Stopa bezrobocia poniżej 10%. Każdy kto chce ma pracę?

Stopa bezrobocia pierwszy raz od 7 lat spadła poniżej 10%. We wrześniu liczba zarejestrowanych bezrobotnych obniżyła się o 22 tysiące. Oznacza to, że w urzędach pracy zarejestrowanych mamy 1,54 mln osób. Jednocyfrowe bezrobocie to wynik zadowalający, zwłaszcza przed wyborami.

Stopa bezrobocia poniżej 10%. Każdy kto chce ma pracę?

Od ponad roku odnotowujemy systematyczny spadek stopy bezrobocia – względem września 2014 roku liczba zarejestrowanych w urzędach pracy spadła o 284 tys.  Za dobre wyniki urzędów odpowiada nie tylko w miarę dobra koniunktura w gospodarce, ale też kwestie formalne.

Nie każdy bezrobotny wykreślony z ewidencji znajduje zatrudnienie. Status bezrobotnego można stracić np. gdy wzywany przez urząd bezrobotny kilkukrotnie nie stawi się na wyznaczone spotkanie z pracownikiem PUP-u, nie będzie chciał uczestniczyć w programach aktywizacji zawodowej lub kilka razy odmówi przyjęcia pracy w ramach oferty przygotowanej przez urząd.

Niektórzy wypisują się na własne życzenie np. całkowicie stracili chęć do podjęcia zatrudnienia lub zwyczajnie wyemigrowali za granicę. Część bezrobotnych traci też swój status gdy otrzymają świadczenie rentowe lub emerytalne z ZUS-u. Szacuje się, że tylko 3 na 4 wykreślonych bezrobotnych faktycznie znajduje zatrudnienie.

Nawet prezes Marek Belka stwierdził, że polski rynek pracy jest „niespójny”

Polski rynek pracy pod wieloma względami cechuje wiele patologii. Mamy bardzo dużą szarą strefę, w której funkcjonują zarówno ludzie bez oficjalnej umowy, jak i te z legalnym zatrudnieniem, które w ten sposób dorabiają na życie (ewentualnie mają podpisaną umowę o pracę na kwotę minimalną a pozostałą część wynagrodzenia pracodawca wypłaca im pod stołem). Prawdopodobnie „na czarno” pracuje od 300 tys. do 500 tys. ludzi zarejestrowanych w urzędach pracy.

Znajdziemy w Polsce regiony, gdzie bezrobocia praktycznie nie ma np. w Poznaniu lub w Warszawie, gdzie stopa bezrobocia oscyluje w granicach 4%. Jednak mamy w Polsce miasta, gminy i powiaty gdzie stopa bezrobocia jest bardzo duża np. znany ze spotów premier Kopacz – Szydłowiec, gdzie wynosi ona blisko 30%.

Równocześnie w Polsce mamy bardzo duża liczbę długotrwale bezrobotnych – ponad 800 tys. w tym ponad 600 tys., którzy nieprzerwanie widnieją w rejestrze od ponad roku. Ich bardzo trudno zaktywizować, bo często po kilku latach bez zatrudnienia człowiek zwyczajnie nie nadaje się lub już nie chce podejmować pracy tzw. „przyzwyczajeni do biedy”.

Bezrobocia nie ma, ale to nie rozwiązuje problemu niskich płac

Z szacunków Eurostatu wynika, że na naszym rynku pracy nie ma dużych problemów, bo stopa bezrobocia mierzona metodą BAEL jest niższa od 8%, a to stawia nas wśród liderów UE.

Kilka lat temu urząd pracy w Opolu zmierzył przeciętny czas poszukiwania pracy przez bezrobotnego – wynosi on ok. 10 miesięcy dla ludzi młodych i ok. 20 miesięcy dla osób w wieku 50+. Niestety, biorąc pod uwagę bardzo niskie zarobki Polaków i naszą małą zdolność do oszczędzania (nie mylić ze skłonnością) utrata zatrudnienia zwykle oznacza popadnięcie w poważne tarapaty finansowe, długi, itp. Przeciętny Niemiec może sobie pozwolić nawet na 6 miesięcy poszukiwania pracy. Polaka nie stać na miesiąc.

Biorąc pod uwagę dane MPiPS można odnieść wrażenie, że skończył się w Polsce problem bezrobocia. To chyba jednak twierdzenie na wyrost, bo o ile może nie mamy problemu ze znalezieniem kiepsko płatnej pracy to wciąż aktualne pozostają problemy z bardzo niskimi zarobkami ludzi, którzy często zajmują stanowiska eksperckie. Innymi słowy, niska stopa bezrobocia jest powodem do radości, ale teraz czas „ilość” przekuć w „jakość” i to już nie będzie takie proste.

W teorii przy niskiej stopie bezrobocia mamy tzw. rynek pracownika, który dyktuje warunki płacowe. Patrząc na polską dynamikę wzrostu płac (chociażby oceniając ją po przeciętnym wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw) śmiało można tę teorię wyrzucić do kosza. A, jeśli tak to wzrost wynagrodzeń po prostu trzeba silniej stymulować m.in. poprzez podwyżki w administracji publicznej nawet jeśli jest to niepopularne społecznie. A jaka jest Wasza opinia?


Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak