Gorszemu sortowi należy się zniżka

Pierwsze czytanie wniesionego 20 kwietnia przez klub PiS pakietu trzech ustaw medialnych (jedna to przepisy wprowadzające) Sejm przeprowadził już po ośmiu dniach. Projekty formalnie są poselskie, co z autorów zdjęło obowiązek przeprowadzenia konsultacji społecznych oraz uzgodnień międzyresortowych. Zerowe szanse ma również wysłuchanie publiczne. Sejmowy i senacki walec przetoczy się błyskawicznie, potem zadziała prezydencki automat podpisowy i ustawa o tzw. mediach narodowych bezapelacyjnie wejdzie w życie 1 lipca 2016 r., a druga o składce audiowizualnej — 1 stycznia 2017 r.

Na_zdj._Kazimierz_Rudzki_prezentuje_odbiornik_telewizyjny_-Leningrad-12.03.1954_r. Fot. Zygmunt Januszewski PAT Prasowa Agencja Telewizyjna - http://foto.tvp.com.pl/pat/Search.php, CC BY-SA 3.0, via Wikipedia

Duży pakiet zastąpi tzw. małą ustawę medialną, która ograniczyła się do epizodycznego zagarnięcia przez jedną partię publicznego radia i telewizji.

Autorzy ustawy o mediach narodowych nawet nie starają się ukryć, że to zagarnięcie utrwalają na okres nawet po wyborach w 2019 r. Koncepcja 6-osobowej Rady Mediów Narodowych, nominowanej przez Sejm, Senat i prezydenta, stworzona została pod bieżący układ parlamentarny. Rzucenie jednego sejmowego miejsca reprezentantowi konkretnie wskazanej PO to polityczny ochłap, stwarzający miraż pluralizmu.

Kuriozum stanowi także odrębna ustawa o składce audiowizualnej. Sama idea uszczelnienia dotychczasowego abonamentu jest sensowna, ale fatalnie realizowana. Ustawa opiera się na domniemaniu, że każde gospodarstwo domowe w Polsce posiada przynajmniej jeden odbiornik telewizyjny. W środowisku młodych mieszkańców dużych miast takie założenie staje się coraz bardziej nieprawdziwe. Ale zupełnym absurdem jest przypisanie składki audiowizualnej automatycznie do… liczników energii elektrycznej. Skutek jest taki, że np. luksusowy hotel, który w każdym apartamencie ma trzy telewizory, ale w całym obiekcie jeden licznik — wniesie tylko jedną składkę. Posiadacz garażu wolno stojącego z osobnym licznikiem albo altanki w ogródkach działkowych, do której ucieka przed telewizorem, ale nie przed elektrycznością — zapłaci natomiast podwójnie czy potrójnie. Te dwa skrajne przykłady dowodzą absurdalności i niedopracowania ustawy.

Należę do 8-procentowej mniejszości społeczeństwa, regularnie opłacającej dotychczasowy abonament.

25 stycznia wpłaciłem za rok 2016 kwotę 245,15 zł, z uwzględnieniem rabatu za jeden całoroczny przelew. Podkreślam, że było to już po tzw. dobrej zmianie. W kolejnych miesiącach moja naiwność jest jednak coraz bardziej karana. Nie żałuję całego abonamentu, spoko, w TVP pozostaje sporo pozycji wartościowych. Ale informacja i publicystyka coraz bardziej poniżają moją inteligencję. Ostatnio doszła jeszcze propagandówka pt. „W tyle wizji”, zajmująca się pseudosatyrycznym tępieniem opozycji w stylu PRL-owskich nagonek na „syjonistów do Syjamu” w 1968 r. lub „warchołów z Radomia i Ursusa” w 1976 r. Czemu mam płacić daninę na taką antymisję publiczną? Nowa składka ustawowo ma być określona na poziomie 15 zł miesięcznie, czyli 180 zł rocznie. Jako obywatel tzw. gorszego sortu postuluję uwzględnienie zniżki dla mojej kategorii płatników, choćby 2-3 zł miesięcznie. Resztę składki, finansującej to co da się w TVP oglądać, zobowiązuję się wnosić bez spóźnień.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski