Jak PiS łamie własną Konstytucję biznesu

Przepychanie niekorzystnych dla firm zmian w Ordynacji podatkowej poselską poprawką w komisji to klasyczne omijanie prawa. Tylko nie ma na to klauzuli…

mygr_021215

Ordynacja podatkowa, czyli zbiór zasad, według których płaci się podatki, to jedna z kluczowych ustaw dla przedsiębiorców. Dlatego zmiana w niej powinna być przeprowadzona z głębokim namysłem, analizą wpływu na kondycję budżetów firm i państwa, konsultacjami z zainteresowanymi oraz okresem na dostosowanie się do zmian. Tak nakazuje logika i wyroki Trybunał Konstytucyjnego. Ta zasada jest wzmocniona przez „gwarancję stabilności prawa” wpisaną do Konstytucji biznesu, którą przygotował PiS.

Zasada jest właśnie łamana przez posłów PiS przy wsparciu Ministerstwa Finansów. Przeforsowali niekorzystną dla przedsiębiorców zmianę w ordynacji dokładnie w przeciwnym trybie: bez jakiejkolwiek analizy wpływu na kondycję budżetów firm i państwa, bez konsultacji z kimkolwiek i bez okresu przejściowego. Aby to osiągnąć, skorzystali ze sprawdzonej ścieżki projektu poselskiego – nie wymaga przygotowania oceny skutków regulacji i konsultacji społecznych. Czyli każdą, dowolną zmianę można przepchnąć szybko i bez konieczności dyskusji z kimkolwiek (przy absolutnej większości parlamentarnej dyskusja z opozycją w sejmowych salach nie ma znaczenia). W ten sposób PiS znacząco, a w zasadzie do zera, zmniejszył ochronę, jaką dają przedsiębiorcom interpretacje podatkowe. Wracamy do czasów, gdy decyzja urzędnika jest ważniejsza niż interpretacja wydana wcześniej przez fiskusa. Mógłbym przywołać wiele argumentów, dlaczego taka zmiana jest groźna dla biznesu, ale jeszcze groźniejszy jest tryb – nagle i bez zastanowienia, niewiele brakowało, a w tym samym trybie przeszłaby zmiana opodatkowania FIZ (funduszy inwestycyjnych zamkniętych), która podkopałaby kondycję branży.

Nie odbieram posłom ani rządowi inicjatywy ustawodawczej. PiS samodzielnie tworzy rząd, ma absolutną większość w parlamencie i swojego prezydenta, może więc dowolnie kształtować prawo. Tylko niech jednocześnie szanuje tych, których to prawo będzie obowiązywać – niech policzy, jaki to będzie miało na nich wpływ, zapyta innych o zdanie, da czas na przygotowanie się. Jeśli nie chce tego zrobić w taki sposób, to lepiej zlikwidować parlament i wydawać dekrety. Tak już kiedyś było i wciąż jest w niektórych miejscach na świecie, ale niekoniecznie tych, do których powinniśmy równać…

Grzegorz Nawacki
Grzegorz Nawacki