Brytyjczycy mają płacić do końca

Europosłowie żądają w rezolucji wywiązania się Londynu ze wszystkich zobowiązań finansowych do końca siedmiolatki 2014–20

Fot. Mathieu Cugnot - EP

Nielegislacyjne rezolucje Parlamentu Europejskiego (PE) mają tę ułomność, że ich decyzyjność jest zerowa. Taki właśnie dokument, przyjęty w środę w Strasburgu, opisuje warunki konieczne do przyszłego ratyfikowania przez PE traktatu o secesji Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. Europosłowie porozumienie albo zatwierdzą, albo odrzucą, bez możliwości wprowadzania jakichkolwiek poprawek. Dlatego uchwalili wytyczne dla negocjatorów z Komisji Europejskiej.

Podkreślili znaczenie zapewnienia równych praw obywatelom unijnym żyjącym na Wyspach oraz Brytyjczykom na kontynencie. Domagają się traktowania wszystkich na zasadach wzajemności, równości, symetrii i niedyskryminacji. Ważne jest żądanie wywiązania się Londynu ze wszystkich zobowiązań finansowych do końca siedmiolatki 2014–20, czyli poza datą 31 marca 2019 r., która na razie przyjmowana jest jako termin sfinalizowania się brexitu.

Rezolucja przeszła stosunkiem 516:133, przy 50 europosłach wstrzymujących się i 52 nieobecnych. Tekst uzgodnili chadecy, socjaliści, liberałowie, zieloni oraz skrajna lewica. Niestety, w mniejszości przeciwko rezolucji znaleźli się reprezentanci PiS, współtworzący z brytyjskimi torysami grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR). Wybrali zatem interesy odchodzących z UE pobratymców, a nie Polski we wspólnocie pozostającej. Uznali, że wydźwięk rezolucji zbytnio Wielką Brytanię piętnuje.

Głosowanie potwierdziło osamotnienie ekipy PiS na unijnym forum. Jeszcze dwa lata będzie istniała taktycznie stworzona ECR, ale potem — izolacja stanie się już totalna. Chyba że w polskiej puli 51 mandatów PiS zdobędzie ich w 2019 r. tak dużo, że stanie się łakomym kąskiem dla… chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej (EPP). Ze względu na przynależność do tej największej międzynarodówki europosłów PO i PSL w obecnej kadencji EPP postrzegana jest jako wróg władców Polski, ale w polityce już nie takie zwroty widziano…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski