Plan Morawieckiego już kompletny

„Zawoalowane intencje Mercedesa”, „Odkryte zamiary” i „Guten Morgen, Mercedes Benz” – to trzy tytułu z pierwszych stron „Pulsu Biznesu” z ostatnich kilku tygodni. Szacowana na około 2 mld zł inwestycja w Jaworze bez wątpienia jest najważniejszym wydarzeniem gospodarczym tego roku (przyjmując krótką perspektywę). Dzisiaj stała się faktem (możesz o niej przeczytaj tutaj – Daimler inwestuje 500 mln EUR). To pierwsza, duża inwestycja zagraniczna w Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. I pierwsze duże wydarzenie z realnej gospodarki po ogłoszeniu rządowego planu gospodarczego – „Planu Morawieckiego”. Innymi słowy – jest co komentować.

  1. Z diagnozy wicepremiera Morawieckiego wynika, że „w polskiej gospodarce wciąż brakuje krajowego kapitału”, a „polskie firmy nie mogą wrzucić wyższego biegu”. Zdominowany przez zagranicznych inwestorów przemysł słabo płaci i eksportuje – nie tylko produkowane w Polsce towary, ale także Jak ma się do tego rozpoznania inwestycja Daimlera? Nijak. Chyba że to inwestycja zagraniczna „nowego typu”. Aby to jednak stwierdzić, trzeba znaleźć odpowiedzi na następujące pytania:

– czy inwestor stworzy centrum badań i rozwoju,

– czy zapewni wysokopłatne miejsca pracy,

– czy zatrudni na umowy  o pracę,

– czy stworzy lokalną sieć kooperantów,

– czy przetransferuje do Polski know-how,

– czy wybrał lokalizację w regionie zagrożonym wykluczeniem ekonomicznym.

Te pytania wynikają wprost z (przykładowych) kryteriów wsparcia inwestycji zagranicznej przez państwo z prezentacji dotyczącej „Planu Morawieckiego”. Idę o zakład, że z tych sześciu punktów co najmniej połowy inwestor nie wypełni. I nie jest to problem.

  1. Niemiecka inwestycja znakomicie doprecyzowuje „Plan Morawieckiego”. Pokazuje bowiem jego miejsce w rzeczywistości. Zanim Polska stanie się innowacyjna (?), polskie firmy wypracują produkty, którymi będą mogły podbijać świat, a start-upy rozgrzeją wyobraźnię globalnych inwestorów, potrzebujemy zagranicznych inwestycji przemysłowych (wyrafinowanych, jak ultranowoczesne silniki Daimlera, jak też mniej spektakularnych i mniejszych), dzięki którym… będzie praca. Po prostu. Ze względu na tańszą, coraz lepiej wykwalifikowaną siłę roboczą, położenie i finansowe zachęty dla inwestorów Polska jeszcze przez wiele lat będzie kojarzona jako dobre miejsce do zagranicznych inwestycji.

„Plan Morawieckiego” przypomina czarodziejską różdżkę, dzięki której polski przemysł ma zmienić oblicze. Wśród rozmaitych wątków wyróżnia się jeden – państwo przeznaczy  miliardy złotych na stymulowanie przemysłu (zamawiając np. statki w stoczniach, wspierając producentów tramwajów czy maszyn górniczych).

Brakuje w nim jednoznacznej deklaracji wsparcia branż, które osiągnęły już sukces – np. związanej z produkcją i przetwórstwem żywności. Nawiązując do inwestycji dnia – polską specjalizacją staje się podwykonawstwo w branży motoryzacyjnej. Wodowanie gazowca w stoczni z pewnością jest bardziej spektakularne od wsparcia producenta klamek do VW passata. Ale czy bardziej opłacalne? Inwestycja Daimlera podpowiada, że nie, bo tradycyjnie już wokół takiej fabryki powstanie cały łańcuszek współpracujących firm. Trzeba je wspierać przyjazną administracją, prawem i pieniędzmi – na badania, pozyskanie klientów, budowanie marki najlepiej pod sektorowym programem wsparcia. Najpierw jednak trzeba pogodzić się z rolą podwykonawcy i cierpliwie gromadzić kapitał, wspierając podwykonawców, aby za kolejnych 25 lat mogli myśleć o globalnym inwestowaniu. Nie topić pieniędzy w obarczone dużym ryzykiem prace nad innowacjami, raczej kopiować najlepsze rozwiązania i oferować je w konkurencyjnej cenie. I ściągać do Polski fabryki.

Marcin Goralewski
Marcin Goralewski