#Wszystkogra, czyli polskie covery

Wiadomo, Polak lubi takie piosenki, które już kiedyś słyszał. Wychodząc z tego założenia, #Wszystkogra to murowany hit, choć może bardziej w wersji soundtrack niż film.

Scena z filmu #Wszystkogra - materiały prasowe

 

Po sukcesie „Excentryków”, musicalu stawiającego na swing, pojawił się następny kandydat do podbijania list najlepiej sprzedającej się muzyki filmowej. Tym razem twórcy postawili na polskie evergreeny, w nowym wykonaniu.

Nie ma się co oszukiwać – #Wszystkogra tylko muzyką stoi. Krótkie scenki fabularne (aż chciałoby się napisać fabularyzowane) pełnią jedynie funkcję łączącą kolejne wideoklipy. Całą historię można streścić w zdaniu: babcia, mama i córka walczą o utrzymanie domu, który pozostawiła im prababcia, a przy okazji zarówno córka, jak i matka odnajdują miłość. Wszystko okraszone kilkoma perypetiami. Mizeria dialogów i fabuły wynika zapewne z tego, że jej większość opowiadana jest przez piosenki. Co każe myśleć, że #Wszystkogra lepiej sprawdziłoby się jako musical wystawiany na deskach teatralnych.

Ale są zalety kinowej wersji. Obsada – Stanisława Celińska, Kinga Preis, Eliza Rycembel, a w epizodycznych rolach Krzysztof Stroiński i Paweł Wawrzecki. Choreografia przyjemna dla oczu. Poza tym, dzięki zdjęciom znakomitego operatora o światowej renomie, Pawła Edelmana, okazuje się, że Warszawa to piękne miasto. Miłośnicy murali także będą zadowoleni – animowane elementy to miły dodatek.

Agnieszka Glińska, reżyserka i współautorka scenariusza, oddała tym filmem hołd nie tylko polskim piosenkom, ale także klasycznym już dziś polskim filmom. Widzowie mogą rozpoznać powtórkę jednej ze słynnych scen z „Nie lubię poniedziałków”.

Opowiedzenie historii za pomocą piosenek, to zarówno mocna, jak i słaba strona filmu. Mocna, jeśli trafi na widzów, dla których dobór tytułów będzie idealny, a nowe wersje zachwycą. Słaba, jeśli do kina pójdą widzowie nastawieni na film, a nie listę złotych przebojów. Młoda widownia, na którą trafiłam, śmiała się czasem ze scen, które chyba jednak nie były obliczone na rozbawienie odbiorcy. Bywa ckliwie i schematycznie, ale – co warto podkreślić – rodzinne trio trzech pokoleń kobiet wypada świetnie, z wyraźnie zarysowanymi osobowościami i konfliktem.

Czasem najlepsze recenzje, to te podsłuchane przy wyjściu z seansu. „Gdybym chciał posłuchać radia, nie przychodziłbym do kina„. Coś w tym jest.

#Wszystkogra, reż Agnieszka Glińska, Polska 2016

Izabela Matjasik
Izabela Matjasik