Wyższe pensje polityków? – Robią to źle!

Wyższe pensje, kolejne wydatki? W tym kraju jakoś tak się dzieje, że najpierw pieniądze są wydawane a potem się szuka skąd je wziąć.

Wyobraźcie sobie, że jesteście wynajętym menedżerem w firmie, firma obecnie przynosi straty rok w rok, czy w takim przypadku idziecie do właściciela po podwyżkę?

Jeśli pójdziecie to od zdenerwowanego właściciela możecie dostać wypowiedzenie. Dlaczego? Jesteś kierownikiem, źle zarządzasz firmą, są straty, i jeszcze chcesz podwyżkę.

Nasi politycy to tacy menedżerowie, są wynajęci przez nas (społeczeństwo) do zarządzania krajem (firmą). Kraj ten przynosi straty rok w rok. Kredyt ciągle rośnie. Czy w tej sytuacji politycy powinni mieć podwyżki?

W normalnej firmie system działa tak: jeśli znajdziesz oszczędności gdzieś dla firmy to firma odpali ci z tego część, jako motywację, 5? 10%? 20%? Różnie bywa.

Jakie oszczędności obecni politycy wprowadzili w budżecie od czasu sprawowania władzy? A o ile zwiększyli wydatki ? Zasługują na wyższe pensje?

To się nie dodaje! Zamiast ciągle zwiększanych wydatków może by coś wreszcie zaoszczędzili? np. na swoich limuzynach za pół miliona sztuka? może by się przesiedli do mniejszych i tańszych aut jak seat mii? Auto za 40 tyś zł i spalające 5L benzyny na 100km. Ale nie, politycy muszą jeździć BMW 7 najlepiej w pełnej opcji z największym dostępnym silnikiem, przecież i tak nie płacą za niego czy za paliwo. Społeczeństwo płaci – czyli my wszyscy.

Kraj potrzebuje wielu reform. Jakiś czas temu uczestniczyłem w restrukturyzacji pewnego szpitala. Szpital ten np. zamawiał hurtowo strzykawki. Hurtowo czyli taniej? Koszt 1 sztuki to było 10 zł. Pierwsza lepsza strona z Google znajduje takie strzykawki za 50 groszy. Ja nie wiem co ci politycy robią w tym sejmie, ale swojej pracy dobrze to nie wykonują. Nie należą im się podwyżki. Należy im się nagana i wypowiedzenie. Jak w firmach – Kierownik się nie sprawdza? To zastępuje się go nowym.

Jedyne co pochwalam to pensja dla Pierwszej Damy. I wcześniejszych Pierwszych Dam. Poświęcają swój czas aby reprezentować nasz kraj. Coś im się należy, do tej pory nawet ZUSu nie miały. Ale znów, zmniejszyłbym sejm o kilku posłów i już jest na pensję dla kilku Pierwszych Dam.

Politycy? Ja rozumiem, że zmniejszą np. sejm o połowę i zabiorą z oszczędności część kasy dla siebie.
Ale tak podwyżki bez niczego? Czemu ludzie na nich głosują? Coś jest nie tak z tym systemem.

Tomas Roros