Śmietanka towarzyska

Woody Allen zaserwował nam sprawnie opowiedzianą historię nieszczęśliwej miłości. Jest elegancko, są gwiazdy w obsadzie, przyjemna muzyka w tle, film nie jest za długi, postaci wypowiadają kilka ładnych sentencji. Ale całość przypomina dobrze zorganizowane przyjęcie, w którym wypada wziąć udział, choć powoli staje się to nudnawym, towarzyskim obowiązkiem.

Śmietanka towarzyska - materiały prasowe

Śmietanka towarzyska - materiały prasowe

 

 

„Śmietanka towarzyska” już została okrzyknięta najlepszym filmem Allena od lat. Jeśli mam być szczera, to najlepszymi od lat filmami mistrza komedii są jego nie-komedie: „Wszystko gra”, inspirowane „Zbrodnią i karą” Fiodora Dostojewskiego, „Sen Kasandry” zrealizowany na wzór sztuki teatralnej i „Blue Jasmine” – Allenowa wersja „Tramwaju zwanego pożądaniem” Tennessee Williamsa.

Są miłośnicy „Vicky Cristina Barcelona” oraz miejskich komedii „O północy w Paryżu” i „Zakochani w Rzymie”. I rzeczywiście, filmy Woody’ego Alena nie sa złe, nawet jeśli nie są dobre. Całkiem przyjemnie ogląda się nawet „Magię w blasku księżyca”. Problemem jest jednak to, że trudno emocjonalnie zaangażować się w to, co dzieje się na ekranie.

Woody Allen pracuje sprawnie i szybko, i lubi opowiadać nam historie. Co roku wrzuca do repertuaru kin nowy film. Coraz rzadziej jednak w tym rogu obfitości daje się znaleźć dzieło, które mówi coś istotnego, czy zostanie w pamięci na dłużej.

„Śmietanka towarzyska” opowiada o młodym nowojorczyku, który w latach 30-stych ubiegłego wieku jedzie do Los Angeles, by znaleźć pracę w Hollywood, w czym ma mu pomóc wuj, pracujący w branży filmowej. Chłopak zakochuje się w pięknej dziewczynie, która jednak ma sekretnego kochanka. Akcja dzieje na obu wybrzeżach – wschodnim i zachodnim, zatem możemy śledzić różnice między życiem towarzyskim „śmietanki” Los Angeles i Nowego Jorku. Główny bohater, Bobby, którego gra Jesse Eisenberg, jak zwykle jest inkarnacją samego Woody’ego Allena, który o ile sam nie staje przed kamerą, zawsze zatrudnia aktora, który będzie go imitował.

Problem w tym, że krytyka filmowego światka lat 30-stych jest mało uszczypliwa, nieszczęśliwa miłość dość anemiczna, nawet dramaty rodzinne, które mają miejsce nieco w tle – nie poruszają. Prześlizgujemy się po wszystkim, nie brudząc obcasów. Można w tym upatrywać melancholijnego spojrzenia seniora, który dostrzega ulotność chwil i przemijalność życia. Co nie zmieni neutralnego nacechowania całego filmu.

Fenomen Woody’ego Allena polega m.in. na tym, że każdy ma swój ulubiony tytuł z jego filmografii, a jednocześnie, każdy ma taki, którego absolutnie nie lubi i kilka, które nie zrobiły żadnego wrażenia. W dowolnym gronie, przy spotkaniu towarzyskim, gdy pada hasło „Woody Allen”, każdy ma coś do powiedzenia, nawet jeśli naprawdę rzadko chodzi do kina. „Śmietanka towarzyska” raczej nie podgrzeje temperatury tych dyskusji.

Śmietanka towarzyska, scenariusz i reżyseria Woody Allen, USA 2016

Izabela Matjasik
Izabela Matjasik