Dobra zmiana na razie popości

Zdumiewające jest tłumaczenie, że poselski projekt PiS… nie został skonsultowany z władzami PiS.

Kaczynski_Jaroslaw_fot.Wikipedia Commonc

Wczorajszemu komentarzowi do gwałtownie forsowanej przez PiS nowelizacji ustawy z 1981 r. o wynagradzaniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe nadałem tytuł „Dobra zmiana sama się wyżywi”.

Mimo błyskawicznego przeprowadzenia we wtorek wieczorem pierwszego czytania projektu na posiedzeniu Sejmu — w obecnej wersji nie zostanie on poddany dalszemu procedowaniu. O wycofaniu zdecydowało kierownictwo partii.

Przypomnę, że nowelizacja zakładała wielotysięczne podwyżki dla prezydenta, premiera, ministrów i wiceministrów, ustalenie pensji dla małżonka prezydenta, ale przy okazji również podwyżki dla… posłów i senatorów.

Zdumiewające jest tłumaczenie, że poselski projekt PiS… nie został skonsultowany z władzami PiS! Na liście jego 32 sygnatariuszy rzeczywiście znajduje się partyjna piechota, najgłośniejsze nazwiska to Krystyna Pawłowicz i prokurator Stanisław Piotrowicz. Ale przecież w realiach decyzyjnych wyjątkowo scentralizowanej partii jest po prostu niewyobrażalne, aby tak szczegółowy i długo przygotowywany projekt nie miał błogosławieństwa prezesa.

Sejmowe dokumenty nie dadzą się przykryć politycznymi wykrętami. Projekt objawił się w poniedziałek, a do porządku obrad Sejmu wprowadzony został we wtorek nagle, już w czasie posiedzenia.

Wobec sprzeciwu w konwencie seniorów o godz. 19.36 przeprowadzone zostało w tej sprawie głosowanie izby, które przyniosło rezultat 230:197, przy 7 wstrzymujących się. Wśród 223 posłów PiS za pilnym rozpatrywaniem projektu głosowała cała partyjna wierchuszka, z Jarosławem Kaczyńskim i marszałkiem Markiem Kuchcińskim. Zatem czysto retoryczne pytanie brzmi: nie wiedzieli, nad czym głosują…? © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski