Stare ale jare, czyli żegnaj kino!

Ruszyła ekstraklasa – o, przepraszam, korekta, mąż mi podyktował, że powinno być „Rozgrywki ekstraklasy wkraczają w decydującą fazę” – co oznacza, że dwoje kibiców z rodziny Grzegorczyków spędza jeden weekendowy wieczór na Legii. Nie chciałam być gorsza, postanowiłam rozwijać pasję kinową młodszego dziecka. Proszę bardzo: poszłyśmy na Kung Fu Panda 3. Film fajny, dużo lepszy niż różne Barbie, na których się na ogół nudziłam. Tylko, że…

1024px-Cinema_in_Budapest_Kino

Fot. By Ervín Pospíšil (GFDL, CC-BY-SA-3.0, CC BY-SA 2.5-2.0-1.0), via Wikimedia Commons

Po pierwsze pojechałyśmy do centrum handlowego w weekend. Brrr. Kwadrans szukałam miejsca parkingowego. W końcu weszłyśmy do kina. I tu kolejne rozczarowanie – nie było kolejki. A ja kupiłam bilety przez internet i liczyłam, że przepchniemy się przez zdenerwowany tłum. Nikt w żadnej kolejce nie stał. Pod salą musiałyśmy być dwadzieścia minut wcześniej, ponieważ sześciolatki nie lubią się spóźniać. Zjadłyśmy wtedy cały popcorn. Tak przy okazji – za 20 zł. A potem było najgorsze: chyba z pół godziny reklam! Siedziałam w sali na 600 osób, w której było może z piętnastu widzów i myślałam, że to Cinema City powinno mi zapłacić za oglądanie tylu spotów. W końcu zarobili już sobie na tych reklamach i popcornie. Nic dziwnego, że mają milionowe zyski! Zajrzałam do raportu za pierwsze półrocze 2015, zanim jeszcze Global City Holdings wyszedł z GPW. 17 mln EUR zysku netto. No przynajmniej powinni dać bilet za darmo. Albo przynajmniej obniżyć cenę. Za bilet normalny i ulgowy zapłaciłam 55 zł plus po złotówce opłaty internetowej. Skoro już ujawniłam moją naturę skąpca, to dodam: ciekawe, za co ta opłata, skoro dzięki temu nie pracuje kasjer?
5451074004_1

Legioniści za cztery mecze zapłacili 199 zł. A u nich pozytywnych emocji tyle, że jak wrócili do domu, to jeszcze przez godzinę opowiadali, śpiewali, przeżywali, oglądali powtórki w TV. No jakoś fajniej się bawili.

Tydzień później postanowiłam to zrobić inaczej. Kupiłam popcorn za 3 zł. Na VOD za 15 zł kupiłam film Sawa. Córka z kolegą oglądali film przy popcornie, mama kolegi i ja miło spędziłyśmy czas przy winie. W ostatni weekend na Legię pojechał już tylko jeden kibic. Młodsza córka z kolegą obejrzeli Bella i Sebastian. Potem ze starszą córką, jej przyjaciółmi i ich mamami obejrzeliśmy… Dirty Dancing. Hungry Eyes, She’s Like the Wind… Pięknie było. Zero reklam. Dużo dobrych przekąsek. Wino. Może następnym razem Top Gun?

Małgorzata Grzegorczyk
Małgorzata Grzegorczyk