Prof. Jerzy Żyżyński członkiem RPP – wybrane wypowiedzi

W związku z wyborem prof. Jerzego Żyżyńskiego na członka Rady Polityki Pieniężnej przypominamy tekst  „Po skręca na lewo? PiS już tam jest” autorstwa Marcina Goralewskiego z 26 maja 2015 roku, w którym zebrał on jego wcześniejsze wypowiedzi [od Dyskusja.biz].

jerzy żyżyński

Rządząca partia, w poszukiwaniu elektoratu po przegranych wyborach prezydenckich, miałaby skręcić w lewo – doniosła Gazeta Wyborcza. Mowa oczywiście o kwestiach społecznych, np. związkach partnerskich. Sejmowa rzeczywistość szybko zweryfikowała te zamierzenia.

Posłowie (w tym także PO) nie zgodzili się na debatowanie ustawy autorstwa SLD, Sejm ma zająć się tematem po jesiennych wyborach. Fiasko nie zmienia jednak konieczności poszukania elektoratu. Jeśli nie związki partnerskie, to może podatki dla najuboższych? Także może być trudno. Trudno bowiem znaleźć bardziej lewicową partię od Prawa i Sprawiedliwości.

Poniżej zebrałem wypowiedzi Jerzego Żyżyńskiego, profesora nauk ekonomicznych, posła PiS, którego nazwisko pojawia się w kontekście grupy doradców Andrzeja Dudy. Są reprezentatywne dla całego środowiska, choć wypowiadane z pozycji partii opozycyjnej i na pewno cząstkowe, może w niektórych fragmentach wyrwane z kontekstu. Znakomicie podpowiadają jednak, w jaki sposób będzie kształtowana polityka gospodarcza nowego prezydenta i być może nowego rządu. Przed kolejnymi wyborami – rzecz bezcenna, także dla strategów z PO – taki pakiet wyborczych informacji trafi niebawem do elektoratu.

Dużo państwa w gospodarce

 

  • Prezydent powinien być aktywny i powinien przeszkadzać rządowi. Został wybrany przez naród, jest bezpiecznikiem. Powinien wywierać presję na rządzie.

 

  • Gdy kryzys pojawił się w USA, Amerykanie, jako ludzie pragmatyczni, doszli do wniosku, że trzeba ratować sytuację, nawet dodrukowując pieniądze. I Bank Rezerwy Federalnej po prostu dodrukował dolary, kupił państwowe papiery skarbowe, by państwo mogło wesprzeć banki, które lokując swoje środki w bardzo ryzykownych inwestycjach, potraciły pieniądze.

 

  • Źródło dochodu narodowego tkwi w przemyśle, nie w np. usługach. Wybudowaliśmy infrastrukturę, a nie ma przemysłu, dlatego kluczem do sukcesu jest reindustrializacja. Można uda się odbudować stocznie?

 

  • Trzeba zmienić strukturę budżetu. Pewne wydatki zdecydowanie wzrosną i to szybko: na naukę, na zdrowie, na edukację, a wsparcie przedsiębiorstw tworzących miejsca pracy.

 

  • Trzeba zmienić nastawienie do deficytu i nie równoważyć gospodarki, na siłę redukując wydatki.

 

Podatki zapłacą najbogatsi

 

  • Musimy uznać, że na pewnym poziomie rozwoju cywilizacyjnego zdrowie, bezpieczeństwo, resort sprawiedliwości, edukacja powinny być w jak największym stopniu oderwane od rynku, żeby bariera finansowa nie była problemem ani w leczeniu, ani w edukacji, żeby na starość ludzie żyli na normalnym poziomie itd. Oddanie tych sfer rynkowi prowadzi do raptownego wzrostu nierównomierności, dyskryminacji wielu osób ze względów ekonomicznych itd. To z kolei jest źródłem wielu wtórnych patologii. Oderwanie tych dziedzin od rynku musi kosztować. A skoro tak, to nie ma innej siły, trzeba płacić podatki.

 

  • Podatki w Polsce nie są wysokie, są wysokie dla najbiedniejszych.

 

  • Opodatkowanie konsumpcji jest złe.

 

  • Dla gospodarki lepszy wariant to bezpośrednie opodatkowanie dochodów i wprowadzenie sytemu ulg.

 

  • Teza. Podatek liniowy przedstawiany jest jako rozwiązanie doskonałe dla wszystkich: służy rozwojowi gospodarczemu (vide przykład Rosji i Słowacji), pobudza produktywność, ogranicza szarą strefę, jest sprawiedliwy.

 

  • Odpowiem w trzech słowach, no może w pięciu: wszystkie te zalety są kłamstwem. Ordynarnym kłamstwem, bo jest to niemożliwe i teoretycznie, i praktycznie.

 

  • Podatek obrotowy może byłby dobrym rozwiązaniem wobec przedsiębiorców, którzy wyprowadzają zyski, ale wobec pozostałych już nie. Obawiam się, że jeśli zastosujemy powszechnie podatek obrotowy, to uczciwy przedsiębiorca, który ma niskie zyski, upadnie, a nieuczciwy i tak się jakoś wymiga.

 

  • Na gospodarkę wpływają głównie wydatki ludzi biedniejszych. Ich trzeba niżej opodatkować, bo jeśli zostaną im jakieś dochody, wydadzą je na cele rynkowe, a to poprawi koniunkturę w kraju i zwiększy obroty przedsiębiorców.

 

  • Uważam, że najbogatsi powinni płacić 50 proc.

 

  • Na pewno nie powinien rosnąć VAT czy akcyza, bo to podwyższa koszty utrzymania i uderza w koniunkturę. Wyższe podatki powinni płacić ci, którzy mają nadwyżki – najbogatsi oraz firmy uciekające z zyskami z kraju.

 

  • Niestety, trzeba opodatkować tych, którzy są najlepiej sytuowani, zwiększyć skalę progresji podatkowej. Nie chodzi o to, żeby wracać do poprzedniej skali 19, 30 i 40 proc., bo to uderzyłoby w i tak biedną klasę średnią (pamiętajmy, że stawka 32 proc. wchodzi w dochody nieco ponad 7 tys. miesięcznie), ale opodatkować stawką 50 proc. dochody powyżej np. 50 tys. zł miesięcznie. Wyższy podatek dotyczyłby części dochodów – właśnie tych ponad 50 tys. zł miesięcznie. Mógłby być pośredni próg 40 proc. między dochodami obciążonymi obecną stawką 32 proc. (na przykład dla 20 tys. miesięcznie).

 

  • Zagraniczne spółki, które funkcjonują w specjalnych strefach ekonomicznych, transferują zyski do innych państw, więc tracimy część naszego dochodu narodowego. Dobrze byłoby, gdyby w zamian za zwolnienia z podatków takie firmy zostały zobowiązane do inwestowania zysków w kraju. Coś za coś.

 

  • Jak sprawić, aby te zyski pozostawały w Polsce? Opodatkować je. Albo tworzyć specjalne strefy ekonomiczne tylko dla polskich przedsiębiorców. Bo ci zachodni traktują Polskę jak poletko, które mogą wyeksploatować do cna i zostawić jałową glebę, tzn. zostawić społeczeństwo, które ma niezaspokojone podstawowe potrzeby, rodziny żyjące w nędzy, bo tzw. umowy śmieciowe nie dają im zabezpieczenia, i tak dalej. To jest, mówiąc metaforycznie, finansowe wyjałowienie tej gleby ekonomicznej.

 

Zatrudnienie, czyli pensje w górę!

 

  • Państwo prowadzi złą politykę potaniania kosztów pracy, czego wyrazem są na przykład umowy śmieciowe.

 

  • Bogactwo kraju to jest bogactwo ludzi. A bogactwo ludzi bierze się z tego, ile owi ludzie zarabiają.

 

  • Trzeba zrozumieć jedną regułę: czym więcej ludzie zarabiają to tym lepiej dla gospodarki, a nie czym mniej.

 

  • Pracodawcy muszą zrozumieć, że obowiązkiem pracodawcy jest płacić pracownikowi najwięcej, jak się da, oczywiście bez ryzyka rozłożenia firmy, która musi mieć pieniądze na rozwój, a nie jak najmniej. Muszą zmienić swój sposób myślenia o pracownikach.

 

  • Jaki jest najlepszy sposób na bezrobocie? Kupować polskie produkty. Oczywiście żeby kupować, to trzeba najpierw je wytworzyć. Tymczasem w sklepach niewiele jest polskich marek, tylko albo chińskie, albo np. niby-niemieckie, lecz wyprodukowane w Chinach. Ale gdy Niemcy produkują w Chinach, to i tak zgarniają z tego zyski. Natomiast Polska swoje przedsiębiorstwa zlikwidowała i jeszcze pozwala na to, żeby z tego, co zostało, zgarniali zyski inni.

 

  • Pracownik staje się elementem kosztów, które trzeba zminimalizować, by stworzyć przedsiębiorcy takie warunki, aby mógł produkować jak najtaniej i osiągać stopę zwrotu – to ona stała się nowym „złotym cielcem” współczesnej ekonomii.

 

  • Składka (zdrowotna) jest za niska. Powinna wynosić około 14-15 proc., ale dzielona między pracownika i pracodawcę, bo pracownika już nie można obciążać jeszcze wyższym podatkiem. Trzeba by zatem podwyższyć koszty pracy. Oczywiście pracodawcy będą oponować, choć są one niskie, jedne z najniższych na kontynencie.

 

  • Ludzie powinni zarabiać, a jednocześnie być motywowani do oszczędzania, czyli budowania swej zasobności majątkowej.

 

  • Trzeba sprawić, by ludzie więcej zarabiali i byli zmotywowani do oszczędzania. Dziś oszczędności gromadzą jedynie najbogatsi i największe instytucje. Zwykły człowiek, biorąc kredyt na budowę domu, powinien móc jeszcze oszczędzać. Ale by tak się stało, pracownicy muszą więcej zarabiać.

 

Prywatyzacja? Nie znam takiego słowa

 

  • Prywatyzacja na rzecz podmiotów zagranicznych jest kolosalnym błędem. W Polsce ten błąd też popełniono, w ten sposób tracąc znaczną część majątku. Były to przejęcia w złej wierze – wykupywano fabryki, by je zlikwidować i usunąć konkurencję.

 

  • Osoby, które dopuściły do wyprzedaży – i to za naprawdę niewielkie pieniądze – polskiego systemu bankowego, powinny za to odpowiedzieć

 

  • Jeżeli wyprzedajemy majątek produkcyjny kapitałowi zagranicznemu, który często dokonuje wrogich przejęć, no to mamy przychód pieniężny, który zasili w danym roku budżet, ale tracimy zyski, jakie moglibyśmy mieć przez lata – te zyski współtworzą nasz dochód narodowy

 

  • Firma źle funkcjonuje, sprzedaje się ją komuś i zaczyna dobrze funkcjonować, przynosi zyski, bo nowy właściciel dokonał naprawy. To nie lepiej samemu dokonać takiej naprawy? Psuje się panu samochód, nie nadaje się do jazdy i sprzedaje go pan za cenę złomu. Ale ten nowy właściciel naprawia i świetnie mu się jeździ przez kilka lat. To nie lepiej od razu samemu naprawić i jeździć nim samemu lub dać komuś w rodzinie?

 

  • Ja wolę, by te spółki pozostały w rękach państwa, a dywidendy zasilały nasz budżet.

 

  • Zagraniczne banki wyprowadzają z Polski gigantyczne zyski, a źródłem ich zysków są drogi kredyt i niskie oprocentowanie depozytów. Gdyby własność banków była w polskich rękach, te znaczące zyski pozostałyby w polskiej gospodarce.

 

  • Jak nie ma za dużo polskiej własności, to nowy właściciel na tym zarabia i zyski transferuje do siebie. Trzeba było o tym myśleć, zanim decydowano się na prywatyzację przez pozyskiwanie tzw. inwestorów strategicznych z zachodu. Jak przed tym przestrzegałem, to Janusz Lewandowski wyzwał mnie od marksistów. Tacy to byli fachowcy. Pan Lewandowski ma teraz za to suto płatną posadę w Komisji Europejskiej.

 

  • Najdroższa ochrona zdrowa to ta, która została sprywatyzowana, prywatna. W USA coś o tym wiedzą.

 

Euro… najwcześniej za 10 lat

 

  • Krytycznie oceniam wejście Polski do Unii Europejskiej. Stało się to za wcześnie. Powinniśmy najpierw się wzmocnić, później dołączyć do UE.

 

  • Perspektywa przyjęcia euro – 10 lat? Trzeba najpierw wzmocnić naszą siłę nabywczą.

 

  • W jaką stronę powinna pójść strefa euro? Są dwa wyjścia. Pierwsze – niektórym krajom należy pozwolić na wyjście ze strefy euro, ale tak, by nie zawalić ich gospodarek. To oczywiście byłoby przyznaniem się do wielkiego błędu. Drugie wyjście to utworzenie federacji, czyli Stanów Zjednoczonych Europy. Każdy kraj ma podatek stanowy, a równocześnie obowiązuje podatek federalny, który jest progresywny. W efekcie więcej płacą bogatsi, mniej – biedniejsi. Zarobki pracowników sfery usług publicznych są mniej więcej takie same w całej federacji. W USA dokonuje się transferów z budżetu federalnego od stanów bogatszych do biedniejszych (u nas ukuto określenie „janosikowe” – efekt wyjątkowej nieodpowiedzialności – takie przepływy od bogatszych regionów do biedniejszych to istota funkcjonowania we wspólnocie, która nazywa się państwem – ale z pewnością ten mechanizm powinien u nas inaczej, lepiej funkcjonować). Tylko że nie widać chętnych w UE, którzy by zdecydowali się na takie federacyjne rozwiązanie. Najbogatsze kraje nie chcą płacić na rzecz budowy tego typu federacji, wolą na nas zarabiać. To krótkowzroczne myślenie prowadzące do napięć i być może rozpadu całej wspólnoty.

 

Emerytury bez filarów

 

  • Nie zgadzam się na przedłużony wiek emerytalny. To efekt lobby finansowego i złego stanu finansów. Finanse trzeba naprawić, a nie przedłużać wiek emerytalny. Pobocznym skutkiem takiego rozwiązania jest także zabieranie pracy młodym.

 

  • Przychylam się do opinii, że OFE w tej formie trzeba całkowicie zlikwidować, gdyż jest to źródło generowania systemowego ryzyka i strat.

 

  • ZUS jest instytucją państwową, wokół tej instytucji rozkręcono negatywną propagandę, żeby uzasadnić tworzenie OFE. Pamiętajmy że najlepszym interesem jest zajmowanie się cudzymi pieniędzmi

 

  • System OFE wymusił coraz większe zadłużanie państwa, czyli coraz większą emisję obligacji, które kupowało to OFE. Stąd rosnący dług publiczny. Stworzyło się swego rodzaju błędne koło. Rząd bardzo słusznie chce je przerwać

 

Na zakończenie…

 

  • Która z postaci, które pełniły funkcję ministra finansów najbardziej Panu imponowała w ostatnim 20-leciu i dlaczego? 

 

– Trudne pytanie. Myślę, że prof. Grzegorz Kołodko.

 

————————————————————————————————
Korzystałem z: jerzyzyzynski.info, lewica.pl, se.pl, radiosygnaly.pl, ngopole.pl, nowyobywatel.pl, niedziela.pl, tysol.salon24.pl, polskieradio.pl

Marcin Goralewski
Marcin Goralewski