Reindustrializacja? Ja poproszę userwisowienie

Pierwszy filar rozwoju w planie wicepremiera Morawieckiego to reindustrializacja. No, to ja Panie Premierze, składam kontrpropozycję: chciałbym zobaczyć w Polsce mniej kominów, a więcej nowoczesnych biur, z których świadczone są usługi biznesowe, więc postuluję userwisowienie.

 

Liczby nie kłamią, przemysłu mamy relatywnie dużo

Zajrzyjmy na początek do statystyk. Zakładam, że jako kraj chcemy się porównywać ze światowymi liderami. Poniższa tabela prezentuje źródła wytworzenia produktu krajowego brutto w kilku wybranych krajach z G7 i jak się na tym tle prezentuje Polska:

USAWlk. BrytaniaNiemcyJaponiaPolska
Rolnictwo

1%

1%1%1%

3%

Przemysł

20%

20%30%26%

34%

Usługi

79%

79%69%73%

63%

 

Nad rolnictwem znęcał się nie będę. Wszyscy wiemy, że jest to obszar, który wymaga reformy, szczególnie, kiedy doda się jeszcze jedną zmienną: te 3% PKB jest wytwarzana przez 12% ludności. Skupmy się na przemyśle i zajrzyjmy jeszcze do historycznych roczników statystycznych. W 1990 roku sektor przemysłowy był odpowiedzialny za ponad połowę polskiego Produktu Krajowego Brutto. Mam nadzieję, że nie planujemy cofnąć naszej ekonomii do lat 90-tych XX wieku? Wydaje mi się, że osiągnięty wzrost znaczenia sektora usług kosztem przemysłu należy oceniać pozytywnie, gdyż zbliża to strukturę polskiej gospodarki do standardów strukturalnych występujących w krajach rozwiniętych.

Kominy czy biurowce

Jeżeli zapyta się przeciętnego Kowalskiego, albo (Boże broń) poczyta wpisy na forach internetowych, to się człowiek dowie, że te darmozjady w biurach niczego nie wytwarzają i że polski przemysł od dawna umiera, więc odpowiedź może być tylko jedna: poprosimy więcej fabryk. Aha, i jeszcze kopalń, bo Polska węglem stoi, a za Gierka to … Z tym, że niektórzy nie zauważyli, że czasy Gierka się skończyły, a my jesteśmy w drugiej dekadzie XXI wieku. Wieku cyfryzacji, sztucznej inteligencji i globalnej mobilności. Epoki, w której najbardziej liczy się wiedza ludzi i nowoczesne modele biznesowe, a ta rewolucja odbywa się w biurach i jej autorami są „białe kołnierzyki” (albo ostatnio częściej kołnierzyki flanelowe). Liczę na to, że w planie Morawieckiego odpowiedzi na te wyzwania należy szukać w drugim filarze, czyli rozwoju innowacyjnych firm.

Userwisowienie, czyli na przekór polonistom

Jestem właśnie w trakcie lektury książki „Niedziela, która zdarzyła się w środę” Mariusza Szczygła. Antologia ta w niesamowity sposób oddaje charakter zmian jakie się dokonywały w naszym kraju od czasu Okrągłego Stołu (polecam!). Ale ja wywołuję tę książkę z konkretnego powodu. W jednym z rozdziałów autor przedstawia neologizmy, które pojawiły się w języku polskim po tym, jak otworzyły się dla nas granice i rozpoczęła transformacja. Ja też chciałbym zapropoponować nowe słowo, którego nie znalazłem w żadnym słowniku: userwisowanie. Userwisowanie gospodarki. Domyślam się, że profesorom Miodkowi i Bralczykowi zjeżą się włosy na głowach. Ale co mi tam, ostatecznie po liceum wybrałem ekonomię, a nie polonistykę.

Chyba, że ktoś zaproponuje ciekawszą nazwę na powyżej opisane zjawisko?

Marek Grodziński
Marek Grodziński