Przedświąteczny remanent

Brak nowych, interesujących tematów powstrzymywał mnie przed napisaniem kolejnego tekstu, ale stwierdziłem, że na temat kilku spraw mogę się jednak przedświątecznie wypowiedzieć. Oczywiście najbardziej interesująca i gorąca jest nadal sprawa wieku emerytalnego i sposobu realizacji jego wydłużenia. Ja już jednak tyle pisałem na ten temat, że nie mam już specjalnie ochoty do dalszego „wałkowania” tej sprawy. 

To, co chciałem powiedzieć powiedziałem zarówno na blogu jak i uczestnicząc w debacie u Bronisława Komorowskiego, Prezydenta RP (tutaj jest treść tego, o czym mówiłem:http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,11361077,Od_wydluzenia_wieku_emerytalnego_nie_ma_odwrotu.html ). Przekazałem też swoje uwagi bezpośrednio wielu ludziom, którzy mają wpływ na to, co zostanie w końcu przyjęte przez Sejm. Więcej zrobić nie jestem w stanie. Niejeden powie zapewne: „i dzięki Bogu” ;-)

Ręce mi jednak opadają jak słyszę niektóre argumenty, więc jeszcze parę zdań dopiszę. Niektórzy dziennikarze na przykład naśmiewają się z propozycji PSL dopuszczającej przejście w 62 roku życia na emeryturę w wysokości 80 procent tej, którą można osiągnąć do 67 roku. 

Owszem, tak podana propozycja wydaje się być dziwna, bo zachęcać może do wcześniejszego wychodzenia z rynku pracy. Jeśli jednak, tak jak w Niemczech, będzie to 0,3 proc. miesięcznie mniej za każdy miesiąc poniżej 67 roku życia i to dożywotnio, a nie tak, że po dojściu do 67 roku wracamy do pełnej emerytury, to sytuacja byłaby zupełnie inna. Inna, mimo że to też byłoby 82 procent pełnej emerytury w 62 roku życia. Uzasadniałem to rozwiązanie powołując się na psychologów (większy wpływ na psychikę straty niż zysku) w poprzednim wpisie. Jak widać diabeł tkwi w szczegółach, a wielu komentatorom nie chce się tym szczegółom przyglądać. Nawiasem mówiąc dziennikarze w ogóle nie pytają polityków o system niemiecki i powody, dla których nie rozważa się jego wprowadzenia w Polsce. Jakaś zmowa milczenia? 

Bardzo często przeciwnicy szybkiego wydłużania wieku lub ludzie, którzy (tak jak ja) aprobują wydłużenie wieku, ale nie aprobują braku elastyczności, mówią o tym, że należy „ozusować” tak zwane „umowy śmieciowe”. Ich przeciwnicy w dyskusji twierdzą, że to zaszkodzi rynkowi pracy, że jeśli umowy śmieciowe będą też obciążone składką emerytalną to trzeba będzie w przyszłości wypłacać wyższe emerytury, co obciąży budżet (sic! Naprawdę tak powiedziała znana dziennikarka).

Nie można jednak działać według zasady, że chce się mieć ciastko i zjeść ciastko. Nie można płakać nad ZUS nie zapewniając mu wpływów (1/3 nowych umów o pracę to umowy śmieciowe). Nie można też płakać nad niskimi emeryturami skazując tych, którzy pracują na umowach śmieciowych na właśnie niskie emerytury (bo nie zbierają kapitału). To zresztą też zaszkodzi budżetowi, bo jeśli nie wypracują minimalnej emerytury to budżet będzie im musiał dopłacać. 

I w końcu: dlaczego normalnie etatowcy płacą wszystkie składki, a ludzie na umowach śmieciowych ich nie płacą? Gdzie tu jest zapewniona konstytucyjna równość? Dlaczego przedsiębiorcy w dużej mierze zatrudniający na umowach śmieciowych i w ten sposób szkodzący ludziom (niskie emerytury) i budżetowi państwa (dopłaty) mają większe zyski niż ci, którzy zatrudniają tak jak zatrudniać powinni? 

No tak, miałem nic nie pisać o emeryturach, a jednak się nie udało. Przyrzekam jednak, że to (przed)ostatni raz. Przedostatni, bo po przyjęciu przez Sejm ostatecznych rozwiązań pewnie jeszcze coś napiszę. W każdym razie: twierdzę, że koalicja nie upadnie i przedstawi w Sejmie wspólną propozycję. Zawsze to twierdziłem, co nie znaczy, że uważam rządowe dyskusje za polityczny teatr. Nie, to są realne i rzeczywiste różnice zdań. I bardzo dobrze, że są. 

Skończyłem z emeryturami i teraz zabiorę się za … śmieci. Niedawno uczestniczyłem w programie w TVNCNBC, w którym jednym z tematów była ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Rozmawialiśmy z szefową UOKiK panią prezes Małgorzatą Krasnodębską-Tomkiel na temat raportu przygotowanego przez Urząd (http://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=3305). Będę nazywał, go dalej „Raportem”. 

Zacytuję tutaj początek materiału, którym UOKiK zapoznaje z tematem. „1 stycznia 2012 r. weszła w życie przygotowana przez Ministerstwo Środowiska nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Całkowicie zmieniła ona system gospodarowania odpadami w Polsce. Dotychczas to właściciele nieruchomości decydowali, który przedsiębiorca odbierał od nich śmieci. W myśl obowiązujących obecnie przepisów wybór takiej spółki należy tylko i wyłącznie do gminy. W drodze przetargu będzie ona wybierać jeden podmiot świadczący usługi na całym jej terenie, a w przypadku większych gmin – na określonym obszarze.”. 

Wolnorynkowcy powinni w tym momencie porządnie się zdenerwować. Dotychczas można było wybierać przedsiębiorstwo, które uwolni nas od śmieci i w wielu gminach konkurencja pozwalała na wybór rzeczywiście najlepszego (vide raport). Teraz gminni urzędnicy będą wiedzieli lepiej, co jest dla nas dobre. Jak uzasadniano tę zmianę? Według mnie kuriozalnie. 

Słyszałem na przykład jednego z wiceministrów (nie chodzi o piętnowanie ludzi – rozumiem, że to jest oficjalna linia urzędowa), który twierdził, że małe firmy, żeby oszczędzić, nie oddawały śmieci do spalarni, ale wyrzucały je w lasach lub na łąkach. Tak, naprawdę tak uzasadniał! Teraz, jak już gmina wybierze to z pewnością wyborze świętych i uczciwych. Twierdzi się też, że gminy będą mogły teraz budować gminne spalarnie i wykorzystywać w nich śmieci zbierane przez wybraną firmę. Tak jakby wcześniej nie mogły budować spalarni i nie mogły stawiać warunku odstawiania śmieci do gminnej spalarni działającym na ich terenie firmom (gminy ja akceptowały). 

Przyjęta przez Sejm ustawa w niczym nie poprawi sytuacji klientów. Niczego nie da gminom. Zaszkodzi małym firmom działającym w tym sektorze. Z pewnością jest też ustawą korupcjogenną. Już ja widzę jak w wielu gminach będą wybierane te firmy… Z pewnością też będzie doprowadzała do stopniowego przechodzenia biznesu w ręce największych firmy (opisanych w Raporcie). To, że poszczególne gminy w dużych miastach muszą ogłaszać odrębne przetargi niczego nie zmienia. 

Śmieci to na całym świecie doskonały biznes. W wielu krajach zresztą opanowany przez kapitały związane z szarą lub nawet czarną strefą. Nie należy lekceważyć takich zmian, jaki zostały Polsce zafundowane. Jedno jest pewne: ktoś, komu na tych zmianach zależało przeprowadził je bez żadnych problemów. Posłowie zapewne niespecjalne byli zainteresowani tak „śmierdzącym” tematem, jakim są śmieci. Warto byłoby bardziej się sprawie przyglądnąć. 

I na koniec parę słów o rynkach. Na razie zachowują się zgodnie zakładanym scenariuszem. Po krótkim okresie konsolidacji/korekty pretekstu bykom dostarczyły słowa Bena Bernanke, szefa Fed, który podczas publicznego wystąpienie stwierdził, że gospodarka amerykańska powinna szybciej rosnąć, bo obecny wzrost nie daje odpowiednio szybkiej poprawy na rynku pracy. Wymyślono sobie natychmiast, że taka wypowiedź zwiększa prawdopodobieństwo kolejnego poluzowania ilościowego (QE3). Tak naprawdę te słowa niczego nie zmieniły i niczego nie przybliżyły, ale w końcu kwartału każdy pretekst był dobry do rozpoczęcia procesu „windows dressing”. 

Czekamy teraz na sezon raportów kwartalnych amerykańskich spółek (rozpoczyna Alcoa 10. kwietnia). Wiele ostatnich sezonów pomagało bykom, więc i teraz gracze mają takie oczekiwania. Do końca marca rządy strefy euro osiągną też porozumienie w sprawie zwiększenia wielkości funduszy obronnych. Trudno w tym układzie oczekiwać poważnej korekty. Problemy powinny się pojawić w okolicach połowy kwietnia. Czekanie na wybory we Francji i Grecji powinno wyzwolić chęć do zrealizowania części zysku. 

 

Zapraszam na zaprzyjaźniony ze mną portal: http://studioopinii.pl/

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

(komentarz pojawi się po zatwierdzeniu)

Piotr Kuczyński
Piotr Kuczyński