Internet killed the radio star

Na naszych oczach w mediach dokonuje się rewolucja. Najbardziej ucierpią nie gazety, lecz… stacje radiowe i telewizyjne.

W 1979 r. zespół Buggles wyśpiewał hit „Video killed the radio star“. W sierpniu 1981 r. (tak się składa, że kilka dni przed moimi narodzinami) był to pierwszy teledysk wyemitowany przez amerykańską stację MTV. Oddawał powszechnie panujący pogląd, że telewizja zabije radio. No bo to taka lepsza jego wersja – nie tylko głos, ale też obraz. 35 lat później radio ma się świetnie, choć bardzo się zmieniło – nie ma już np. kilkudziesięciominutowych słuchowisk, które przyciągały przed radioodbiorniki tysiące osób. Musi jednak zmierzyć się z kolejną rewolucją, która tym razem może być zabójcza. Atak nadciąga z internetu, a konkretnie — największych portali.

29 lutego w Onecie zadebiutuje program Tomasza Lisa (w TVP przyciągał około 3 mln widzów). Ilu obejrzy w sieci? Onet ma 18 mln użytkowników miesięcznie, więc nie ma przeszkód, żeby oglądalność była porównywalna (no, chyba że Megapanel nie podaje prawdziwych liczb). Od miesięcy mocno w wideo inwestuje również Wirtualna Polska, w której programy mają m.in. Jacek Żakowski, Michał Kobosko czy Patrcyja Wanat. Dlaczego uważam, że to rewolucja? Od powstania polskie portale koncentrowały się głównie na kopiowaniu/przepisywaniu tego, co w gazetach, lub relacjonowaniu, kto i co powiedział w radiu czy telewizji. Jednym słowem — były odwtórcze, bo opiniotwórcze pozostawały tzw. stare media (niestety, robiły to na tyle dobrze, że wszyscy mówili „czytałem na Onecie“, nie będąc świadomym, że czytają tekst przepisany z „Pulsu Biznesu“). Ale już niedługo goście zamiast do Zetki, RMF czy TVN będą chodzić właśnie do portali, i to one przejmą rolę tradycyjnych mediów. Ktoś powie, że nie słucha radia dla wywiadów z politykami, tylko serwisów informacyjnych. Ale przecież newsy już są szybciej w internecie, nie trzeba czekać do pełnej godziny na serwis. Inny powie, że słucha radia dla muzyki, ale przecież serwisy streamingowe pozwalają słuchać ulubionej muzyki kiedy tylko mamy na to ochotę. Nie musimy czekać, aż prowadzący zechce ją włączyć. Podobnie z jest oglądaniem telewizji dla filmów czy seriali. Dlaczego widz ma pędzić do domu na godzinę 20:10? Wkrótce kliknie sobie wtedy, kiedy będzie chciał.

Tym samym stacje stracą atuty, które dziś napędzają im dziś słuchaczy i widzów. Ich utrata może być ciosem nokautującym. By go uniknąć, znane i uznane marki radiowe i telewizyjne muszą się zmienić, zintegrować z internetem. I już to robią. Tym samym muszą przejść drogę, którą podąża prasa, m.in. „Puls Biznesu“, który z sukcesem rozwija pb.pl. O tym, kto wygra, zdecydują… dziennikarze. „PB“ wygrywa z dużymi portalami jakością, którą zapewniają dobrzy i rozpoznawalni dziennikarze. Tymczasem telewizje i stacje radiowe właśnie ich tracą na rzecz portali. Dlatego to okienko transferowe może okazać się zabójcze.

 

Grzegorz Nawacki
Grzegorz Nawacki