Starsi panowie na szlaku

To jest wyprawa, którą można przypłacić życiem. Jadowite zwierzęta i rośliny, niedźwiedzie i niebezpieczne przejścia, gdzie niejeden turysta rozstał się z tym światem. Ale gdy na Szlak Appalachów wybierają się dwaj starsi panowie – Robert Redford i Nick Nolte, mordercza wędrówka staje się podróżą za jeden uśmiech.

Piknik z niedźwiedziami - materiały prasowe

 
To miał być wielki powrót legendarnego duetu Hollywood: po latach Robert Redford i Paul Newman znowu razem na planie filmowym. Niestety, w 2007 roku Newman zachorował i nie był już w stanie pracować. Zmarł w 2008. Robert Redford odłożył więc na kilka lat ekranizację książki Billa Brysona, której tytuł dość niefortunnie przetłumaczono na „Piknik z niedźwiedziami” (A walk in the woods). Po kilku latach, Redford znalazł innego partnera – Nicka Nolte i razem wyruszyli w las.

Film mówi o starzejącym się autorze książek podróżniczych, który pod wpływem impulsu postanawia wybrać się na jedną z najbardziej wymagających wędrówek – przejść Szlak Appalachów. Trasa ma długość 3476 km. „To zajmuje 5 miesięcy, trzeba zrobić pięć milionów kroków”. „Na trasie czyhają na turystę jadowite zwierzęta i rośliny, niedźwiedzie, naturalne pułapki, łatwo zabłądzić i czekać aż ktoś przypadkiem znajdzie twoje rozkładające się ciało” – rodzina nie ustaje w wysuwaniu argumentów przeciwko. W końcu jednak żona stawia jeden warunek – Bill Bryson nie może iść sam. Zaczyna więc obdzwaniać przyjaciół i znajomych w poszukiwaniu towarzysza podróży. I gdy już traci nadzieję, po subtelnych odmowach i jawnych kpinach, zgłasza się ochotnik. Stary, schorowany, z tytanowym kolanem i bogatą barową przeszłością. Panowie rozpoczynają razem wielomiesięczną wędrówkę.

Robert Redford i Nick Nolte są już grubo po 70-tce, ale warto pamiętać, że Bill Bryson i jego przyjaciel Katz, ruszali na szlak będąc w wieku 40+. Bardziej zaawansowany wiek aktorów dodaje jeszcze komizmu sytuacji. Bo „Piknik z niedźwiedziami” to komedia i do tego naprawdę zabawna.
Czytałam kilka niepochlebnych recenzji i wydają mi się niesprawiedliwe.

W ostatnich latach mogliśmy oglądać kilka filmów drogi w wersji „ekstremalne wyczyny turystyczne”. „Droga życia” z Martinem Sheenem o przemierzaniu pielgrzymiego szlaku św. Jakuba, czy „Dzika droga” z Reese Whiterspoon, która zmaga się z morderczym Pacific Crest Trail. Filmy na trudnym poziomie emocjonalnym.
Ale „Piknik z niedźwiedziami” to ciepła opowieść o starzeniu się, przyjaźni i pięknie natury, i nie ma w sobie nic nudnego ani chwytającego za gardło. Z dystansem do słabości człowieka niemłodego, z pobłażaniem wobec spotykanych na szlaku dziwaków, z subtelnie wplecioną troską o środowisko naturalne. Poza tym, jak można kręcić nosem na ponad 100 minut w towarzystwie żywych legend kina w tak pięknych okolicznościach przyrody?

„Piknik z niedźwiedziami”, reż. Ken Kwapis, USA 2015

Izabela Matjasik
Izabela Matjasik