Szlifowanie reputacji grubym heblem

Koniec ubiegłego roku przyniósł szereg nowinek legislacyjnych, obejmujących sektor pośredników finansowych. Wcześniej rząd zajęty był walką z nieprawidłowościami, by delikatnie rzec, w sektorze bankowym, który ukarany został np. „branżowym” podatkiem.

Fot. istock

Dzieje się to wszystko na kanwie, poniekąd słusznych głosów oburzenia środowisk konsumenckich na niecne praktyki sektora finansowego, będące pokłosiem problemów z kredytami frankowymi, tzw. polisolokatami, opcjami walutowymi czy też pożyczkami konsumenckimi. Tak, bez wątpienia różne segmenty rynku finansowego przez wiele lat nabroiły. Kapitał reputacyjny tych instytucji sukcesywnie topniał, nad czym nasza Fundacja mocno ubolewa. Bo też nie sposób sobie wyobrazić funkcjonowania szeregu instytucji pośrednictwa finansowego (w tym m.in. banków, ubezpieczeń lub funduszy inwestycyjnych) bez tego tak ważnego składnika aktywów jakim jest reputacja.

Reputację tę można osiągać w dwójnasób. Albo poprzez mechanizm porozumień i negocjacji wypracowywanych przy stole, może nawet być i okrągłym. Taki model można nazwać łagodnym strojeniem, coś jakby przypominającym delikatne szlifowanie nierówności drobnym papierem ściernym. Drugie rozwiązanie, to pójście po linii najmniejszego oporu i sięgnięcie po twarde narzędzia prawne, w rodzaju kar administracyjnych lub innych środków karnych – w tym również narzucania domiarowych parametrów regulacyjnych, np. na tak wrażliwe zmienne finansowe, jak marże, pozycje taryfowe, składniki kosztowe; głęboko i rozlegle ingerujące w rachunek wyników i rachunek przepływów gotówkowych podmiotów profesjonalnych czy też w ich plany biznesowe. Ten model, jako żywo przypomina próbowanie ociosywania nierówności grubym strugiem przy pomocy hebla. Skutek zastosowania obu modeli jest łatwy do przewidzenia.

Wydawałoby się, że po uchwaleniu i wejściu w życie ustawy o zmianie ustawy o nadzorze finansowym, obowiązującej po 11 marca ub.r., apetyty władzy, na pokazanie środowisku pośredników finansowych tego, kto tak naprawdę ma w tych sprawach ostatnie słowo, zostały w całości zaspokojone. Wówczas to rząd pokazał drugiej stronie, że jest gotów nierówności wyrównywać według pierwszej metody, szczególnie poddając sektor firm pożyczkowych pod regulacje i nadzór centralny. Skutkiem tych działań było to, że branża wdrożyła procesy dostosowawcze do nowych wymogów regulacyjnych, przeciwko czemu organizacje środowiskowe ani nie oponowały lecz zachęcały swoich członków do zintensyfikowania prac w tym kierunku. Wydawałoby się, że obie strony, tj. rząd i branża, zawarły w ten sposób swoistą dżentelmeńską umowę. Rząd dał czas drugiej stronie na dostosowanie się, ta zaś na wyeliminowanie spośród swojego grona różnych „czarnych owiec”. Ów jakby rozejm nie trwał długo, bo tylko dziewięć miesięcy. I zdawałoby się, że koniec ub.r. przebiegnie bez większych niespodzianek lecz były to tylko pozory. Mianowicie, tuż przed Świętami Bożonarodzeniowymi, rząd firmom z branży pośrednictwa finansowego, jako swoistą „nagrodę” pod choinkę położył dwie „rózgi”. Pierwszą, w postaci dopisania do wydawałoby się wynegocjowanych już, na – nomen omen – konferencji uzgodnieniowej (dotyczącej projektu ustawy, w skrócie mówiąc, o kredycie hipotecznym), warunków i zasad wynagradzania pośredników kredytowych zapisu zakazującego pobierania im wynagrodzenia od kredytodawcy (tj. takiej instytucji kredytowej, jak np. bank) z tytułu wykonywania czynności pośrednictwa kredytu hipotecznego. Drugą, będącą projektem ustawy zmieniającej Kodeks karny (tzw. „antylichwiarskiej”).

Interesuje nas szczególnie ta druga ustawa. Otóż, resort sprawiedliwości w trybie nagłym (dając 14-dniowy termin na wniesienie uwag) położył na stół do konsultacji publicznych projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny, który w największym skrócie mówiąc, zaostrza warunki naliczania pozaodsetkowych kosztów kredytu z obecnych 25% (koszt stały) i 30 % (w zależności od czasu trwania kredytu) w skali roku całkowitej kwoty kredytu i nie więcej niż 100 % na odpowiednio poziomy 10%, 10% i 75%. Przekroczenie nowych parametrów ma w zamyśle autora tych propozycji być zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Dzisiaj przestępstwo lichwy jest zagrożone karą do 3 lat. Abstrahując od tego, iż słusznie lichwa powinna być tępiona, co przyznają nawet ci, którzy utożsamiani są ze środowiskiem firm posądzanych o tak niecne praktyki rynkowe, to styl i intensywność z jaką resort sprawiedliwości przystąpił do działania sugerują, iż nie wszystkie skutki proponowanej regulacji zostały wnikliwie przeanalizowane. W mediach dość było już krytyki propozycji legislacyjnych, by to po raz kolejny powielać.

Zobaczmy, w jaką to skalę zjawiska, bije szczególnie druga z wymienionych ustaw. Statystyki policyjne co do zakresu przestępstw określonych w art. 304 Kodeksu karnego (lichwa) wskazują, co pokazuje poniższe zestawienie.

Z powyższego wynika, że średniorocznie policja stwierdza około 44 przestępstw lichwy, z czego postępowanie wszczęte jest w około 29 przypadków. Rzecz jasna droga od wykrycia przestępstwa do skazania jest długa, jednak kiedyś ono następuje. Zobaczmy zatem, jak na przestrzeni powyższych lat przedstawiała się intensywność nie tyle wykrywcza, co w postaci zapadłych wyroków skazujących. Pomóc nam mogą statystyki resortu sprawiedliwości, który jest autorem ustawy antylichwiarskiej. W 2008 r. na ok. 421 tys. skazanych ogółem, z art. 304 (lichwa) skazano jedną osobę na karę 7-11 m-cy pozbawienia wolności z zawieszeniem, bez dozoru policyjnego. W 2009 r. na około 415 tys. skazanych, skazano 4 osoby, z czego jedną na karę 7-11 m-cy bezwzględnego pozbawienia wolności, pozostałe trzy (z zawieszeniem i bez dozoru) na kary: jedna – 6 m-cy i dwie – roku. Za 2010 r. brak jest danych. W 2011 r. na około 423 tys. skazanych, dwie osoby zostały skazane z artykułu antylichwiarskiego, z czego obie na kary z zawieszeniem i bez dozoru: jedna – 6 m-cy, druga – 7-11 m-cy. W 2012 r. na około 408 tys. skazanych, 2 osoby zostały skazane na podstawie cytowanego artykułu, z czego jedna bez zawieszenia na karę pozbawienia wolności 3 miesięcy, druga na karę 4-5 miesięcy. W 2013 r. na około 353 tys. skazanych, z art. 304 skazanych zostały 3 osoby, z czego bez zawieszenia jedna (na karę do roku pozbawienia wolności), pozostałe z dozorem (1) i bez dozoru (1) na kary 7-11 miesięcy. W 2014 r. na około 300 tys. skazanych, za przestępstwo lichwy skazano w sumie 3 osoby, z tego na karę pozbawienia wolności jedną z zawieszeniem, bez dozoru w wymiarze do 6 miesięcy. Z kolei, w 2015 r. na łączną liczbę ok. 260 tys. skazanych, 2 osoby skazano z powyższego artykułu, z czego obie z zawieszeniem i bez dozoru na kary 7-11 m-cy (1 osobo) i do 1 roku, druga. Zakładając porównywalny zakres danych policyjnych, mających przełożenie na statystyki resortu sprawiedliwości, w okresie 2008-2014 wykrytych było średniorocznie 42 przypadki przestępstwa lichwy, z czego analogicznie postępowań wszczęto w 33 przypadkach. Sądy natomiast w tym okresie skazały średnio 2 osoby, z czego przeważnie na kary w zawieszeniu i bez dozoru policyjnego. Po podjęciu przez środowisko pośredników finansowych prac samonaprawczych pojawiła się szansa na to, by zarówno statystyki policyjne jak i sądowe mogły być jeszcze niższe.

Na początku jednak 2017 r. owa szansa może zostać łatwo zniweczona, wskutek tego, że środowisko, które dopiero co podjęło szereg działań samonaprawczych zacznie szybko ulegać atrofii. Atrofii wywołanej bynajmniej nie wskutek odwrócenia się klientów, którzy jak pokazują to badania i statystyki, w tym segmencie rynku znajdują dla siebie szereg korzyści, których nie mogą osiągnąć w instytucjach kredytowych, lecz wskutek podcięcia nowymi regulacjami fundamentów rozwojowych tych instytucji. Pytanie tylko, co się stało na przestrzeni tych dziewięciu miesięcy, by takie regulacje wprowadzać. I kolejne, będące naturalną konsekwencją poprzedniego – która następna branża finansowa będzie szlifowana heblem. Bo wydaje się, że po środowiskach firm pożyczkowych i pośredników kredytowych, następna w kolejce stoi branża pośredników ubezpieczeniowych. A… projekt ustawy o dystrybucji ubezpieczeń ich obejmującej jest już w trakcie prac legislacyjnych. Czy podobnie, jak w przypadku pośredników kredytowych nagle okaże się, że ci w sektorze ubezpieczeniowym nie będą mogli być wynagradzani przez firmy lub towarzystwa ubezpieczeniowe, których polisy sprzedają? Czy też może, zbyt restrykcyjne naliczanie franszyzy czy też stopy składki stanie się przedmiotem zainteresowania organów ścigania na zasadach zbliżonych do antylichwiarskich? I branża dowie się o tym na „za pięć dwunasta”, tj. tuż przed przekazaniem projektu ustawy do Sejmu.

Fundacja jest rzecznikiem rozwiązań negocjacyjnych, wypracowywanych przy stole, do której to metody będziemy gorąco zachęcać obie strony, sami natomiast chętnie się włączymy w proces osiągania porozumienia.

 

Marcin Daniecki
Marcin Daniecki