Jedynacy będą gorszym sortem

Oddelegowana przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego na stanowisko premiera Beata Szydło wreszcie ma swoje legislacyjne pięć minut. Wniosła do Sejmu rządowy projekt ustawy, która wprowadza świadczenie 500 zł na dziecko — chociaż nie na każde. Od początku kadencji to praktycznie pierwsza tak istotna ustawa, o której można powiedzieć, że zrodziła się w Radzie Ministrów i przeszła międzyresortową fazę legislacyjną. Formalnie pieczęć rządową oczywiście miał już budżet 2016, ale nikt nie ukrywał, że naprawdę to nie żaden oryginał, lecz trochę skorygowana wersja projektu rządu Ewy Kopacz. Wszystkie inne głośne ustawy, forsowane przez PiS w szaleńczym tempie pod koniec roku minionego i na początku obecnego, miały formalne autorstwo poselskie, co pozwoliło na omijanie konsultacji oraz innych czasochłonnych procedur.

Fot. Filipa Machado Princess Matildi (CC BY 2.0), via Flickr

Co do intencji — sztandarowy projekt rządu jest zasadny. Stanowi bardzo konkretną zachętę do odwrócenia w Polsce fatalnego trendu demograficznego. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a niektóre naprawdę trudno pojąć. Autorzy programu „Rodzina 500 plus” przede wszystkim nie rozstrzygnęli dylematu, jaki charakter ma mieć wypłata. Potomstwo zostało potraktowane nierówno w zależności od tego… którym jest dzieckiem. Wobec jedynaków zastosowano ostre kryterium dochodowe — wypłata należy się tylko rodzinom najbiedniejszym, w których dochód nie przekracza 800 zł na osobę (lub 1200 zł w przypadku dziecka niepełnosprawnego). Natomiast wobec dziecka drugiego, trzeciego etc. żadne kryteria dochodowe już nie obowiązują. Taki systemowy dualizm od samego początku powoduje konstytucyjną nierówność dzieci — jedynacy, spoza grupy rodzin najbiedniejszych, zostają już na początku życia uznani za Polaków gorszego sortu.

Można się domyślić, czemu rząd zdecydował się na kryterium dochodowe tylko wobec jedynaków, a zabrakło mu odwagi na analogiczne rozwiązanie wobec kolejnych dzieci. Otóż 500-złotowa obietnica Beaty Szydło z kampanii wyborczej bez wyjątków dotyczyła wszystkich dzieci! Zawężając niewykonanie owej obietnicy do grupy jedynaków łatwiej schować tę wstydliwą okoliczność pod dywan. Skutkiem nierównego potraktowania dzieci jest sytuacja wręcz kabaretowa. PiS z jednej strony boi się wprowadzić kryterium dochodowe jako zasadę, a z drugiej — nawołuje wielodzietnych bogaczy, by… honorowo wstrzymywali się od składania wniosków i rezygnowali z pobierania 500-złotowych wypłat, czym wspomogliby budżet.

Program „Rodzina 500 plus” ma jeszcze jedną charakterystyczną cechę. Otóż w całości dotyczy rozdawnictwa budżetowych pieniędzy. Na razie to główny obszar aktywności rządu Beaty Szydło. Trudno przecież za jakąś kreację po stronie dochodowej uznać nałożenie na banki oraz sklepy dodatkowego myta, które zapłacą oczywiście klienci. Wymagające znacznie więcej pracy uszczelnienie systemu VAT pozostaje wyborczą mrzonką, nikt na razie nie ma głowy, jak tę obietnicę zrealizować. Podobnie jak nie słychać o projektach rozwojowych, których celem byłoby realne zwiększanie zamożności społeczeństwa. © Ⓟ

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski