Podatek od handlu v. -2

Dzisiaj handlowcy mają się zapoznać z kolejną wersją podatku od handlu, w przyszłym tygodniu projekt ma być upubliczniony. Zatem wszyscy czekają z niecierpliwością, szczególnie, że wypuszczane co jakiś czas przecieki świadczą, że ustawa przejdzie gruntowny  facelifting.

Daily life around Afghanistan moves forward as U.S.Army Soldiers of the 2nd Battalion 19th Special Forces Group of the W.Va, Army National Guard conduct missions around the country in support of Operation Enduring Freedom XIII. Released.

Zastanawiające jest to, że w retoryce zarówno rządowej jak i medialnej cały czas używa się sformułowania  podatek od hipermarketów, chociaż wszyscy już doskonale wiedzą, że żadne hiper i żadne markety, tylko handel w całej swojej rozciągłości w tym również tej wirtualnej. Co więcej wszyscy już powinni wiedzieć, że pozycjonowanie tego podatku jako podatku dyskryminującego konkretną grupę podmiotów gospodarczych nie jest dobrym pomysłem, gdyż daje niejako nabitą strzelbę w ręce Komisji Europejskiej. Strzelbę z której Komisja z przyjemnością odstrzeli ustawę, która narusza fundamenty unijnego rynku.  Zarówno analizy niezależnych ekspertów jak i Ministerstwa Spraw Zagranicznych wskazują, że podatek obrotowy od handlu to trudny orzech do zgryzienia i im dalej w las tym więcej drzew.  Jeżeli będzie zbyt szeroki, tak jak w starym projekcie, zabije praktycznie polski tradycyjny handel, jeżeli będzie zbyt wąski to zawetuje go Komisja Europejska, która posiada wystarczające możliwości restrykcji, przy których brak dwóch miliardów w budżecie to będzie tzw. mały pikuś.

Tak wygląda w wielkim skrócie opis dzisiejszej sytuacji, resztę można znaleźć w dostępnych analizach eksperckich i na stronie Rządowego Centrum Legislacyjnego. W analizach tych przewija się jeszcze jeden wątek, dosyć skutecznie pomijany w komunikacji dotyczącej nowego podatku. Chodzi oczywiście o dostawców, którzy są kompletnie wykluczeni z dyskusji o projekcie ustawy. Teoretycznie jest to logiczne, bo przecież ustawa dotyczy handlu jako takiego, który wg. ustawodawcy najwyraźniej działa w jakimś matrixie i handluje bliżej nieokreślonymi dobrami od których będzie musiał zapłacić konkretny już podatek. Brak obecności dostawców na spotkaniach organizowanych z okazji kolejnej entej wersji ustawy jest również uzasadniony, bo przecież skazany (dostawcy) nie powinni brać udziału w dyskusji pomiędzy sędzią, a prokuratorem dotyczącej wysokości wyroku. Właśnie takim wyrokiem jest dla tysięcy dostawców nowy podatek, który z automatu zostanie przerzucony na nich przez dystrybutorów. Mówią oni o tym wprost i bez żadnych wątpliwości. Trudno mieć o to pretensje, bo to zupełnie logiczne działanie. Dużo bardziej logiczne niż podnoszenie cen na półce. Zwykła artymetyka (nie ta sejmowa oczywiście) wskazuje, że przy nowym podatku obrotowym należy zwiększyć poziom marży, poprzez obniżenie poziomu kosztów, tak żeby zrównoważyć straty powstałe z powodu nowej daniny. Tego oczekują od zarządów firm dystrybucyjnych ich właściciele.  Ta strategia zostanie wdrożona przez dystrybutorów zanim Sejm upora się z uchwaleniem nowej ustawy, tak żeby jak w wypadku banków, nikt nikomu nie mógł zarzucić, że zażądał czegokolwiek pod wpływem nowego podatku. Zresztą, tak jak w przypadku banków, wszelkie zapisy ograniczające wolność podejmowania decyzji gospodarczych mających na celu utrzymanie rentowności przedsiębiorstwa, będą całkowitą fikcją. Co ciekawe, brak podjęcia tego typu działań przez zarząd firmy, mógłby zostać potraktowany jako działanie na jej szkodę, co jak wiemy jest karalne.

Wracając do dostawców, to nowy podatek w różnym stopniu uderzy w poszczególne branże produkcyjne, aczkolwiek bez większych analiz można stwierdzić, że branżą najbardziej poszkodowaną będzie produkcja żywności.  Poszkodowaną skutecznie i boleśnie, gdyż zastosowanie obecnie zaproponowanych w projekcie stawek podatkowych,  uwzględniając dodatkowo zwiększony podatek od obrotu w soboty (chociaż te może się zostaną uratowane), niedzielę i inne dni wolne od pracy,  spowoduje, że żądania cenowe dystrybutorów detalicznych mogą oscylować pomiędzy 4 do 10 %, w zależności od ich siły nabywczej i wielkości obrotu. Oczywiście im większy dystrybutor, tym większa możliwość presji na dostawcę. Skutki takiej sytuacji będą opłakane. Przykładowo przy osiąganej w roku 2015  średniej rentowności dla branży mięsnej (ok. 1%), mleczarskiej (ok. 1%), żądania kolejnych obniżek cen ze strony dystrybutorów detalicznych doprowadzą do dramatycznego pogorszenia się rentowności, a nawet do jej utraty. Grozi to upadkiem wielu polskich przedsiębiorstw (szczególnie małych i średnich) oraz do znaczącego pogorszenia się konkurencyjności całej polskiej gospodarki żywnościowej zarówno na rynku wewnętrznym jak i eksportowym.

Naiwnością byłoby sądzić, że dociśnięte do finansowej ściany firmy przetwórcze, nie spróbują zrobić  tego co dystrybutorzy, czyli ciąć wszelkie możliwe koszty, w tym koszty surowców do produkcji. W tym momencie ten jakże skuteczny finansowy wirus w postaci nowego podatku dotrze do początku łańcucha czyli do producentów rolnych. Biorąc pod uwagę i tak już niski poziom cen większości kluczowych surowców rolnych spowodowany embargiem rosyjskim i koniecznością zaciekłej walki o rynki zbytu, duża część rolników realnie i boleśnie poczuje fakt, że gospodarka to jednak system naczyń połączonych, a nie zbiór oddzielnych matrixów.

Stare dobre powiedzenie, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, w przypadku projektu ustawy o podatku obrotowym od handlu autorstwa Ministerstwa Finansów, sprawdziło się jak zawsze w 100%. Pytanie, kto za to zapłaci jest w tej chwili pytaniem czysto retorycznym. Pytanie jakie to spowoduje straty finansowe i uszczuplenie dochodów Skarbu Państwa, jest pytaniem, na które nikt nie udzielił odpowiedzi, gdyż analiza skutków ekonomicznych proponowanych rozwiązań legislacyjnych nie jest i nigdy nie była mocną stroną żadnego polskiego rządu. Arytmetyka sejmowa i polityczna rządzi się swoimi prawami, natomiast arytmetyka  ekonomiczna rządzi się prawem, które w skrócie można opisać dwoma równaniami: 2+2=4, 2-4=-2. Jaki zatem będzie podatek od -2  czyli ile tak naprawdę rząd uzyska z nowego podatku jeżeli odliczy straty jaki on spowoduje w całym łańcuchu dostaw? Odpowiedź na to pytanie zobaczy wielu przedsiębiorców w swoim rachunku wyników, ale z pewnością nie będą to hipermarkety.

Andrzej Gantner
Andrzej Gantner