Gospodarcze stery rządu PiS w jednych rękach

Od ogłoszenia przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego i premier Beatę Szydło składu rządu PiS, co nastąpiło 9 listopada 2015 r., numerem jeden w pionie gospodarczym został Mateusz Morawiecki, wicepremier i minister rozwoju. Odnotowaliśmy to na okładce „PB” mocnym tytułem „Superminister”, akcentującym kompetencje nowego Ministerstwa Rozwoju. Wicepremierostwo bowiem ma charakter polityczno-prestiżowy i samo w sobie nie dodaje uprawnień. Konstytucyjni ministrowie są równi — rozwoju, skarbu, finansów etc.

Jarosław Kaczyński Fot. Wikipedia Commons

Formalne tworzenie gospodarczego centrum decyzyjnego trochę potrwało. 16 lutego 2016 r. rząd uchwalił „Plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju”. W ślad za tą uchwałą 4 marca premier powołała Komitet Rozwoju (KR) jako rządowy organ pomocniczy inicjujący, przygotowujący i uzgadniający realizację planu, a także rozpatrujący inne sprawy ważne dla gospodarki. Dopiero to zarządzenie, po prawie czterech miesiącach od zaprzysiężenia gabinetu, sformalizowało hierarchię: przewodniczącym KR został wicepremier Mateusz Morawiecki, jego zastępcą — Henryk Kowalczyk, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów, czyli tzw. małego rządu, a członkami — ministrowie gospodarczy, m.in. Dawid Jackiewicz i Paweł Szałamacha.

Od razu 9 listopada 2015 r. została ogłoszona także decyzja o wygaszeniu Ministerstwa Skarbu Państwa. Ale stopniowym, bez terminu,co oznaczało, że w pierwszym okresie największy wpływ na wprowadzanie tzw. dobrej zmiany w państwowych spółkach uzyskał minister Dawid Jackiewicz. Okrawające jego decyzyjne portfolio zmiany ustawy o działach administracji rządowej zostały rozłożone na kilka etapów.

Pierwsza nowela weszła w życie 1 stycznia 2016 r., kolejna — 17 marca (ta przeniosła ze skarbu pod nadzór ministra energii spółki energetyczne od 1 kwietnia, a paliwowe od 1 lipca), dwie niewielkie — 16 czerwca i 28 lipca, wreszcie ostatnia — 31 sierpnia. Kompetencyjne straty były wpisane w strategię miękkiego wygaszania resortu, oczywiście pod batutą ministra.

Tydzień temu, podczas XXVI Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju, Dawid Jackiewicz pozycjonował się na gwiazdę. Jego wizerunkowym triumfem było otwarcie przez premier Beatę Szydło wystawy utworzonej przez państwowe spółki tzw. Polskiej Fundacji Narodowej. Podczas inauguracji forum — gdy wicepremier Mateusz Morawiecki występował jako panelista — właśnie minister skarbu przemówił w imieniu rządu.

Dlatego tym większym dla niego szokiem była decyzja Jarosława Kaczyńskiego o niezgłoszeniu go w minioną niedzielę do komitetu politycznego PiS. Dawid Jackiewicz był jego członkiem w kadencji 2013–16. Obecnie w komitecie zasiada natomiast Mateusz Morawiecki, który stanowiska rządowe objął jako bezpartyjny technokrata, ale potem zgłosił akces do PiS.

Awansował nie tylko do komitetu, lecz do jego wąskiego prezydium — jako jedyny reprezentant pionu gospodarczego, co politycznie jeszcze wzmocniło jego pozycję rządową. Odchodzący minister skarbu zaś… No cóż, przygotował sobie miękkie lądowanie w nowej instytucji, która zastąpi wygaszony resort. Polityczna rzeczywistość okazała się jednak dla niego brutalnie twarda…

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski