Zakładnik z Wall Street

Dawniej nasze pieniądze leżały w banku. Można było tam pójść i bankier pokazywał nam sztabkę złota, która należała do nas. Teraz nasze pieniądze to byt wirtualny, który może wyparować bez śladu i sensownego wytłumaczenia. Ale czy aby na pewno nie da się tego wyjaśnić?

Zakładnik z Wall Street - materiały prasowe

 

 

Lee Gates prowadzi w telewizji program parabiznesowy „Money Monster”. Właściwie trudno traktować go poważnie, bo sam nie traktuje poważnie swojej pracy. Jego „analizy” poprzedzają występy skąpo ubranych tancerek, a on sam wydaje się raczej showmanem niż dziennikarzem. Zachęca do zakupu akcji albo obwieszcza ich drastyczny spadek, okraszając to bardziej lub mniej wybrednymi dowcipami. Do czasu, gdy w studio telewizyjnym pojawia się młody człowiek z pistoletem i bombą.

Terrorystą okazuje się Kyle Budwell, ciężko pracujący młodzieniec, który spadek po matce zainwestował w akcje zachwalane przez Gatesa. Stracił je wszystkie przez coś, co oficjalnie nazwano błędem algorytmu. Ale Budwellowi nie wystarcza taka wersja wydarzeń. Grożąc śmiercią Gatesowi, domaga się prawdy. Cała redakcja „Money Monster” rozpoczyna więc błyskawiczne śledztwo, by móc wyjaśnić co tak naprawdę stało się z pieniędzmi akcjonariuszy. Tego, co udało im się ustalić w kilka godzin, powinni byli dowiedzieć się wiele tygodni wcześniej.

Film wyreżyserowała Jodie Foster, a w obsadzie pojawia się sama hollywoodzka śmietanka – George Clooney i Julia Roberts w roli producentki programu. Nie można powiedzieć, że fabuła specjalnie zaskakuje ani że jest odkrywcza, ale na pytanie, po co robić dość prosty w treści film, jest gorzka odpowiedź. Bo ludzie nadal wierzą w telewizyjnych telemarketerów, poczynając od sprzedaży sztucznej biżuterii i cudownych garnków, po akcje, w których mogą utopić swoje życiowe oszczędności. Jak to bowiem możliwe, że młody człowiek uwierzył w zapewnienia prezentera, który tańczy w studio w cyrkowym cylindrze i otacza się półnagimi dziewczętami?

Jodie Foster zadaje też ważne pytania o rzetelność pracy mediów, które w walce o uwagę odbiorcy, zamieniają się w park rozrywki. A co najważniejsze, stawia pytanie o istnienie lub brak etyki w świecie finansjery. To, że coś jest legalne, nie oznacza, że powinno być dozwolone i bezkarne.

Film ma dobre tempo, mimo ciężkiego tematu, opowiedziany jest lekko i okraszony ciepłym poczuciem humoru. Warto zobaczyć George’a Clooneya, który znany jest z dystansu do samego siebie i Julię Roberts, która starzeje się z godnością, co jest absolutnym wyjątkiem w Hollywood. Tworzą mieszaną parę nieromantyczną, pozwalającą uwierzyć w przyjaźń bez granic wyznaczonych przez płeć.

„Zakładnik z Wall Street”, reż. Jodie Foster, USA 2016

Izabela Matjasik
Izabela Matjasik