Przeżyłam atak terrorystyczny

Co prawda zdarzyło się to tylko w mojej wyobraźni, ale i tak było strasznie. A ja nadal nie wiem, jak rozpoznać terrorystę.

fot. Mohammad Abu Ghosh/Xinhua/ZUMAPRESS.com

fot. Mohammad Abu Ghosh/Xinhua/ZUMAPRESS.com

Umysł płata różne figle. Fajnie jest się panicznie bać w wesołym miasteczku wyobrażając sobie, że właśnie w moim wagoniku zepsuły się pasy. Śmieję się sama z siebie, kiedy po obejrzeniu horroru zapalam w domu wszystkie światła. Mniej śmiesznie było ostatnio w SKM-ce.

Był tłok. Stałam naprzeciwko mężczyzny o nieco ciemniejszej karnacji. Bezgłośnie poruszając ustami czytał coś z komórki. „Czyta Koran” – przyszło mi do głowy. Zajrzałam mu w ekran: arabskie robaczki. I już widziałam, jak po zakończeniu modlitwy wysadza pociąg w powietrze. Chociaż może po prostu odmawiał jedną z pięciu modlitw? Na stacji wysiadłam i wsiadłam następnymi drzwiami. Ten sam wagon, jak nas wysadzi, to raczej się nie uratuję, ale przynajmniej nie stoję tuż przy nim. Rozejrzałam się. Zdrętwiałam. Tuż obok stał chłopak o podobnym typie urody. Trzymał rękę w kieszeni, w ręku coś ściskał, chyba telefon. Tym razem zaniepokoiła mnie oponka nad paskiem spodni. Albo to był tłuszcz, albo pas z ładunkiem wybuchowym. Zauważyłam konduktorkę. Podejść, nie podejść? Ale co jej powiem? Nie podeszłam.

Opowiedziałam o sytuacji w pracy. W ramach skeczu z sobą w roli głównej. Okazało się, że jedna koleżanka leciała samolotem do Londynu za kimś, kogo najpierw wyjątkowo długo sprawdzała straż na lotnisku. Potem ten człowiek całą drogę stukał coś w telefonie. Bała się. Ktoś inny w hotelu w centrum Warszawy widział, jak do lobby weszła grupa czarnowłosych brodaczy z plecakami. Posiedzieli 20 minut, wyszli. Nic nie zostawili. Nikt do nich nie podszedł, nie spytał, co robią.

Poszukałam w internecie. Na stronie MSWiA w zakładce „bezpieczeństwo” jest o terroryzmie. Ale tam polecają patrzeć na „nietypowe zachowania” bez tłumaczenia, na czym ma to polegać. O, Collegium Civitas ma Centrum Badań nad Terroryzmem. W „Jak rozpoznać terrorystę-samobójcę” na podstawie wydanej w 2008 r. książki znalazły się m.in. takie punkty: noszenie grubej maskującej odzieży, co może służyć ukryciu pasa z materiałami wybuchowymi i trzymanie w kieszeni zaciśniętej ręki, co może oznaczać kurczowe trzymanie detonatora.

Za chwilę szczyt NATO, potem Światowe Dni Młodzieży, stąd obawy, tłumaczę sobie siebie. Po tym wpisie spodziewam się fali hejtu. Mnie też jest głupio, że tak się wystraszyłam. Ale… jeśli to były przygotowania?

Małgorzata Grzegorczyk
Małgorzata Grzegorczyk