System pod lupą

Nowe rozporządzenie Rady Ministrów zapowiada wzrost cen za składowanie odpadów komunalnych, a NIK sprawdził, jak naprawdę radzimy sobie z zarządzaniem gospodarką odpadami. I nie jest dobrze, co w zasadzie nie powinno zaskakiwać. Czy będzie to jednak jakiś powód, by coś zmienić i nie dotować przedsiewzięć, które nie dają rozwiązań problemu? Z efektów oczywiście nas rozliczą.

W opinii Dyrektor Departamentu Środowiska NIK Pani Anny Krzywickiej system pozwala na to, by to zagospodarowanie wyglądało lepiej i bardziej efektywnie niż obecnie, ale sporo rzeczy trzeba poprawić. Nie będzie w tym nic oryginalnego, jeśli w pierwszej kolejności zajmiemy się edukacją jak powinno wyglądać gospodarowanie odpadami. I tak naprawdę warto byłoby rozszerzyć ją nie tylko na młodzież, ale też objąć nią samą administrację samorządową, która chyba nie do końca umie sobie z tym „świetnym” systemem poradzić. Wyniki kontroli NIK są jednoznacznie i odsłaniają niedociągnięcia właściwie na każdym szczeblu systemu władz i organów odpowiedzialnych za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Błędy w planowaniu i szacowaniu potrzeb tych ogólnokrajowych i regionalnych mszczą się przy realizacji i jej jakości. Raportowanie efektów pracy firm wykonawczych i organów zarządzających czasem bardzo różnią się od realiów, więc nie może dziwić też duża rozbieżność i błędy w raportowaniu do UE o całości funkcjonowania systemu. Nie jest dobrze, począwszy od firm zajmujących się odbiorem, przetwarzaniem odpadów, po władze samorządowe, wojewódzkie i samo Ministerstwa Środowiska. Brak konsekwencji, różnorodność rozwiązań i coraz większy stopień ich komplikacji, nie pozostaje bez znaczenia dla multiplikowania błędów, także po stronie samych organów kontrolnych, których zadaniem było przecież porządkowanie tego chaosu. Według NIK tylko 10% gmin zostało skontrolowanych pod kątem tego, jak zagospodarowuje odpady i wdraża obowiązujące przepisy.

Każdy chce tak naprawdę wykazać to, co UE chce otrzymać w dokumentach, bo to daje pieniądze, a że realia czasem na to nie pozwalają.. no cóż. Inni też sobie nie radzą. Otrzymanie dotacji to szansa na inwestycje i rozbudowę systemu, co czasem trzeba udokumentować nieistniejącymi potrzebami. Chodzi o przeszacowywanie wielkości. Rozbudowano system nieefektywnych technologii mechaniczno-biologicznego przetwarzania i spalania odpadów do tego stopnia, że stały się one obciążeniem dla regionów, którym miały służyć. A będą jeszcze większym, bo nie pozwalają na osiągnięcie właściwych poziomów recyklingu. Niestety zaczyna brakować odpadów dla tych instalacji, co nie oznacza jednocześnie, że tak świetnie segregujemy odpady i tak wspaniale odzyskujemy surowce i teraz ich brakuje. Ciągle też jest duży poziom zanieczyszczenia odpadów komunalnych masą odpadów biodegradowalnych.

Kolejny raz mamy do czynienia z brakiem adaptacyjnego myślenia o tym, jak potencjał nowych innowacyjnych rozwiązań wykorzystywać w konkretnym obszarze. Maluje się obraz gospodarki odpadami w której, właściwie mamy pełną dowolność w tym co, w jakiej ilości i gdzie składujemy, jak to przetwarzamy i ewidencjonujemy, i że robimy to nierzetelnie, nawet jeśli próbujemy to wszystko ubrać w paragrafy. To utwierdza mnie w przekonaniu, że jednak system jaki mamy w Polsce nie sprawdza się i wymaga radykalnych zmian. Kontrola NIK nie zaskakuje, jak to, że mamy świetny grunt do powstawania wszelkiej patologii i szarej strefy, zagrożeń środowiska oraz generowania kosztów utrzymania nadmiaru nierentownych rozwiązań.

Paradoksalnie wprowadzenie większych opłat rozporządzeniem Rady Ministrów za składowanie odpadów komunalnych wcale nie rozwiąże problemu i nie jest czynnikiem dyscyplinującym dla tych którzy gospodarują odpadami. To jedynie furtka do dalszej rozbudowy sieci instalacji, których innowacyjność i opłacalność pozostawia wiele do życzenia. Zmniejszenie składowania odpadów, może być tu efektem ubocznym, ale z pewnością nie głównym celem. Tak naprawdę celem tej zmiany jest takie podniesienie opłat dla zakładów MBP, żeby bardziej opłacało się inwestować w budowę kolejnych spalarni. Te legislacyjne kamuflaże, mają jedynie uzasadnić nieprawdę, jaką jest to, że na tle innych technologii spalarnie wcale nie są drogie, a niestety są. To hipokryzja rządu, który z jednej strony mówi, dość spalarni, a z drugiej strony, tak tworzy system, żeby było ich najwięcej.

Funkcjonujący (a po kontroli NIK, można by postawić przy tym słowie znak zapytania) system, jest trochę jak przeszczepiona do pnia jarzębiny gałązka winogrona. Niby się przyjęła, niby puszcza liście, ale owoce jakieś takie ani ładne ani jadalne, a my zachwalamy ten eksperyment przed sobą i  sąsiadami, licząc, że u nas się przyjmie. Wbrew temu co tak naprawdę sami obserwujemy.

Miejmy nadzieję, że wyniki kontroli NIK nie będą jedynie wnioskami do archiwizacji, ale przełożą się na praktyczne i konkretne rozwiązania inicjowane przez wszystkie szczeble systemu. Wtedy jest szansa, że może on zafunkcjonuje.

 

Autor:  Michał Paca.

Michał Paca
Michał Paca