Wzorzec nieładu korporacyjnego

Rada Mediów Narodowych do likwidacji?

Od ponad ćwierć wieku kolejne ekipy trzymające władzę w III Rzeczypospolitej powoływały/powołują ustawami nowe twory — służby, urzędy, agencje, instytuty, komitety, rady etc. Wśród nich są zarówno potrzebne państwu, jak i całkowicie zbędne. Likwidacja bytu nietrafionego zdarza się jednak niezwykle rzadko, dlatego skutkiem twórczości politycznych decydentów był/jest gigantyczny rozrost administracji, czemu nie towarzyszy wzrost sprawności zarządzania państwem.

Najnowszym organem takiego typu jest Rada Mediów Narodowych (RMN), która ustawowo zaistniała od 7 lipca. Już samo jej utworzenie obok Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) oraz wyrwanie temuż organowi ważnej części kompetencji było niezgodne z Konstytucją RP, albowiem według art. 213 ust. 1 to KRRiT „stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji”. Niestety, w związku z ostatecznym już sparaliżowaniem Trybunału Konstytucyjnego (TK) — złamanie porządku prawnego utworzeniem RMN nie zostanie przez TK zbadane. Wypada zatem przyjąć interpretację, iż Polskie Radio (PR) i Telewizja Polska (TVP) jako tzw. media narodowe są zwolnione z realizacji konstytucyjnego interesu publicznego. Co zresztą od początku roku w monopartyjnych antenach finansowanych m.in. z abonamentu widać, słychać i czuć.

RMN wyróżnia się jednak ze wszystkich administracyjnych nowotworów, które się rozwinęły/rozwijają w organizmie III RP. Ustanowiła niemożliwy do pobicia rekord szybkości kompromitacji — dokonała tego 2 sierpnia na pierwszym merytorycznym posiedzeniu! Cyrk z odwołaniem Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa TVP, publicznym ogłoszeniem tego, a następnie… przesunięciem wejścia uchwały w życie aż do października jest krystalicznym wzorcem nieładu korporacyjnego. Powodem było starcie frakcji Prawa i Sprawiedliwości, bezpardonowo gryzących się pod partyjnym dywanem o władzę nad TVP — jednak uczestnicy starcia, a także rzeczywisty decydent Jarosław Kaczyński, zapomnieli, że to wciąż kodeksowa spółka prawa handlowego. RMN zaś od 7 lipca stała się, po ustawowym wyeliminowaniu zarówno KRRiT, jak i ministra skarbu, radą nadzorczą TVP. Dla przestrzegających ładu korporacyjnego zarówno firm prywatnych, jak i spółek skarbu państwa po prostu niewyobrażalne jest nagłe odwołanie prezesa w trybie bardzo antagonistycznym i zarazem… powierzenie mu dalszego kierowania spółką przez kilka miesięcy!

RMN jest państwowym nowotworem wyjątkowo złośliwym z jeszcze jednego powodu. Otóż tercet jej członków sejmowych z klubu PiS to zarazem… autorzy ustawy, którą zwyczajnie zrobili pod siebie. W polskim systemie prawnym posłowie i senatorowie co do zasady nie zajmują innych państwowych stanowisk, z wyjątkiem bycia ministrem lub sekretarzem stanu. Normą jest automatyczne rezygnowanie z mandatu. Ale były wiceminister Krzysztof Czabański (patrz wektor na str. 3), Joanna Lichocka i Elżbieta Kruk postanowili zarówno zjeść ciastko, jak i je mieć. Skoczyli do RMN po władzę nad PR i TVP, a zarazem zachowali mandaty. Skoczyli również po kasę — od 1 sierpnia oprócz pensji i diety poselskiej pobierają dodatkową kwotę przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, a przewodniczący pomnożoną przez 1,5. © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski