Chcesz pokoju – szykuj się do wojny

Rząd przyjął projekt ustawy, zgodnie z którą Akademia Obrony Narodowej (AON) w Warszawie Rembertowie zostanie 30 września rozwiązana, a w jej miejsce powstanie od 1 października Akademia Sztuki Wojennej.

Skrót ASW wywołuje automatyczne skojarzenie z… Akademią Spraw Wewnętrznych, czyli istniejącą w PRL uczelnią esbecko-milicyjną. Ale to oczywiście nawiązanie wraże, nowa nazwa w założeniu nawiązuje do Wyższej Szkoły Wojennej, istniejącej w II Rzeczypospolitej do wybuchu wojny.

Archaiczny zwrot w nazwie uczelni w Rembertowie jest jednak szokujący.

Przecież w XX wieku cały cywilizowany świat stopniowo odszedł od agresji w militarnej nomenklaturze. Wraz z cywilnym nadzorem nad armiami łagodzeniu ich wizerunku podporządkowała się Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, ale przecież nie tylko. Sto lat temu powszechny był urząd ministra wojny, obecnie zaś globalną normą jest minister obrony, często z dopiskiem — narodowej. Notabene we wspomnianej II RP szkoła była co prawda wojenna, ale administrował minister spraw wojskowych, przy czym najwyższym dowódcą pozostawał generalny inspektor sił zbrojnych. Obecnie jedynie w nielicznych krajach szczególnej światowej troski wojskiem kieruje minister inny niż obrony. Oczywiście zupełnie inną kwestią pozostaje, ile owi tytularni obrońcy wywołali wojen…

Faktem jest, że większość studentów AON stanowią obecnie cywile. Kierunki studiów pozostają jednak w ścisłym związku z wszechstronnie rozumianą obronnością państwa, a współpraca wykładowców i studentów w czynnej służbie wojskowej z cywilnymi daje znakomite efekty. Niestety, nowa ustawa oznacza zwrot ku epoce PRL-owskiej Akademii Sztabu Generalnego, która prowadziła studia wyłącznie dla zawodowych oficerów. Koncepcja dwutorowej AON, utworzonej na początku polskich przemian w 1990 r., była bardzo nowoczesna. Obecnie symbolem dobrej zmiany — cóż za szyderczy termin — stanie się zastąpienie internetowego adresu uczelni edu.pl przez mil.pl. Studenci AON zostaną z automatu przeniesieni do ASW, ale pracowników czeka miotła — 30 września wszyscy zostaną sczyszczeni, a tylko niektórzy przyjęci na nowo. To typowa dla PiS metoda

ustawowego upartyjniania aparatu państwa, szlaki przetarła służba cywilna. Senat AON oczywiście stwierdził, że jej likwidacja „nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia”. Obiektywnie trzeba przyznać, że problemy proporcji studentów oraz zawieszenia finansowego AON między MNiSW a MON wymagały rozwiązania. Władcy kraju postanowili jednak wylać dziecko z kąpielą.

Na całe szczęście nie da się „uwojennić” urzędu ministra obrony narodowej. To jedyny szef resortu (poza premierem i wicepremierami) wymieniony z nazwy w Konstytucji RP. Wszyscy inni zostali zdefiniowani jako „kierujący działami administracji rządowej”. Nie sądzę, by dwadzieścia lat temu ojcowie konstytucji, stabilizując tytuł szczególnego ministra, przewidzieli, kto nim może zostać — ale wyraźmy im wdzięczność, że mieli nosa.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski