Jima Jarmuscha oda do codzienności

Każdy jest artystą swojego życia – mówi nam Jim Jarmusch w swoim najnowszym filmie „Paterson”. Ta piękna historia o poecie-kierowcy autobusu, jest jedną z bardziej inspirujących opowieści filmowych. Do tego zabawną.

Paterson - materiały prasowe

Paterson - materiały prasowe

 
Przez tydzień śledzimy życie młodego kierowcy miejskiego autobusu linii 23. Paterson, który nosi nazwisko będące jednocześnie nazwą jego miasta, mieszka ze swoją dziewczyną i jej psem w niepozornym domku nieopodal swojej pracy. Jego dni są do siebie bliźniaczo podobne – idzie pieszo do pracy, wozi pasażerów tymi samymi ulicami, wraca wieczorem do domu, je obiad z dziewczyną, wyprowadza psa na spacer, wypija piwo w ulubionej knajpce. Brzmi nudno i banalnie? Zapominacie, że to film Jima Jarmuscha, który zachwycił nas „Kawą i papierosami”, „Truposzem”, „Broken flowers”, czy „Tylko kochankowie przeżyją”.
W tej prostej historii, zaludnionej przez nieodkrytych artystów, każdy dzień jest magiczny dzięki poezji Patersona. Mężczyzna zapisuje w zeszycie wiersze, które są odzwierciedleniem jego codzienności i emocji. Zwyczajne wydarzenia, widziane oczami poety i opisane jego słowami, pięknieją. Samo miasto – prowincjonalne i nudne, jest wylęgarnią artystycznych talentów. Tak jakby samo przekroczenie jego granic wydobywało z ludzi sztukę. Ale ten sam efekt daje obejrzenie filmu Jarmuscha – niech każdy sam odpowie sobie na pytanie, czy po wyjściu z kina nie ma ochoty zapisać czegoś w sekretnym zeszycie.

Jarmusch jest mistrzem podsłuchanych dialogów. Z krótkiej wymiany zdań wyczarowuje historie, które doprawia nienachalnym humorem. Fabuła utkana jest z epizodycznych scen, rozmów w autobusie, na ulicy i w barze. Reżyser zadbał o zabawne akcenty, jak wszechobecne pary bliźniąt, zrzędliwy kolega-kierowca i – prawdziwa gwiazda tego filmu – pies Marvin.

Buldog należy do dziewczyny Patersona, Laury, która jest duszą artystyczną, nie umie tylko odnaleźć swojej dziedziny sztuki. Próbuje więc wszystkiego – projektowania, malowania, szycia, wypieków, śpiewu i gry. Z każdym nowym projektem wyobraża sobie bogactwo i sławę, które jej przyniesie kolejny odkryty u siebie talent. Pierwszym odbiorcą i recenzentem jej dzieł jest właśnie Marvin, który nie wydaje się zachwycony. Nie lubi także Patersona, z którym rywalizuje o względy Laury. Buldoga, który zagrał Marvina, należy uhonorować nagrodą za ten występ. W roli Laury – urocza Golshifteh Farahani.
Główną rolę Jarmusch powierzył Adamowi Driverowi, jednemu z ciekawszych aktorów młodego pokolenia. Szerokiej publiczności może być znany z roli Kylo Rena w „Gwiezdnych wojnach”, ale większość jego filmografii zajmują tytuły skromnych budżetowo produkcji. Dostrzeżony został po roli Adama w serialu Leny Dunham „Dziewczyny”. Melancholijny wygląd Drivera, jego oszczędność ekspresji pomagają w budowaniu klimatu w „Patersonie”. Tu świat jest pogodny i sielankowy, aż żal go opuszczać.

Film został bardzo przychylnie przyjęty przez krytyków, ale widzowie nie mają żadnego powodu, żeby się w nim nie  zakochać. A przy okazji odkryć w sobie artystę.

Paterson, reż. Jim Jarmusch, Francja, Niemcy, USA, 2016

Izabela Matjasik
Izabela Matjasik