Niesolidarność będzie kosztować

Państwo członkowskie UE, które nie chce przyjmować uchodźców, będzie mogło się z tego obowiązku… wykupić

FOT. Forum

Skierowana do Unii Europejskiej fala uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki tylko pozornie zelżała, dlatego Komisja Europejska (KE) nie odpuszcza planu zreformowania unijnej polityki azylowej. Ogłoszona w środę propozycja zakłada wprowadzenie stałego systemu dystrybucji uchodźców, który byłby uruchamiany automatycznie w sytuacji kryzysowej. Dotychczasowe rozporządzenie zobowiązuje do opieki nad imigrantem państwo, w którym przekroczył on granicę UE. Przepisy obliczone na pojedyncze przypadki nie wytrzymały tsunami, które uderzyło na państwa położone na szlakach wędrówki ludów.

Zaproponowany mechanizm korekcyjny otwiera jednak furtkę idealną m.in. dla Polski. Państwo członkowskie UE, które nie chce przyjmować uchodźców, będzie mogło się z tego obowiązku… wykupić. Cena jednostkowa stanie się jeszcze przedmiotem dyskusji, ale KE wyjściowo proponuje kwotę 250 tys. EUR za każdego nieprzyjętego uchodźcę. Ta niemała kwota uwzględnia wszystkie koszty związane z utrzymaniem imigranta przez pięć lat, w tym zapewnienie mu mieszkania, szkoły dla dzieci i opieki zdrowotnej. Ma także zniechęcać do wykupywania się z solidarnego obowiązku zbyt tanim kosztem.

Razem z finansowym uzupełnieniem propozycja KE ma ogromne szanse na wejście w życie. Samo nakazanie państwom członkowskim relokacji zapewne nie obroniłoby się w Trybunale Sprawiedliwości UE (TSUE) w Luksemburgu, natomiast przesunięcie pieniędzy bez problemów się utrzyma. Dlatego nie ma sensu oburzenie wyrażone w pierwszych komentarzach przez władców Polski. Przecież rząd PiS wielokrotnie formułował ideę, że uchodźców trzeba zatrzymywać jak najdalej, umacniając zewnętrzne granice UE. Z punktu widzenia interesów Polski mechanizm korekcyjny utrzymuje tę zasadę, tyle że już w granicach UE. Do Turcji pieniądze płyną z pojmowanego abstrakcyjnie ogólnego budżetu UE, a do kordonu wewnętrznego mają płynąć z kont „znaczonych”, należnych m.in. Polsce. Wypada przypomnieć, że netto wciąż jesteśmy beneficjentem, zatem oburzanie się na nieznaczne zmniejszenie darowizny jest nielogiczne.

W systemie powszechnie obowiązującego unijnego prawa KE jest tylko inicjatorem. Mechanizm korekcyjny może wejść w życie trzy miesiące po jego przyjęciu przez Radę Europejską (RE) oraz Parlament Europejski (PE). Najbliższy szczyt szefów państw i rządów zbiera się w Brukseli 28–29 czerwca, europosłowie zaś zjeżdżają się do Strasburga 6–9 czerwca, a później 4–7 lipca. 23 czerwca odbywa się referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Bez względu jednak na jego wynik, kwestia relokacji uchodźców zostanie wkrótce rozpatrzona przez oba unijne organy. Wynik głosowania w PE jest jasny — większość ponadnarodowych grup politycznych propozycję KE oczywiście przyjmie. Decydujące starcie rozegra się zatem na szczycie RE, która jest reprezentacją państw członkowskich. Grupa Wyszehradzka jednoczy się w sprzeciwie wobec kontyngentów uchodźców, ale przeciw sprytnemu mechanizmowi finansowego nie ma szans na zebranie tzw. mniejszości blokującej. A zatem na czerwcowym szczycie obecne rządy Polski, Czech, Słowacji i Wegier politycznie polegną, ale będą mogły nasze państwa wykupić. Lepiej niech skoncentrują wysiłki, aby wyszło to jak najtaniej

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski