Witamy Standard & Poor’s w świecie polityki

Nie ulega żadnej wątpliwości, że w Polsce zachodzą gruntowne zmiany. Czy na lepsze? – pokaże przyszłość. W każdym razie zmiany w niesamowitym tempie wprowadzane, bez większych przemyśleń i wynurzeń. Po prostu tak ma być i koniec. Po części się z tym zgadzam, bo czym prościej, tym lepiej. Poprawiać potem po drodze gdzieś tam można. Lekkie poprawki w lewo, w prawo mogą być. Ważne, aby prawo było przejrzyste, dość już komplikowania przez władzę życia obywatelom.Zgadzam się z tym, że banki powinny płacić podatek jak wszystkie inne podmioty gospodarcze. Co prawda wolałbym, aby był to 1% podatek zamiast CIT-u, a nie 0,44% od wartości aktywów. Ale ważne, że ustawa wchodzi w życie. To krok w dobrą stronę.

Skandal, Pixabay

Trzeba jasno powiedzieć, że to nie przypadek, iż w dniu ogłoszenia ustawy dotyczącej frankowiczów agencja ratingowa Standard & Poor’s zmieniła rating Polsce. W mojej ocenie jest to skandaliczne. To upolitycznione zachowanie agencji, która za pomocą własnych instrumentów stara się mieć wpływ na politykę w Polsce. Co ciekawe – pomimo, że to Amerykanie.

Chcę w tym momencie przypomnieć, że wymieniona agencja miała już wcześniej takie wpadki. Pierwsza wpadka była w Stanach Zjednoczonych i kosztowała ich ponad miliard trzysta osiemdziesiąt milionów dolarów w ramach ugody sądowej jako odszkodowanie za świadome zawyżanie prezentowanych ocen walorów hipotecznych, czyli mówiąc wprost: za błędne ratingi. W 2009 roku obserwowaliśmy też ingerowanie tej agencji w sprawy Irlandii, kiedy to S&P obniżyła rating tego kraju. W uzasadnieniu zuchwale napisała, że z kryzysu w irlandzkich finansach publicznych mogą Irlandię wyciągnąć jedynie „nowe twarze” w rządzie. Z kolei w 2013 r. agencja ta obniżyła rating Francji, co przez wielu komentatorów odebrane zostało również jako działanie polityczne. Widać do trzech razy sztuka. A teraz przyszła kolej na Polskę.

Jeżeli to nie jest działanie polityczne albo sugerujące zmianę władzy, to czym de facto jest taka agencja? Jak tu nie pytać: czym agencje ratingowe właściwie się zajmują? Powinny zajmować się oceną wypłacalności danego kraju, a tymczasem zbytnie ich rozpasanie powoduje, że wzbudzają zbyteczne emocje polityczne.

Mam wrażenie, że agencja Standard & Poor’s już w Polsce nie będzie miała poważnej pozycji i będzie zawsze postrzegana z lekkim „przymrużeniem oka”. Chcę zwrócić uwagę, że giełda jest na zielono. A przecież wiemy czy też domyślamy się, że przy spadku notowań powinna być na czerwono. Jest to najlepszy prysznic zimnej wody na głowę tejże agencji.

I tak dla przemyślenia powiem, że: dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie… Naszym amerykańskim przyjaciołom życzymy wszystkiego najlepszego, a w moim prywatnym ratingu na rzetelność agencji oceniających sytuację gospodarczą wasza pozycja spadła na ostatnie miejsce.

Marek Jakubiak
Marek Jakubiak