Prąd będzie bardziej polski, tylko ludzi żal

Polska załoga Engie i EDF stawi wkrótce czoła dobrej zmianie, a grono energetyków z doświadczeniem zagranicznym będzie topniało. Szkoda.

Elektrownia Fot. Pixaby

Tuż przed świętami Engie (dawny GDF Suez) sprzedał polskiej Enei elektrownię w Połańcu. Wczoraj okazało się, że w polskie ręce trafią też najprawdopodobniej aktywa EDF, czyli elektrownia w Rybniku i kilka elektrociepłowni.

Dwa globalne koncerny energetyczne, obecne na kilku kontynentach i we wszystkich segmentach tej branży, zwijają żagle i zostaną w Polsce tylko szczątkowo. Trochę wiatraków, lokalne elektrociepłownie, obrót energią – tym się będą u nas zajmowały. Zatrudnienie im spadnie, bo większość załogi przejdzie na listę płac nowych właścicieli. Trochę mnie to niepokoi.
Przejrzyjcie serię niedawnych tekstów moje redakcyjnego kolegi Dawida Tokarza, który sporządził listę 1000 działaczy PiS, ich rodzin i znajomych, którzy po ostatnich wyborach parlamentarnych objęli posady w spółkach i instytucjach państwowych.

Macie jeszcze wątpliwości? Załogę sprzedanych firm czeka dobra zmiana. W zarządach – to niemal oczywiste, na niższych szczeblach – wysoce prawdopodobne (spójrzcie jeszcze raz na listę, roi się od kierowników, zastępców dyrektora). Perspektywa wymiany kadr nie napawa optymizmem, skoro istotnym kryterium w rekrutacji może być polityczna lojalność.
Znam parę osób z EDF i Engie, znam ludzi, którzy dla nich pracowali, słyszę też, co się o nich na rynku mówi. To branżowa wysoka półka. Czy to zasługa zagranicznego właściciela? Nie tylko, ale dostęp do know-how innego niż rodzimy i do doświadczeń z wielu rynków pomaga w rozwoju intelektualnym i zawodowym. Znam też w energetyce kilku menedżerów, którzy w ramach swoich grup pracowali w krajach innych niż Polska. Cenne doświadczenie, prawda?

Rządząca partia musi cenić takie CV, skoro wicepremierem zrobiła Mateusza Morawieckiego, z przeszłością w zagranicznym banku. Przeszłość w zagranicznych firmach ma też za sobą kilku prezesów i członków zarządów energetycznych firm, powołanych po wyborach przez PiS. Repolonizacja energetyki uszczupli niestety grono takich osób, mimo że nadal będą działać w Polsce Veolia, Fortum, Innogy czy CEZ.

Wyjście EDF i Engie to wyrwa, a mogło to się potoczyć inaczej. Po aktywa EDF startowało paru ciekawych zagranicznych graczy, podobnie było z elektrownią Engie w Połańcu. Ministerstwo Energii postawiło jednak na swoim i polska energetyka będzie jeszcze bardziej polska.

Nie, nie twierdzę, że zagraniczne jest z zasady lepsze od polskiego. Jest jednak urozmaiceniem. To od jednego z wiceministrów usłyszałam zresztą niedawno, że „chów wsobny nie jest dla energetyki idealny”.

Magdalena Graniszewska
Magdalena Graniszewska