Celebryci dadzą znacznie więcej

Portalowe relacje z XVII Charytatywnego Balu Dziennikarzy skoncentrowały się na dwóch wątkach — modowych hitach i wpadkach celebrytek oraz wyczuwalnym w kuluarach ciśnieniu, spowodowanym skokiem obecnych wszechwładców Polski na media publiczne. W tym drugim wątku żywymi symbolami przeciwstawnych biegunów byli zgodni współtwórcy balu z dawnych lat: wyrzucony z TVP szef wiadomości Piotr Kraśko oraz Joanna Lichocka, była dziennikarka polityczna m.in. Polsatu i TVP, a obecnie posłanka PiS, współtworząca nowy „ład medialny”. Pojemna aula zawsze pomieści wszystkich, jednak ubiegłoroczne hasło „Dziennikarze wszystkich stacji, łączcie się” wyparowało, a do nowego nikt nie miał głowy.

Bal dziennikarzy 2016 Fot. Jacek Zalewski

Bal dziennikarzy 2016 Fot. Jacek Zalewski

„Puls Biznesu” znajduje się na liście patronów medialnych balu. Wypada się tylko cieszyć, że środowiskowa impreza rok temu odżyła. Przypomnę, że w karnawale 2014 w ogóle się nie odbyła, ze względów wewnętrzno-organizacyjnych oraz finansowych. Wyniki 2015 i 2016 są dość podobne — bal z minionej soboty zasili kilka fundacji kwotą co najmniej 380 tys. zł. Aż 247 tys. zł przyniosły licytacje w auli, w tym imponujące 100 tys. zł prezesa T-Mobile Polska, Adama Sawickiego, za jeden dzień na nartach z prezydentem Andrzejem Dudą.

Organizowanie balu przez dziennikarską fundację to najczystszy wolontariat. Z każdym rokiem jednak coraz trudniej o sponsorów, ponieważ wielki biznes tworzy wewnętrzne komórki filantropijne i niepotrzebne mu pośrednictwo.  Sponsoring XVII balu utrzymali dwaj giganci – Orlen i Siemens. W tym kontekście wypada pochwalić politykę cen zaproszeń. Wejściówka dla czynnego dziennikarza od lat trzyma się na poziomie 180 zł, ale dla polityków, aktorów i wszelkich celebrytów idzie w górę — jedno miejsce przy stole na parterze kosztowało już 700 zł. Mimo to liczba okrągłych stołów wciąż rośnie. Dlatego po koleżeńsku proponuję fundacji spróbować dla balowych krezusów ceny naprawdę rynkowej — za rok może 1000 zł? Jeśli ktoś pęknie, to ma równie wygodne fotele przy stołach w krużgankach auli po 400 zł. Ale już nie na medialnym, celebryckim świeczniku… © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski