Billboardy cisną na prezydenta

Rzecznicy prezydenta i PiS wygłosili puste formułki, że obie strony pragną reformy polskiego sądownictwa.

Fot. Forum

W upublicznionym 7 września nowym odcinku „Ucha prezesa”, zatytułowanym „Twarze, maski, mordy”, Adrian zniknął z przedsionka gabinetu prezesa i jako wyzwoleniec nie czeka już na łaskę wezwania przed oblicze pana. 8 września w politycznym realu Jarosław Kaczyński stawił się, na własne życzenie, u Andrzeja Dudy w Belwederze. Żenująca sytuacja, gdy to konstytucyjna głowa państwa wkrótce po zaprzysiężeniu zameldowała się u tzw. naczelnika państwa na Żoliborzu, miała miejsce na początku kadencji — ale więcej się nie powtórzy.

Charakterystyczna jest zmiana postępowania prezesa wobec niewdzięcznika, który tak strasznie go zawiódł. Gdy 24 lipca Andrzej Duda obwieścił w telewizji zawetowanie dwóch strategicznych ustaw (nowelizacji o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz nowej o Sądzie Najwyższym), zszokowany Jarosław Kaczyński po prostu nie mógł w to uwierzyć. Ba, wewnętrznie chyba do dzisiaj nie przyjął owej zdrady do wiadomości…

Wtedy skierował troje posłańców — marszałków Marka Kuchcińskiego i Stanisława Karczewskiego oraz premier Beatę Szydło — z rozkazem natychmiastowego wycofania się przez syna marnotrawnego Prawa i Sprawiedliwości z wetowej herezji. Rozkaz został jednak zignorowany. Obecnie prezes postanowił przełamać dumę i stawił się u błądzącego wychowanka osobą własną, po wcześniejszym omówieniu taktyki na posiedzeniu partyjnego politbiura. Trudno uniknąć skojarzeń historycznych. Jadąc do Belwederu naczelnik bez wątpienia odczuwał syndrom upokorzenia cesarza Henryka IV, udającego się w 1077 r. do zamku w Kanossie. Jednak papież Grzegorz VII wtedy triumfował tylko chwilowo, w dłuższym horyzoncie czasowym wygrał sprytniejszy cesarz…

Po trwającym prawie 2,5 godziny piątkowym spotkaniu zwaśnieni władcy nabrali merytorycznie wody w usta. Ich rzecznicy wygłosili puste formułki, że obie strony pragną reformy polskiego sądownictwa. Projekty ustaw wniesione już wkrótce przez prezydenta mają być jednak wolne od konstytucyjnych błędów, które stały się przyczyną obu wet. Sęk w tym, że właśnie owe błędy są… filarami realizowanego przez PiS skoku na polskie sądy. Na razie nic się nie zmieniło od pamiętnej zbitki dwóch konfrontacyjnych orędzi telewizyjnych, które 24 lipca wieczorem wygłosili Beata Szydło i Andrzej Duda. Notabene TVP Jacka Kurskiego złamała wtedy konstytucyjną hierarchię i oddała antenę najpierw szefowej rządu…

Piątkowa wizyta prezesa u prezydenta została zsynchronizowana ze startem kampanii Polskiej Fundacji Narodowej (PFN). Jest ona finansowana z obowiązkowej zrzutki największych spółek skarbu państwa. Notabene rok temu minister Dawid Jackiewicz jeszcze chwilę przed wyrzuceniem go ze stanowiska podtrzymywał wersję, że utworzenie PFN było… oddolną inicjatywą spółek! Billboardowa akcja, aby w sądownictwie „nie zostało tak jak było”, wcale nie uderza w opozycję, lecz w tych dniach jest bezpośrednią formą nacisku na Andrzeja Dudę, aby w swoich projektach nie wysadził filarów planu PiS. Ot, np. takiego, jak obsadzenie przez ministra i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę zaufanymi i wiernymi prokuratorami nowej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która miałaby wszystkie zawody prawnicze trzymać za gardło.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski