BREXIT od środka – o czym się (nie) mówi w Wielkiej Brytanii

W środę wieczorem w moim domu w Londynie pojawił się tajemniczy list zaadresowany do mnie – tak jeden z lordów namawia do „Vote Remain”, czyli pozostania w Wielkiej Brytanii. Od dłuższego czasu żadna rozmowa w Londynie nie omija tego zagadnienia, a okładki wszystkich gazet, setki komentatorów, wszystkie liczący się serwisy informacyjne i strony internetowe w najróżniejszy sposób przedstawiają racje obu stron – co spróbuję przybliżyć polskiemu czytelnikowi.

Na wstępie kilka moich spostrzeżeń:

  • Zadziwia mnie, że w tak ważnej kwestii nie ma minimalnego wymaganego progu frekwencji, który uczyni referendum ważnym
  • Społeczeństwo brytyjskie jest niezwykle podzielone – co w unikalny sposób przedstawił The Economist w swojej internetowej aplikacji (Polecam) – młodzi chcą zostać, starzy chcą wyjść, bogaci chcą zostać, biedni chcą wyjść itd.
  • Różnice w sondażach są jednak minimalne
  • Mam niestety (jako zwolennik „pozostania”) wrażenie, że dużo osób podchodzi do głosowania, jak Polacy przy pierwszej wygranej PiS (te, w których dobra pogada w weekend istotnie obniżyła partycypację wyborców PO)
  • Pocieszające są natomiast głosy ekspertów podkreślających, że Ci którzy w sondażach mówią, że nie wiedzą jeszcze na, co zagłosują rzadko wybierają opcję wiążącą się ze zmianą, bo tworzy ona nowe ryzyka

Poranne „Metro” – darmowa gazeta rozdawana przy wejściu do metra o kilkuset tysięcznym nakładzie uderza czerwoną okładką „Vote Remain” (kampania „vote leave” nosi niebieskie barwy) wewnątrz nie tylko próba racjonalnego spojrzenia na różne aspekty wyjścia, ale również listy Davida Camerona i Borisa Johnsona – liderów kampanii na rzecz pozostania i opuszczenia UE przez Wielką Brytanię.

Wydaje się, że więcej racjonalnych argumentów jest po stronie zwolenników pozostania. Jednym z najbliższych mi komentarzy są słowa Sary Wood – założycielki Unruly – firmy technologicznej, jednego z największy sukcesów brytyjskiego Tech City, którą za ok. 200 mln USD kupił w zeszłym roku News Corp Rupperta Murdocha. Sarah, jako przedsiębiorczyni mówi wprost o tym, z czym po ewentualnym exicie przyjdzie się wszystkim zmierzyć – i jak trudne będzie to wyzwanie.

W podobnym duchu wypowiedzieli się szefowie 1285 firm we wspólnym liście opublikowanym przez „The Times” . Grupa ta zatrudnia w swoich firmach prawie 2 mln osób i obejmuje m.in. zarządy 51 firm z FTSE100.

„Vote Leave” też próbuje odpowiadać argumentami merytorycznymi, ale nie stroni od bardziej wyrazistych populistycznych haseł, czemu najłatwiej przyjrzeć się przez kampanijne materiały zamieszczane na twitterze. Jest w nich dużo więcej emocji, pokazywania trudnej sytuacji Brytyjczyków z najróżniejszych części kraju i obietnica, że będzie lepiej. Cameron próbował odpowiedzieć i na tym bardziej emocjonalnym poziomie w swoim dzisiejszym przemówieniu, którego motywem przewodnim było „Brits don’t quit”, a które szczególnie podkreśliło ryzyka BREXITu dla młodego pokolenia (wśród którego 60% to zwolennicy pozostania a 20% wyjścia jak pokazuje wspomniana wcześniej aplikacja The Economist). Miejmy nadzieję, że ten apel okaże się skuteczny.

Jednak najważniejszym i najbardziej tragicznym wydarzeniem całej kampanii, które wg wielu ekspertów może przeważyć szalę na korzyść „Vote Remain” było zabójstwo parlamentarzystki Jo Cox, zwolenniczki pozostania w UE, które miało miejsce w ubiegłym tygodniu. Choć bezpośrednio po nim doszło do zawieszania obu kampanii. Nie trwało to jednak długo i dziś podczas ceremonii upamiętniającej Jo Cox (w dniu jej niedoszłych 42 urodzin) i poruszającej mowy jej męża, nad Trafalgar Square gdzie całe wydarzenie miało miejsce przeleciał samolot z sztandarem „Vote Leave”. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta sytuacja dotyka dużo szerszego problemu, jakim jest szybko rosnąca w Europie fala nacjonalizmu. A jak zauważyła kiedyś moja żona, taka sytuacja poprzedzała oba światowe konflikty zbrojne…

Jaki będzie wynik referendum? Trudno to przewidzieć, natomiast to, co nie przestaje mnie zadziwiać to jak niewiele wiadomo o tym, co tak naprawdę wydarzy się w sytuacji, gdy wybrana zostanie opcja „leave”. Rynki finansowe od weekendu stawiają na pozostanie – o czym więcej piszą główne tytuły finansowe w mediach na całym świecie. Miejmy nadzieję, że się nie pomylą, bo BREXIT to nie tylko zmiana dla Brytyjczyków, lecz w zgodnej opinii wielu komentatorów początek domina, które szczególnie mocno dotknie Europę Środkową i Wschodnią

Paweł Tomczuk
Paweł Tomczuk