Atmosfera daleka od walentynkowej

Tempo procedowania szpitalnej nowelizacji zapowiada się równie szalone, jak kilku innych ważnych ustaw od początku kadencji.

FOT. MW

Fizyczna nieobecność premier Beaty Szydło na posiedzeniu Rady Ministrów nie będzie przeszkodą w uchwaleniu wreszcie przygotowanej przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju do 2020, z perspektywą o dekadę dłuższą. Ale również wniesionego przez ministra Konstantego Radziwiłła projektu nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych z pieniędzy publicznych. Ten drugi dokument forsowany jest w atmosferze bardzo dalekiej od walentynkowych słodkości. Minister zamierza stworzyć już od 1 lipca 2017 r. sieć szpitali o różnych poziomach referencyjnych. Placówki odpowiedniej kategorii mają otrzymać gwarancje kontraktów na określone świadczenia. Sieć objęłaby wszystkie szpitale publiczne, ale niekoniecznie prywatne.

Zdumiewa okoliczność, że instytucją wprowadzającą ustawę miałby być… Narodowy Fundusz Zdrowia.

A przecież od 1 stycznia 2018 r. ma on przestać istnieć, zatem oba terminy tak zasadniczych reorganizacji powinny być oczywiście zgrane oraz mieć długie vacatio legis. Tempo procedowania szpitalnej nowelizacji zapowiada się jednak równie szalone, jak kilku innych ważnych ustaw od początku kadencji. Zapewne 22 lutego przeprowadzone zostanie w Sejmie pierwsze czytanie, a na podstawie obowiązującej już ustawy ma być ogłoszony do… 27 marca wykaz placówek objętych podstawowym systemem zabezpieczenia szpitalnego.

Projekt ustawy w pakiecie z kryteriami wyboru ofert potwierdza, że minister zdrowia chce wyłączyć z kontraktowania szpitale specjalistyczne. W tej grupie dominują podmioty prywatne, które zainwestowały w doskonały sprzęt. Doraźnie taka koncepcja ma rozwiązać problem finansowej krótkiej kołdry. Perspektywicznie jednak dla całego systemu ochrony zdrowia pacjentów w Polsce to nie dobra, lecz jak najgorsza zmiana.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski