608 PLN mniej w kieszeni – maratonu do USA część 2.

Jest sukces! Nie, jeszcze nie dostałam wizy, ale po walce z elektronicznym formularzem udało mi się w czwartek wieczorem przesłać wniosek wizowy, następnie w niedzielę dokonać opłaty i „już” we wtorek, lżejsza o 608 zł, umówiłam się na spotkanie w ambasadzie.

Ale po kolei. Zdecydowałam się na wypełnienie elektronicznego wniosku. Miało być szybko, łatwo i przyjemnie. Od razu można było na przykład sprawdzić czy zdjęcie odpowiada wyśrubowanym procentowym wymaganiom amerykańskich władz. System wizowy zaakceptował „więzienną fotkę” potwierdzając tym samym profesjonalizm pani fotograf. Warto było zapłacić te 30 PLN.

Pełna optymizmu po pierwszym małym sukcesie, z entuzjazmem zabrałam się za wypełnianie formularza. I tu zaczęły się pewne problemy. Formularz jak formularz. Zwyczajowe pytania o rodzinę, pracę, poprzednie podróże do USA, działalność przestępczą i terrorystyczną… Tak, byłam na to przygotowana. Pytania na szczęście nie były podchwytliwe. Chociaż samo ich zamieszczenie w formularzu już podchwytliwe się wydaje. Musi jednak zastanawiać czy zdarza się, by jakikolwiek terrorysta odpowiedział twierdząco na pytanie o planowane ataki.

Zdziwiły mnie też nieco pytania o to czy zamierzam prać pieniądze, przemycać ludzi czy też prostytuować się. Pomijając fakt, że chodzi tu o działalność przestępczą, jest to również działalność zarobkowa – przecież wcześniej zaznaczyłam, że planuję wyjazd turystyczny, a nie biznesowy.

Po dwóch godzinach walki z systemem udało mi się pomyślnie wypełnić formularz. I nie chodzi tu o poziom trudności – choć musiałam się upewnić co do dat urodzin rodziców. Samo wypełnienie formularza prawdopodobnie zajęłoby maksymalnie 20 minut, jednak z jakiegoś powodu co chwilę wyrzucało mnie z niego i poszczególne części wypełniałam po kilka razy.

Zniechęcona długością procesu, wniosek wizowy opłaciłam dopiero kilka dni później. Tutaj na szczęście poszło znacznie szybciej. Wiza turystyczna B2 znajduje się w najniższym przedziale cenowym i kosztuje bagatela 160 USD. Według cennika amerykańskiej ambasady obwiązującego do 14 kwietnia jej koszt w zł to 608 PLN. Tanio nie jest. Wybrałam opcję przelewu internetowego przez co na spotkanie w ambasadzie mogłam umówić się dopiero drugiego dnia roboczego. Nie ma pośpiechu.

Spotkanie również postanowiłam zarezerwować przez Internet. Pierwszy wolny termin dostępny był już w czwartek rano. Mi pasował dopiero wtorek. Ale spokojnie, w końcu mam czas, gdzieś do października. Jak dobrze pójdzie może się jeszcze uda kupić bilety w jakiejś atrakcyjnej cenie…

Katarzyna Łasica
Katarzyna Łasica