O czym ostrzega Snowden

To świeża historia, każdy pamięta doniesienia medialne i nazwisko Edwarda Snowdena, którego wymienia się obok Juliana Assange’a. Teraz, trzy lata po „Piątej władzy”, opowiadającej o kulisach WikiLeaks, otrzymaliśmy film o Snowdenie.

Snowden materiały prasowe

Snowden materiały prasowe

 

 

Reżyserią zajął się mistrz, Oliver Stone. I znać rękę mistrza, „Snowden” jest o klasę lepszy od „Piątej władzy”. Mistrz za kamerą – trzeba mieć to na uwadze – oznacza także, że zdarzają się dłużyzny i można ziewnąć raz, czy dwa, ale to w ogóle integralny element filmów zrobionych przez zasłużonych dla kina twórców. Brakuje mi tu napięcia, poczucie zagrożenia nie udziela się widzowi (przynajmniej nie mi).

Obsada jest zacna: młody, niezwykle zdolny Joseph Gordon-Levitt w roli Edwarda Snowdena, Shailene Woodley, Melissa Leo, Tom Wilkinson, Rhys Ifans, Zachary Quinto (odtwórca roli Spocka w Star Treku) i jedyny „zonk” – Nicolas Cage, jakby z innego świata.

Historia została opowiedziana w retrospekcjach. Snowden ma okazję przedstawić swoją wersję, motywy. To, czy poukłada nam się to w spójną całość i uwierzymy w szlachetność intencji niekoniecznie zależy tylko od nas – reżyser przedstawia Snowdena jako bohatera.

Niewątpliwie zawdzięczamy mu zasłanianie kamerek internetowych i świadomość, że nie trzeba być podejrzanym, ani nawet bezpośrednio powiązanym z kimś podejrzanym, by stać się obiektem szczególnej obserwacji. Oraz obdarcie nas ze złudzeń o istnieniu prywatności. Biorąc to pod uwagę, film Olivera Stone’a ma wartość edukacyjną. Warto go obejrzeć i zabrać do kina znajomych.

Warto też bliżej przyjrzeć się aktorowi – Joseph Gordon-Levitt to ciekawa postać. Średnie pokolenie może go jeszcze kojarzyć z serialu „trzecia planeta od Słońca” o kosmitach, którzy udają zwyczajną, ziemską rodzinę, by poznać gatunek ludzki. Od tamtego czasu Gordon-Levitt zdążył zagrać w wielu hitach – np. „500 dni miłości”, „Incepcji”, czy ostatniej części trylogii Nolana „Batman: Mroczny rycerz powstaje”, a także w filmach, które delikatnie mówiąc średnio się udały, jak „Looper – pętla czasu” czy „The Walk. Sięgając chmur”. Ale godna uwagi jest jego działalność pozafilmowa. Jest inicjatorem i twórcą portalu dla artystów „HitRecord„. To strona, która daje przestrzeń plastykom, animatorom, muzykom, poetom, filmowcom dla pokazania swojej twórczości, ale też zachęca do współtworzenia. Każdy artysta może zaproponować temat, zainicjować dzieło, które inni mogą twórczo rozwijać. Co ciekawe, dzięki tej stronie niszowi lub po prostu nieznani artyści, zaczęli zarabiać pieniądze. Gordon-Levitt dba o rozwój strony, promuje ją codziennie na Twitterze i Facebooku, nagrywając video, w którym sam rzuca tematy lub wskazuje te, które zwróciły jego uwagę. Tworzy społeczność artystów.

„Snowden”, reż. Oliver Stone, Francja, Niemcy, USA 2016

Izabela Matjasik
Izabela Matjasik