Polska Giełda będzie wielka albo nie będzie jej wcale

Właśnie rozpoczynamy obchody 25-lecia Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Giełda Fot. iStock

Giełda to prawdziwa luxtorpeda wśród polskich start-up’ów. Akt założycielski został podpisany 12 kwietnia 1991 roku, a już cztery dni później odbyła się pierwsza sesja giełdowa. Notowanych było 5 spółek, kwotowania odbywały się raz dziennie, na jednej sesji w tygodniu. Rozliczenie transakcji następowało po pięciu dniach roboczych. Pamiętają o tym chyba tylko najstarsi górale.

Dzisiaj, po 25 latach, na rynku głównym notowane są akcje 484 spółek, w tym 53 zagranicznych. Dominują notowania ciągłe. Fundamentalna dla funkcjonowania GPW instytucja – Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych, jako jedna z pierwszych w Europie, skróciła okres rozliczeniowy dla akcji z 3 do 2 dni. Wartość rynkowa polskich spółek giełdowych wynosi 526 mld złotych. Spółki giełdowe zatrudniają blisko 800 tys. pracowników i odpowiadają za 23% łącznej wartości inwestycji w sektorze przedsiębiorstw. Roczne przychody spółek giełdowych przekraczają 500 mld zł.

Spółki giełdowe wypracowują zyski, płacą podatki i wypłacają dywidendy. W 2015 roku do akcjonariuszy, a więc m.in. do Skarbu Państwa, TFI, OFE i zwykłych Polaków – inwestorów indywidualnych i akcjonariatu pracowniczego trafiło 20 mld zł. Nie, dywidendy wypłacają nie tylko „państwowi” czempioni narodowi – w 2015 roku dywidendy wypłaciły 194 spółki.

Dziś trudno sobie wyobrazić, jakim nowatorskim projektem była Giełda w 1991 roku. Na polskiej giełdzie od samego początku handlowano papierami wartościowymi, których nikt nigdy nie widział. Przyjęto bowiem wzorce francuskie, a nie amerykańskie. Zanim akcje trafiały do obrotu, były poddawane dematerializacji i występowały już wyłącznie w postaci zapisów komputerowych. W kraju, gdzie komputer kojarzył się z kartridżami z grami video do Commodore, albo z kartami perforowanymi do Odry. Paradoksalnie, przyczyniło się to zarówno do dynamicznego rozwoju rynku, jak i do bezpieczeństwa rozliczeń papierów wartościowych.

Z drugiej strony, kierownictwo Giełdy świadomie opierało się presji na zwiększenie tempa rozwoju oferty i galopadę nowoczesności. A presja rynku była duża. Kiedy wprowadzano nowy system notujący – WARSET, okazało się że jest on oparty na systemach komputerowych sprzed 5 lat. Dlaczego wdrażano „przestarzałe” rozwiązania? Wdrażano system sprawdzony, nie mogło być mowy o niespodziankach i występowaniu Giełdy w roli betatestera nowego oprogramowania.

Giełda służy rozwojowi. Spółki rzeczywiście idą na giełdę po kapitał. Tylko w latach 2006 – 2012 spółki pozyskały w drodze emisji nowych akcji 45 mld zł (dane KNF). Dzisiaj, pod względem liczby notowanych spółek, ich kapitalizacji i wartości obrotu warszawska giełda przebija wszystkie giełdy w regionie, łącznie z giełdą wiedeńską. Mamy z czego być dumni. Ale czy mamy się czego obawiać? Jaka przyszłość czeka GPW?

Obawiamy się postrzegania Giełdy jako „kasyna”. Owszem, z giełdą kojarzy się spekulacja, ale też inwestycja, dywidenda. Czasem hobby, czasem duma. Czy znacie Polaka, który wstydziłby się, że ma na swoim rachunku akcje takiego np. KGHM?

W 2011 roku szeroko cytowano odpowiedź prof. Marka Belki na pytanie dziennikarzy o prognozy na rynku akcji. Prezes Narodowego Banku Polskiego, na to „inteligentne” pytanie miał odpowiedzieć „giełda to kasyno”. A co, u licha, miał odpowiedzieć? że WIG wzrośnie o trzy koma dziewięć procenta? ;). Tym nie mniej, żeby uciąć dalsze dyskusje i spekulacje (spekulacje, a to dobre) na ten temat, kilka dni temu prezes M. Belka w siedzibie Giełdy wyraźnie oznajmił: „Absolutnie nie jest prawdą, że giełda to kasyno”.

Wiedzą o tym posłowie. Aż 129 posłów obecnej kadencji zadeklarowało posiadanie papierów wartościowych, w tym aż 72 posłów to posłowie PiS. Giełda ma kluczowe znaczenie dla odpowiedzialnego, powiem więcej – odpowiedniego rozwoju polskiej gospodarki, dla jej innowacyjności, a także dla zabezpieczenia na wypadek dożycia do emerytury. Świadomość tego ostatniego ryzyka wyraźnie rośnie. Przykładem konferencja „Emerytury kapitałowe dla ludzi i gospodarki”, jaka odbędzie się 27 kwietnia w siedzibie Giełdy, nad którą honorowy patronat objął Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Myśląc o przyszłości polskiej giełdy, chyba nie ma potrzeby rozglądać się za ambasadorem rynku. To prezes zarządu GPW, prof. Małgorzata Zaleska, ma najsilniejszy mandat do reprezentowania rynku. Warto pomóc Pani Prezes. Jak śpiewał Wojciech Młynarski, róbmy swoje.

„Polska Giełda będzie wielka, albo nie będzie jej wcale”
„Giełda? Chyba Polska?”
„No przecież mówię”

Polska Giełda już jest wielka. I będzie większa. Potencjał do wejścia na Giełdę ma 900 polskich przedsiębiorstw, i pewnie drugie tyle firm z zagranicy.

A zatem, poświętujmy, i do zobaczenia za rok, na jeszcze huczniejszych obchodach 200 rocznicy uruchomienia Giełdy Warszawskiej, 1817 – 2017!

@MariuszKanicki

 

W tekście wykorzystano m.in. informacje z Raportu PwC Polska przygotowanego na zlecenie GPW Rynek kapitałowy jako narzędzie finansowania rozwoju polskich regionów

W kolejnych odcinkach: giełdowa lista przebojów oraz maraton giełdowy.

Mariusz Kanicki
Mariusz Kanicki