Potencjalne koszty możliwego całkowitego zakazu aborcji

Konserwatywny projekt wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji może nas słono kosztować. Trzeba być ostrożnym. Czasem dla dobra społeczeństwa trzeba akceptować mniejsze zło by nie było potrzeby do walki z tym większym.

Obecna „ustawa aborcyjna” a właściwie Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży dopuszcza jej przerwanie w trzech przypadkach (art. 4a.1):

  1. ciąża stanowi zagrożenie dla życia kobiety ciężarnej,
  2. badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,
  3. zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

W przypadkach określonych w drugim punkcie przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej; w przypadku określonym w punkcie 3, jeżeli od początku ciąży nie upłynęło więcej niż 12 tygodni.

Nie jest to rozwiązanie idealne i nie oszukujmy się, że dopuszcza do nadużyć, z jednej i drugiej strony. W tak drażliwych i dramatycznych tematach rzeczywistość zawsze ma odcienie szarości. Jeśli ustawę się zliberalizuje to istnieje spore ryzyko, że część społeczeństwa będzie traktować aborcję jak środek antykoncepcyjny. Z drugiej strony, jeśli ją zaostrzymy i zakażemy całkowicie to dla wielu kobiet ciąża może być wyrokiem śmierci. Oba rozwiązania są w wielu punktach nieakceptowalne i kosztowne.

I. Ryzyka, potencjalne koszty

1. Całkowity zakaz aborcji <projektodawcy kontrowersyjnej nowelizacji  mówią, że chodzi jedynie o prewencyjną aborcję, ale ja nic takiego w treści ustawy nie znalazłem, powoływanie się dzisiaj na Konstytucję moim zdaniem jest żartem> który zabraniałby jej przerywania nawet wówczas gdy brak zabiegu oznaczałby pewną (moje dopowiedzenie) śmierć kobiety to a) koszt dla państwa z tytułu utraty podatków i składek; b) zmniejszenie podaży pracy; c) wydatki związane z pochówkiem i powrotem komórki rodzinnej do normalnego trybu życia, nierzadko obniżająca wydajność pracy depresja członków rodziny, możliwa zwiększona liczba samobójstw (zarówno kobiety i mężczyzn) – już jesteśmy liderem w Europie pod tym względem.

Identyfikacja poszczególnych ryzyk jest prostsza od wyliczenia potencjalnych kosztów. Dokładnych szacunków się nie podejmuję. Mogę przytoczyć dane dotyczące samobójstw (na podstawie badań KPMG dla Australii, proporcje) – śmierć Polaka w wieku produkcyjnym (ok. 30 lat) kosztuje polską gospodarkę nie mniej niż 400 tys. zł.

2. Zakaz aborcji w przypadku stwierdzenia nieodwracalnego upośledzenia płodu też tworzy ryzyko zwiększonych kosztów. Ludzie są tylko ludźmi i nie bądźmy naiwni – nie każda matka i ojciec chcą lub mają możliwości na siłę wychowywać upośledzone dziecko (to robota na pełen etat). Naturalnie w większości przypadków to kłopot matki a ojców tylko pod warunkiem, że nie uciekną co też nader często czynią. By zakaz w tym punkcie miał ręce i nogi (wyłączając skrajne punkty zmuszające do rodzenia dzieci martwych lub skazanych na śmierć w męczarniach, etc,.) konieczny byłby specjalny program osłon socjalnych i nie po 200 zł na miesiąc ale co najmniej kilka tysięcy, np. 4000+. Inaczej będzie dochodzić do rodzinnych dramatów, kreacji patologii, porzucania dzieci tudzież zjawisk przestępczych.

2a. Występuje ryzyko mniejszej dzietności wśród osób, które mają podejrzenie, że ich dziecko może urodzić się z wadami, etc.

3. W tym punkcie, o ile nie spełnia on warunku, 1 i 2 występują głównie ryzyka porzuceń. Nawet jeżeli przyjmiemy, że każde dziecko z gwałtu znajdzie opiekę wśród par, które nie mogą mieć dzieci, to musimy pamiętać o kosztach (pomijając emocjonalne) ponoszone przez kobiety zmuszone do ich urodzenia – co najmniej kilkanaście tysięcy złotych. Bez osłon socjalnych zmuszanie kobiet (i często również ich mężów) do samodzielnego ponoszenia tych kosztów jest po prostu niesprawiedliwe.

3a. Pomoc psychologiczna (kilkaset godzin po ok. 100 zł brutto), c. leki (trudno powiedzieć).

II. Penalizacja

Ściganie przestępców kosztuje. Ich sądzenie także. Kobiety przerywające ciąże, zgodnie z kontrowersyjnymi zapisami tej ustawy, w zasadzie stawałyby się kryminalistkami. Wyspecjalizowane jednostki policji i prokuratorów najpierw trzeba przeszkolić (koszt), pozatrudniać nowych ludzi (koszt) – nie wiem ilu, bo trudno przewidzieć skalę, ale na moje oko co najmniej 1 tys. funkcjonariuszy, oczywiście z uprawnieniami emerytalnymi, (koszt ok. 100 mln zł rocznie).

Przeciętne postępowanie karne kosztuje nie mniej niż 5 tys. zł (postępowanie, adwokat, prokurator, sędziowie, papier, protokolant, sala, ogrzewanie, dojazdy). Do tego areszt – 3 tys. zł miesięcznie za osadzonego. W przypadku skazania kobiety, która przerwała ciążę na 3 lata więzienia dokładamy do interesu co najmniej 100 tys. zł na jej utrzymanie i dodatkowo tracimy przeciętnie 73 tys. w podatkach i składkach, których osadzona nie zapłaci, maleją one do ok. 50 tys. jeśli podejmie pracę w zakładzie karnym. Wydatki na resocjalizację więźnia – trudno powiedzieć. Nawet jeśli wyroki będą głównie w zawieszeniu to mamy tysiące złamanych karier a co za tym idzie – potencjalnych emigrantek. Przypominam, że kary dotyczyłyby głównie kobiet, co dodatkowo wzmacnia argumentacje niektórych ruchów feministycznych*, że mężczyźni są całym złem świata.

<Zmuszanie innych do bezwzględnego akceptowania cudzej woli po groźbą nieuchronnej kary w 99% przypadków jest złe>

3 tys. skazanych rocznie, które odsiedzą co najmniej połowę wyroku to 200 mln zł bezpośrednich kosztów każdego roku. Już lepiej wydać te pieniądze na przekonywanie kobiet, które potencjalnie mogą urodzić żywe dzieci a z powodu p.2 (upośledzenie) i p.3 (gwałt) chcą przerwać ciążę, by tego jednak nie robiły.

Doliczmy do tego lekarzy-„przestępców”, miejskie i wiejskie zielarki, przemytników zakazanych pigułek, itd.

Dlatego może podejdźmy to pewnych rzeczy na chłodno, spokojne i policzmy co nam się bardziej opłaca. Bezwzględna idea ochrony życia poczętego może jest i słuszna, ale: a/ nie wiemy jak to robić skutecznie nie krzywdząc innych, obawiam się, ze przy tym poziomie dyskusji w mediach i polityce na pewno nie udałoby się wypracować niczego lepszego niż obecne rozwiązania; ab/sama nowa ustawa nie rozwiązuje problemu, potrzebny jest cały zestaw instrumentów i bez wyłączeń mimo wszystko nie udałoby się jej skutecznie zrealizować (95%); b/nie stać nas na poniesienie niektórych pewnych ryzyk, np. rozwój podziemia aborcyjnego, często urągającego nowoczesnej medycynie, przestępczość.

Dlatego, powracając do początkowej myśli napiszę raz jeszcze: ludzie są tylko ludźmi i czasem by chronić ich przed większym złem należy akceptować to mniejsze.

Jeśli jakieś ryzyka/koszty pominąłem, proszę dodawać w komentarzach.

 

*których w 95% przypadków nie akceptuję, bo uważam je za ruchy polityczne walczące głównie o przywileje a nie równouprawnienie.

 

 

 

 

 

 

 

 

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak