Była sobie Konstytucja

Artykuł 62 Konstytucji: Podział władzy[…] Prezydent Republiki i Marszałek Sejmu nie mogą pochodzić z tej samej partii. Członkowie rządu są wybierani spośród partii na podstawie liczby miejsc tych partii w Sejmie. Partia posiadająca większości w Sejmie nie może mieć jednak więcej niż 50 proc. członków Rządu. Nie jest zabronione, by inne kompetentne osoby były powoływane do Rządu.

Czy to nie idealny sposób, żeby nie mieć co kilka lat totalnej zawieruchy, która zmiata wszystko? To z konstytucji Republiki Rwandy. Kraju, w którym 22 lata temu doszło do ludobójstwa na Tutsi. Kraju, w którym sąsiedzi zabijali sąsiadów. Kraju, w którym nie chcą, by to się kiedykolwiek powtórzyło.

Przypomniało mi się to wczoraj, gdy na niedzielnym grillu poczułam się, jakbym oglądała w telewizji program z politykami PiS i PO. Zaczęło się niewinnie. Kolega powiedział, że w przedszkolu nie ma miejsca dla jego syna, bo sześciolatki zostały w zerówce. Wina PiS. Potem przeszło na 500+ i któraś koleżanka stwierdziła, że po 2017 r. program się skończy, bo nie stać na to naszego państwa. Wtedy inny kolega huknął, że co nie stać, jak nie stać, skoro stać takich Bułgarów. Stać, tylko trzeba lepiej zarządzać krajem. Itd., znacie to na pewno, może nawet z rodzinnych obiadów. Żadna ze stron nie słuchała drugiej, każda była przekonana o swoich racjach.

W Polsce też kiedyś sąsiedzi zabijali sąsiadów. Tylko, że my wolimy udawać, że nie było getta ławkowego przed wojną (było, dziadek mi opowiadał), że nie było pogromów po wojnie, że żołnierze wyklęci nie zabijali Polaków, że Mazurzy sami z siebie woleli się wyprowadzić ze swoich domów. A skoro udajemy, że nic się nie stało, to i nie wyciągamy wniosków. Historia to bardzo niedoceniana nauka.

Małgorzata Grzegorczyk
Małgorzata Grzegorczyk