Państwu zabraknie na emerytury – yhy yhy puf puf

Państwu zabraknie ok. 50 mld zł rocznie na emerytury – donosi Gazeta Wyborcza. No cóż, od lat wiadomo, że w FUS-ie występuje deficyt w wysokości od 30-40 mld zł. Nie jest też tajemnicą, że to państwo pokrywa różnicę. Natomiast kłamstwem jest twierdzenie, że państwu na ten cel zabraknie pieniędzy i emerytur nie będzie.

W emerytury trzeba inwestować | Dyskusja.biz

Gdy pomnożymy 30 mld zł deficytu np. przez 30 lat to wyjdzie nam 900 mld a to połowa obecnego PKB. Ależ to byłby wspaniały tytuł.

Deficyt w ZUS-ie w dużym stopniu spowodowany był niekorzystnym mechanizmem rozliczania składek przekazywanych do OFE. Teraz jego źródła należy upatrywać w zbyt dużej liczbie wciąż aktywnych przywilejów emerytalnych, z powodu niskiego średniego wieku przejścia na emeryturę; 25% szarej strefy, fatalnemu wskaźnikowi aktywności zawodowej, itp.

W teorii ZUS spokojnie by się zbilansował ze składek gdyby średni wiek przejścia na emeryturę wynosił nie ledwo 60 lat tylko ok. 64 lata a wskaźnik aktywnych zawodowo a co za tym idzie – legalnie pracujących Polaków płacących składki – wzrósł do średniej unijnej czyli do ok. 70% (obecnie wg KE wskaźnik aktywnych zawodowo wynosi 64%, GUS podaje 56%).

Gazeta Wyborcza

Dzisiaj media obiegła wiadomość, że państwu zabraknie pieniędzy na emerytury bo ZUS będzie miał deficyt 50 mld zł rocznie

No cóż… to nie jest żadne odkrycie. Zakład co jakiś czas publikuje prognozy wpływu do FUS-u w oparciu o prognozy demograficzne i gospodarcze. Od 10 lat nie widziałem żadnej prognozy, która pokazywałaby, że deficytu w FUS-ie nie będzie. Ale twierdzenie od razu, że państwu zabraknie pieniędzy to już szukanie taniej sensacji.

Ustawodawca od lat nie podejmuje się solidnej reformy emerytalnej, która miałaby poprawić równowagę finansową tego funduszu. Przy czym za reformę emerytalną należy rozumieć również działania podejmowane na rzecz rozwoju rynku pracy, bo system emerytalny jest od niego po prostu zależny. Nie ma czegoś takiego jak konsekwentne podnoszenie średniego wieku przejścia na emeryturę czy odebrania uprawnień emerytalnych niektórym grupom społecznym. Czy ktoś publicznie mówi o tym, że jednym z największych obciążeń dla systemu emerytalnego są kobiety-wdowy, które pracowały bardzo krótko, żyją bardzo długo i przejęły wysokie świadczenia emerytalne po zmarłych mężach? No raczej nie.

Od co najmniej 20 lat dopłacamy z budżetu do FUS-u więc co jest zaskakującego w tym, że za 20 lat wciąż będziemy to robić? Widocznie Polska jest bogatym krajem i stać nas na te wszystkie benefity bez patrzenia na wszystkie negatywne konsekwencje. Niemniej, dzisiejszy krzyk ostrzegawczy, że Państwu zabraknie na emerytury to chwyt poniżej pasa. Po pierwsze dlatego, że liczba emerytów i wysokość świadczeń jakie trzeba im wypłacić jest prosta do przewidzenia a to znaczy, że państwo zawsze będzie miało dostatecznie dużo czasu na to, by albo ściąć wydatki (scenariusz optymistyczny) by zabezpieczyć odpowiednie kwoty na wypłaty rent i emerytur lub… zadłużyć się (scenariusz najbardziej prawdopodobny).

Co by było gdyby połowa Polaków straciła pracę?

Gdyby, w najgorszej z możliwych wersji wydarzeń, państwo niedołężnie zbagatelizowało wszystkie sygnały o ewentualnym fizycznym braku środków to co najwyżej mogłoby dojść do opóźnień w wypłatach (co dotąd się nie zdarzyło).

No dobra, ale co by było gdyby na rynku wystąpiły czynniki, których teraz nie jesteśmy w stanie przewidzieć (finansowy meteoryt) i faktycznie państwo nie mogło się ani zadłużyć ani ściąć wydatków? Nie wiem co zrobiliby obecni politycy, ale wiem co ja w takiej dramatycznej sytuacji bym zrobił – po prostu obniżyłbym emerytury. Pewnie zastosowałbym jakiś klucz, np. mocniej zmniejszyłbym je najbogatszym albo zacząłbym od najmłodszych, etc. Jednak wciąż świadczenia byłyby wypłacane, a różnicę w przyszłości trzeba by było zwrócić.

Nie róbmy taniej sensacji z dużych liczb, bo będziemy musieli dojść do wniosku, że za obecną sytuację FUS-u odpowiadają osoby, które zaniechały reform w przeszłości – a jest to wniosek poprawny. Nie sugerujmy, że winny zaniechaniom jest obecny rząd, bo jest on przy władzy zbyt krótko. Takie newsy na studniówkę są niepoważne. Zostawiłbym je sobie na połowinki, bo wtedy można napisać, że rząd rzeczywiście zaniechał reform lub O ZGROZO – obniżył wiek emerytalny, nadał nowe przywileje emerytalne, rozpisał nowy publiczny przetarg na informatyzację ZUS-u.

 

 

 

 

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak