Patent to zło? Może trzeba zmienić prawo?

Patologia patentów – dlaczego konsumenci na nich tracą?

 

Patent

Obecnie można mieć patent na w zasadzie wszystko. Ma to swoje dobre i złe strony. Kiedyś było tak, że taką ochronę prawną miało się na coś, co istniało fizycznie i miało określoną funkcję i cechę. Np. Telefon, typ silnika. Teraz jest tak, że można mieć patent nawet na rzeczy nie istniejące. Trochę to patologiczne, że można mieć pomysł i go opatentować i nic z tym nie robić. Niech ktoś inny wyda miliony na badania i jak wprowadzi produkt na rynek to pójść do niego i powiedzieć: halo halo, wymyśliłem to już dawno temu, teraz płać… Pozwy firm kosztują ich gruuuube miliony dolarów tylko w samych Stanach Zjednoczonych.

Sam pomysł nie powinien być prawem do patentu, to ogranicza pomysłowość i innowacje. Ktoś opatentował w stanach kawałek kodu genetycznego. Czy to nie głupie? Przecież DNA jest w każdym z nas. Wyobraźcie sobie, że opatentuje teraz podróże w czasie, albo teleportacje – jeśli ktoś to kiedyś wymyśli to zgarnę majątek? Ale może coś bardziej realnego, może by tak opatentować np. … hmm… chodzenie po Marsie? Jeśli pierwszy to opatentuje to każdy kto wyda grube miliardy aby tam polecieć i stanąć na tej planecie powinien mi płacić, mimo, że nic nie zrobiłem? Coś tu chyba jest nie tak.

A teraz sobie realną sytuację – fakt z naszego życia. Obecna produkcja leków jest tak ściśle udokumentowana, że firmy tworzą niedoskonałe leki. Był lek na AIDS/HIV produkowany w Indiach, który był doskonalszy i bardziej skuteczny od jakiegokolwiek innego produkowanego na Zachodzie. Dlaczego? Jakiś czas temu Indie odrzuciły ochronę wszelkich patentów i pozwoliły swoim firmom produkować co chcą i jak chcą. Firmy mogły korzystać ze wszystkich cząstek które znały. Takich rzeczy nie mogą robić firmy zachodnie, dlatego lecząc się na ta chorobę na zachodzie pacjenci biorą kilka leków. W czym problem ktoś zapyta? Ano mogli by brać jeden lek zawierający wszystkie wymagane składniki. Problem w tym, że patenty na nie, ma wiele firm. Dlatego zamiast truć się trochę lekami, trujemy się bardziej biorąc wiele leków które wtedy są mniej skuteczne. Przecież to bez sensu! (W tamtym czasie roczna kuracja spadła z cen 10tyś dolarów rocznie do bodajże 350 dolarów rocznie w Indiach).

„Patent to zło” – jak to zmienić? A może by zmienić zasady patentów? Można by np. wprowadzić taką zasadę: jeśli wiesz jak poprawić oryginalny produkt to możesz to zrobić i korzystać z istniejącego patentu i czyjejś pracy, ale oddajesz mu np. połowę zysku ze sprzedaży, za to ochrona patentowa trwała by dłużej niż teraz. Poza tym firmy nie wydawały by milionów na walki w sądach. Czy to nie poprawiło by innowacji na świecie? Myślę, że nasze życie było by łatwiejsze.

Tomas Roros