Dobra zmiana zżera swoje sługi

Rada Mediów Narodowych jest podzielona w sprawie wyboru tymczasowego następcy prezesa.Odwołanie Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa Telewizji Polskiej (TVP) było w kręgach Prawa i Sprawiedliwości od dawna oczywistością dla wszystkich — oprócz samego zainteresowanego. Tzw. mała specustawa medialna z 30 grudnia 2015 r., na podstawie której władcy państwa przejęli TVP i Polskie Radio (PR), miała termin utraty mocy — 30 czerwca 2016 r. Zakładano, że pół roku to wystarczająco dużo czasu na przeprowadzenie przez PiS tzw. dużej ustawy, która weszłaby w życie od 1 lipca. Prezesi z nadania PiS — Jacek Kurski w TVP i Barbara Stanisławczyk w PR — z założenia otrzymali zatem status epizodycznych, z zadaniem dokonania czystek kadrowych. Przedłużenie ich kadencji na kilka lat wymagałoby nowej procedury. Z całościowej ustawy nic jednak nie wyszło, PiS okazało się zdolne jedynie do uchwalenia 22 czerwca, znowu w wariackim trybie i tempie, ustawy o Radzie Mediów Narodowych (RMN). Notabene skreśliła ona utracenie 30 czerwca mocy przez wspomnianą grudniową.

Dla losów prezesów anten publicznych kluczowy okazał się skład RMN. Objęcie przewodnictwa przez Krzysztofa Czabańskiego oznaczało z automatu: przedłużenie stanowiska Barbary Stanisławczyk oraz wyrzucenie Jacka Kurskiego. Polityczna nienawiść tych dwóch panów jest przecież znana powszechnie. Prawdziwym decydentem oczywiście był i jest prezes Jarosław Kaczyński. Na początku roku zaakceptował Jacka Kurskiego, jako najlepszego do wyczyszczenia TVP ze złogów PO-PSL. Ale z przemian widocznych na ekranie prezes nie jest zadowolony. Naprawdę trudno uwierzyć, ale nadal uważa TVP za zbyt oporną w upowszechnianiu tzw. dobrej zmiany.

Pewnym zaskoczeniem mógł być jedynie sam termin usunięcia prezesa. Była to pierwsza uchwała RMN podjęta na jej pierwszym posiedzeniu. Przeszła czterema głosami — poza posłem Krzysztofem Czabańskim tak się opowiedziały posłanki PiS, Joanna Lichocka (złożyła wniosek) i Elżbieta Kruk, a także, dla zasady, Juliusz Braun, delegat PO i były prezes TVP. Wstrzymal się Grzegorz Podżorny, reprezentant klubu Kukiz ’15. Ale tempo uchwały RMN wynikało z logiki samej ustawy. Otóż „Niezwłocznie po dniu zebrania się RMN na pierwsze posiedzenie minister właściwy do spraw skarbu państwa zwoła nadzwyczajne walne zgromadzenia spółek w celu dostosowania ich statutów”.

Sygnałami podjęcia przez Jacka Kurskiego rozpaczliwej walki o przetrwanie było usuwanie z kierowniczych stanowisk ludzi obsadzonych już przez niego. Wymienił szefów TVP1 i TVP2, a także Telewizyjnej Agencji Informacyjnej i TVP Info. Naiwnie myślał, że złożenie niewystarczająco żarliwych pomocników na ołtarzu tzw. dobrej zmiany uratuje jego głowę. Tymczasem rewolucyjna prawidłowość zapisana w tytule jest bezwzględna i nie oszczędza nikogo, niezależnie od wysokości zajmowanego stanowiska. RMN tak się jednak skłóciła przy wyborze tymczasowego następcy prezesa, że wejście w życie własnej uchwały o odwołaniu Jacka Kurskiego odłożyła aż do… października! Dopiero wtedy, po konkursie, poznamy prezesa już na kilka lat W opinii władców państwa, w telewizji według ich wyobrażeń narodowej musi zajść jeszcze lepsza zmiana. © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski