskach, będą przekonywać, że kobieca ręka w biznesie to jest to. Na jeden dzień panie staną w świetle reflektorów. Może nawet jakiś minister coś miłego powie…

Fot. YAY Foto

Fot. YAY Foto

Chciałabym opowiedzieć o pewnej pani. Poznałam ją w 2004 r., kiedy dostałam w redakcji działkę „specjalne strefy ekonomiczne”. Zadzwoniłam do ministerstwa gospodarki. Niski, chropowaty głos, w którym słychać papierosy, od razu nazwał mnie „rybką” i powiedział, kiedy będzie ciekawy raport o strefach. To była Teresa Korycińska, matka stref, która czuwała nad nimi od momentu powołania pierwszej, mieleckiej w 1995 r.

Zawsze mówiła, co myśli, klęła, ale cytaty były zawsze mięsiste. Jeden z ostatnich, gdy krytykowała KE: „Komisja nie ma odpowiednika rządowego centrum legislacyjnego, więc pisze przepisy, jakby pisała Harlequina. To, co się wyczyta między seksem a miłością, to już kwestia wyobraźni, ważne, by umieć obronić swoje stanowisko”. Nie dawała się zwariować Brukseli, ani omamić prezesom stref, którzy w walce o inwestycje czasem tracili perspektywę i byli gotowi naginać prawo dla firm. Na stanowisku zastępcy dyrektora departamentu instrumentów wsparcia przeżyła w resorcie przy Placu Trzech Krzyży kilku ministrów. Jeśli dobrze liczę, to w ubiegłym roku mogła odejść na emeryturę. Ale kto by chciał puścić takiego fachowca? Została. W ubiegłym tygodniu dzwonię do ministerstwa rozwoju na stary numer, bo choć departamentu dyr. Korycińskiej już nie ma, to mam nadzieję, że się jeszcze nigdzie nie przeprowadziła. No i się dowiaduję. Pani dyrektor przeszła na emeryturę. Dostała propozycję, by z zastępcy dyrektora departamentu zostać radcą ministra – to taka funkcja za mniejszą pensję. Więc odeszła na emeryturę. Nikt nawet pani dyrektor porządnie nie pożegna. Prezesi stref zajęci są sobą, bo ministerstwo właśnie wymienia zarządy po kolei w każdej z tych spółek.

Pani dyrektor to niejedyna ze znanych mi pań, które opuściły resort rozwoju. Za czasów wiceminister Ilony Antoniszyn-Klik z PSL kobiet-dyrektorek przybyło. Teraz MR jednym podziękowało, inne zdegradowało. Na konferencjach przy wiceministrach – młode wilczki. I mam niejasne przeczucie, że tak zostanie. W Polsce z rodzinami wielodzietnymi promowanymi dziś np. programem 500+ nie ma miejsca dla kobiet w biznesie. Pamiętajcie o tym, drogie panie, gdy będziecie obsypywane kwiatami. A przede wszystkim pamiętajcie o tym wy, drodzy panowie.

Małgorzata Grzegorczyk
Małgorzata Grzegorczyk