Archiwalia poza systemem

Upublicznienie przez Sejm w internetowym systemie aktów prawnych (ISAP) dorobku legislacyjnego władz Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie ma kapitalne znaczenie dla budowania tożsamości narodowej. Zbiór obejmuje Dziennik Ustaw z lat 1939–90, wydawany w pierwszych miesiącach wojny w Paryżu, później zaś w Londynie, oraz Monitor Polski z lat 1939–40. Zawartość z oczywistych powodówma charakter wojenny i emigracyjny, koncentruje się na zmianach personalnych władz, nadawaniu orderów, wymianie not etc. Jedynym tematem nawet nie gospodarczym, lecz finansowym jest Skarb Narodowy, funkcjonujący w latach 1949-90. Jego istnienie zakończyło 22 grudnia 1990 r. przekazanie przez prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego insygniów II RP prezydentowi Lechowi Wałęsie.

Fot. Adam Chelstowski/FORUM

Zbiór ma nieocenioną wartość historyczną, natomiast niedorzecznością jest traktowanie go jako… źródła systemu prawnego III RP. A takie równie górnolotne, co bezmyślne tezy słychać z ust obecnych władców kraju. Czym innym jest patriotyczny duch prawa, a czym innym jego przyziemna litera tu i teraz. Czy się to komuś podoba, czy nie — Sejm musiał podzielić ISAP na dwa działy. Ten dodany wczoraj to pozasystemowe archiwalia. Realnie istniejący w obiegu prawnym ostatni Dziennik Ustaw niepodległej II RP nosi zaś datę 5 września 1939 r. i zawiera rozporządzenie wojenne. Kolejny datowany jest dopiero 21 lipca 1944 r. Ukazał się już w innej rzeczywistości ustrojowej, z ustawą prokomunistycznej Krajowej Rady Narodowej o utworzeniu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Ów akt już dawno stał się nieaktualny, ale od tamtego numeru trwa ciągłość Dziennika Ustaw na terytorium Polski.

Specyficzny jest konstytucyjny kontekst legislacyjnego dorobku emigracyjnego.

Podstawą wszystkich aktów była obowiązująca 1 września 1939 r. Konstytucja RP tzw. kwietniowa. Absolutnie pierwszą osobą, odpowiadającą tylko „wobec Boga i historji”, czyniła prezydenta RP — który mógł nawet przekazywać jednoosobową decyzją swoje stanowisko następcy. Tamto umocowanie głowy państwa było przez lata konstytucyjną busolą PiS, zarówno w opozycji, jak i po przejęciu pełni władzy w 2015 r. Aż przyszedł lipiec 2017 r., Andrzej Duda zadał Jarosławowi Kaczyńskiemu wetami zaskakujący cios w plecy — i doktryna o silnej prezydenturze uleciała… © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski