Jak (nie) zarabiać na wojnie

Reżyser Todd Phillips, specjalista od niekonwencjonalnych męskich przyjaźni i zgrabnie poprowadzonych komedii, sięgnął po prawdziwą historię, pokazując, że życie pisze najlepsze scenariusze. „Rekiny wojny” to duża doza rozrywki ze schowaną pod powierzchnią krytyką wojennego biznesu.

Rekiny wojny - materiały prasowe

Rekiny wojny - materiały prasowe

 

 

Ta historia to był idealny materiał dla reżysera trylogii o skacowanych uczestnikach wieczorów kawalerskich („Kac Vegas”). Jest w niej toksyczna przyjaźń, narkotyki, brawura amatorów, którzy mają więcej szczęścia niż rozumu, a do tego zderzenie kultur – Amerykanie kontra Bliski Wschód.

Dwóch dwudziestoparolatków, przyjaciół z dzieciństwa – David i Efraim – w 2005 roku wykorzystuje prawne kruczki, by zarabiać na handlu bronią z amerykańską armią. Ich dwuosobowa firma początkowo żywi się „okruszkami”, walczy o drobne zamówienia, które jednak dają imponujący zarobek. Aż w 2007 roku młodzieńcom trafia się porządny kawałek tortu, który zwykle zagarniają dla siebie wielkie firmy. Udaje im się zdobyć zamówienie, które jednak przerasta ich możliwości. Wówczas znajdują nowego wspólnika…

Todd Phillips wie, jak się robi rozrywkę, ma na to swoją autorską recepturę. Interesują go męskie relacje (bez podtekstów) oraz to, jakie szalone rzeczy potrafią robić z pozoru zwyczajni goście, jeśli są w grupie. Balansuje na granicy wulgarności, zwykle jednak jej nie przekracza. Raczej nie kojarzy się z poprawiaczem świata, ale w „Rekinach wojny” udało mu się przemycić sporo gorzkiej prawdy o wojennym interesie. Najlepiej podsumowuje to dialog między wspólnikami: „Czy to jest legalne?”, „Nie jest nielegalne”.

Film ma dobrą obsadę – młodego króla komedii Jonah Hilla oraz Milesa Tellera (który dał prawdziwy popis umiejętności w znakomitym „Whiplash”). Kontrastujące charaktery i temperamenty dobrze współgrają ze sobą, zgrabnie przeprowadzona jest dynamika ich relacji. Irytujący śmiech Hilla oraz infantylność partnerki Tellera podkreślają absurdalność opowiadanej historii – niedoświadczeni, pokręceni i upaleni młodzieńcy wkraczają z animuszem do świata rekinów wojennego biznesu.

Phillips zaprosił też aktora z Kac Vegas – Bradleya Coopera. Całość okraszona jest dobrą muzyką. Letnia rozrywka z niejednoznacznym zakończeniem.

„Rekiny wojny”, reż. Todd Phillips, USA, 2016 

Izabela Matjasik
Izabela Matjasik