Zręczna pani premier

Rozpalony płomień spekulacji wokół resortu, który nadzoruje warte miliardy, najważniejsze spółki polskiej gospodarki wcale nie zgasł.

Ostatnie posiedzenie rządu z udziałem ministra Dawida Jackiewicza

Minister Dawid Jackiewicz wypełnił misję i może odejść — tak premier Beata Szydło wyjaśniła wczorajszą dymisję, pierwszą w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Ministerstwo Skarbu Państwa zostało przygotowane do wygaszenia. Rozpalony płomień spekulacji wokół resortu, który nadzoruje warte miliardy, najważniejsze spółki polskiej gospodarki wcale jednak nie zgasł. Podsycany plotkami płonie coraz mocniej.

Cofnijmy się o kilka dni. W przestrzeni publicznej atmosfera wokół ministra skarbu zaczęła się psuć od wywiadu marszałka Brudzińskiego, udzielonego tygodnikowi „wSieci”. Marszałek zauważył: „wielu poubierało się teraz w gacie z napisem «PiS» i udaje sierioznych działaczy, a interesuje ich jedno — własne interesy. Takie postawy i myślenie trzeba ciąć do kości, bo jeśli byśmy nad tym nie zapanowali, to jest po nas”. W weekend politycy Prawa i Sprawiedliwości spotkali się na radzie politycznej.

„Fakt” relacjonował wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego: „Nie było głaskania po głowach. Prezes pokiwał palcem, mówił, że wszelkie próby tworzenia układów i układzików oraz szerzenie się kumoterstwa spotkają się z ciężkimi konsekwencjami i będą czyszczone do kości, przestrzegał przed próbą działania w stylu poprzedniej ekipy”.

W poniedziałek rano w mediach wystąpił Mariusz Błaszczak: „Premier Kaczyński jako lider Prawa i Sprawiedliwości oraz Rada Polityczna wypowiedzieli się jednoznacznie, aby jakiekolwiek symptomy tego, że może dziać się źle w spółkach skarbu państwa, zostały przerwane, a sytuacja naprawiona. Nie możemy dopuścić do tego, aby zmieniał się tylko szyld, a wszystkie złe praktyki nadal miały miejsce”.

Interpretacja wypowiedzi była oczywista (poparta niepowołaniem Dawida Jackiewicza do komitetu politycznego): będzie dymisja ministra — tego samego, który jeszcze niedawno i wielokrotnie wspominał, że (jeśli padłaby taka propozycja) chętnie stanąłby na czele agencji/ spółki, która powstanie na miejsce likwidowanego resortu skarbu. Nic nie wskazywało na to, że minister Jackiewicz nie dokończy likwidacji ministerstwa.

Na koniec premier Beata Szydło jeszcze przed ogłoszeniem „wypełnienia misji ministra” mówiła w TVN24: „[Zarządzanie spółkami skarbu państwa — red.] wymaga ogromnej odpowiedzialności i determinacji do tego, żeby nie pozwolić, aby majątek skarbu państwa stał się łatwym kąskiem dla tych, którzy chcą robić na nim nieczyste interesy”.

Kiedy najważniejsi politycy Prawa i Sprawiedliwości mówią, że w spółkach skarbu państwa dzieje się źle, trudno uznać tłumaczenia pani premier, choć bardzo zręczne i kulturalne, za wyczerpujące i kończące temat. Dymisja nie odpowiada bowiem na wiele pytań, które po wypowiedziach polityków Prawa i Sprawiedliwości po prostu trzeba postawić. Jakie były symptomy złej sytuacji w spółkach skarbu państwa? O czyich interesach (nieczystych!) mówili politycy? Kto próbował stworzyć układy i układziki oraz w jaki sposób zostaną one przerwane? Bo przecież nie wczorajszym wystąpieniem Beaty Szydło.

Marcin Goralewski
Marcin Goralewski