Gospodarka centralnie sterowana wraca

Posłowie PiS wzywają prezesa PKO Banku Polskiego w związku ze zmianą opłat za konto. Wcześniej zgłaszali uwagi do inwestycji OFE PZU. Ręczne sterowanie już przerabialiśmy – w systemie słusznie minionym. Jak się skończyło — wiemy.

W poniedziałek PKO Bank Polski poinformował, że zmienia tabelę opłat. Ta standardowa informacja — nie ma miesiąca, by jakiś bank czegoś w opłatach nie zmieniał — tym razem wywołała burzę. Andrzej Jaworski, poseł PiS, poinformował, że decyzją „zajmie się sejmowa komisja”.

 

Dlaczego? Ano tylko dlatego, że wcześniej politycy PiS, m.in. Paweł Szałamacha, powtarzali, że banki nie podniosą opłat przez podatek bankowy, a strażnikiem rynku będzie właśnie kontrolowany przez państwo PKO Bank Polski.

Czy minister uzgadniał to z menedżerami banku? Konsultował to z analitykami lub ekspertami? Śmiem wątpić, było to po prostu zaklinanie rzeczywistości, a tak naprawdę — próba ręcznego sterowania giełdową spółką, wyznaczania cen i planowania zachowań rynku. Dlaczego obstawiam to drugie? Bo to nie pierwszy taki przypadek. W niedawnym wywiadzie „wSieci” Dawid Jackiewicz, minister skarbu, powiedział, że ma poważne wątpliwości co do inwestycji OFE PZU w akcje Agory. Dla mniej zorientowanych — OFE PZU Złota Jesień ma w portfelu 133 spółki z polskiej giełdy i 32 zagraniczne. Akcje Agory to zaledwie 0,55 proc. aktywów, niezbyt dużo, więc trudno to uznać za strategiczną inwestycję. Kto o niej decydował? Zarządzający funduszem. Na jakiej podstawie – po prostu uznał, że na akcjach zarobi. Czy się pomylił? W ciągu ostatnich 12 miesięcy kurs wzrósł o 34 proc., podczas gdy indeks WIG zanurkował. Akcje tej spółki od wielu wielu lat są w portfelach tego i większości innych OFE, więc zaangażowanie OFE PZU nie jest to decyzją oryginalną, ale widać minister ma ochotę wskazywać, w które spółki mają inwestować OFE należące do państwowych podmiotów…

Dlaczego zarząd PKO Banku Polskiego zdecydował się na zmianę opłat za konto? Ano dlatego, że zarządza spółką, a nie ogranicza się do realizowania pomysłów polityków tej czy innej opcji. Opłaty modyfikował co roku – w 2011 r.w listopadzie, w 2012 r. – we wrześniu, w 2013 r. – w sierpniu, w 2014 r. – w październiku, a w 2015 r. – w maju. Rynek się zmienia i PKO Bank Polski się dopasowuje. Doskonale pamiętam gdy w 2007 r. PZU słowami Jaromira Netzla, wówczas prezesa, ogłosiło, że zachowa się jak „narodowy ubezpieczyciel” i nie podniesie cen OC w związku z wprowadzeniem tzw. podatku Religii. Skończyło się tak, że ta linia biznesowa stała się trwale nierentowna i do dziś odbija się branży czkawką.

Wygląda na to, że politycy mają ochotę wrócić do ręcznego sterowania gospodarką. To już było – w czasach słusznie minionych. Jak się skończyło — wiemy. Czy naprawdę ktoś wierzy, że politycy, którzy nigdy nie zarządzali aktywami, znają się na tym lepiej niż sztab wykwalifikowanych specjalistów? Że posłowie, którzy nie zarządzali bankiem, ba, wielu z nich nie zarządzało żadną firmą, lepiej wiedzą, jak powinna wyglądać tabela opłat i prowizji w bankach? Nie odbieram państwu prawa do wpływania na kontrolowane spółki, ale niech odbywa się to na zasadzie formowania strategii i dobierania menedżerów, a nie ręcznego sterowania rodem z epoki gospodarki centralnie planowanej.

Grzegorz Nawacki
Grzegorz Nawacki