Rzecznik wyraził prywatną opinię. I musi odejść

Gdyby to jeszcze był atak kogoś z opozycji, wszystko dałoby się prosto wytłumaczyć. Tymczasem były już rzecznik Ministerstwa Sportu i Turystyki Bartosz Zbroja w ankiecie zamieszczonej na Twitterze w dość niewybredny sposób skomentował trzy niedawne tytuły „człowieka roku” dla Jarosława Kaczyńskiego.

bz twitter

Dziś rano przyszedł kac, a wraz z nim informacja o rezygnacji z pełnionego stanowiska:

bz2 twitter

W tej całej sprawie dość istotny jest pewien wątek, a mianowicie opis w twitterowym profilu Bartosza Zbroi:

bz3 twitter

Zapis „opinie prywatne” dość często pojawia się przy osobach publicznych – politykach, urzędnikach, sportowcach. Jakby miało to usprawiedliwić ich przed krytyką w sytuacji, gdy pozwolą sobie na nieco więcej. A często sobie pozwalają i za to też wielu ludzi uwielbia Twittera – bo tutaj nawet prezydent (lub osoba prowadząca jego konto) może się do nas odezwać w bezpośredni sposób. To skrócenie dystansu pozwala też zobaczyć w polityku zwykłego człowieka, co wielu z nich ochoczo wykorzystuje, promując swoją osobę.

Co nie zmienia faktu, że opis „opinie prywatne” to powszechne nieporozumienie. Twitter jest ogólnodostępnym serwisem społecznościowym, w Polsce korzystają z niego 4 miliony użytkowników (Megapanel PBI/Gemius). To, co tam napiszemy, nie jest i nie będzie prywatne (bo internet nie zapomina). Tak samo, jak jakikolwiek polityk, występując w telewizji, nie mówi nagle „teraz będę wyrażał opinie opinie moje, czyli Jana Kowalskiego, a nie ministra”. I Bartosz Zbroja nie jest pierwszym, który musi tłumaczyć się ze swoich tweetów (warto tu wspomnieć choćby Jacka Kurskiego).

Mam więc mały apel do dziennikarzy, polityków i celebrytów: jeśli chcecie wyrazić swoje zdanie prywatne, których potem możecie się wstydzić, to zamiast pisać o tym na Facebooku czy Twitterze, lepiej zadzwonić do przyjaciela lub szwagra. Tak będzie bezpieczniej.

Przepraszam za przewrotny tytuł.

Mateusz Szymański
Mateusz Szymański