Zarządzanie kryzysowe wymaga naprawdę dobrej zmiany

Upłynęły przynajmniej dwie doby, zanim najwyżsi decydenci ogarnęli rzeczywistą skalę zniszczeń.Gwałtowne nawałnice w nocy z 11 na 12 sierpnia, które przeszły od województwa dolnośląskiego przez wielkopolskie, kujawsko-pomorskie i pomorskie trwały kilka godzin, a punktowo zaledwie po kilkadziesiąt czy wręcz po kilkanaście minut. Odbudowywanie strat w budynkach nie skończy się do zimy, zaś odtwarzanie powalonych lasów to zadanie na dwie dekady. Ciekawe natomiast, jak długo potrwa rozgrywka między rządem a opozycją, czy państwo tzw. dobrej zmiany zdało egzamin. Władza i jego machina propagandowa, na czele z TVP, drugi tydzień zaklina wstecznie rzeczywistość zapewnianiem, że od pierwszych minut wszystko grało jak w zegarku. Opozycja dowodzi na przykładach, że koło zamachowe pomocy dla zrozpaczonych ludzi rozkręcało się zdecydowanie za wolno, a najsłabszą stroną działań antykryzysowych był/jest brak ich koordynacji.

Warunkiem koniecznym skierowania do akcji antykryzysowej wojska jest wniosek wojewody. Fot. Forum

Pierwsze reakcje rządowe nastąpiły faktycznie w sobotę 12 sierpnia wczesnym popołudniem. Premier Beata Szydło i minister Mariusz Błaszczak wzięli udział w posiedzeniach i telekonferencjach sztabów, padły pierwsze deklaracje pomocy finansowej. Potem jednak nadszedł letarg przedłużonego weekendu i dopiero w Święto Wojska Polskiego rząd nagle dostał wizerunkowego popędu. Po kolejnym zwycięstwie nad bolszewikami i defiladowym pokazie potęgi również wojsko ruszyło do natarcia na drzewa, tysiącami zwalone do rzek — co zagroziło wielką powodzią.

Kalendarium działań wskazuje, że upłynęły przynajmniej dwie doby, zanim najwyżsi decydenci ogarnęli rzeczywistą skalę zniszczeń. Akurat dzisiaj, 22 sierpnia, obchodzimy dziesiątą rocznicę wejścia w życie ustawy z 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym. Ten akt prawny miał kompleksowo uregulować sprawne postępowanie służb państwa. Koniecznie trzeba podkreślić, że jest produktem rządu premiera Jarosława Kaczyńskiego, później kilka razy nowelizowanym, ostatnio już po tzw. dobrej zmianie. Teoretycznie precyzuje algorytm postępowania kryzysowego, w szczególności relacje między wojewodami a jednostkami samorządu terytorialnego. Ustawa jednak nie przewidziała elementu politycznej obcości między organami, które powinny ściśle koordynować wysiłki. Absolutnie żenujące są wzajemne połajanki szefa MSW i władz województwa pomorskiego. Można domniemywać, że jedynym regionem Polski, gdzie walka z nieszczęściembyłaby wzorcowo skoordynowana, to Podkarpacie, rządzone także przez PiS. Oczywiście mieszkańcom tego malowniczego województwa absolutnie nie życzymy sprawdzania tej tezy…

Wspomniana ustawa m.in. akcentuje znaczenie tzw. infrastruktury krytycznej. To kluczowe dla bezpieczeństwa państwa systemy i powiązane funkcjonalnie obiekty, instalacje, usługi, działania instytucji oraz przedsiębiorców. Obejmuje zwłaszcza zaopatrzenie w energię, surowce energetyczne i paliwa, sprawność sieci łączności i teleinformatycznych. Niestety, w dotkniętych kataklizmem obszarach infrastruktura zwłaszcza energetyczna oraz łącznościowa tym razem padała nie na standardowe w podobnych okolicznościach kilkanaście godzin czy na dobę, lecz nawet na wiele dni. To problem całkowicie apolityczny, którego powinny najpilniej dotyczyć działania postulowane w tytule.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski